OSINT pomaga ustalić sprawców przestępstw w internecie
Wielu sprawcom przestępstw internetowych (i nie tylko) wydaje się, że nick, anonimowy avatar i jednorazowy adres e-mail zapewnią im pełną anonimowość i bezkarność. W praktyce techniki OSINT, czyli wywiadu jawnoźródłowego, często pozwalają połączyć cyfrowe ślady z konkretną osobą, od pseudonimu po dane, które mogą zasilić akta śledztwa – pisze Norbert Ptak, ekspert ds. OSINT z firmy Mediarecovery.

Media społecznościowe, fora, komunikatory, wycieki danych czy aktywność w Darknecie tworzą cyfrowy ślad, który można powiązać z konkretną osobą lub wykorzystać do poszerzenia obrazu śledztwa. W wielu sprawach jedynym punktem zaczepienia jest pseudonim używany na forum, w grze online albo komunikatorze. Właśnie od takich danych często zaczyna się analiza.
Nick bywa cennym tropem, ponieważ użytkownicy często używają tej samej nazwy w różnych miejscach sieci. Dlatego pierwszym krokiem jest zwykle sprawdzenie, czy pseudonim zawiera imię, rok urodzenia, nazwę miasta lub inne charakterystyczne elementy, a następnie wyszukiwanie powiązanych kont w innych serwisach i aplikacjach.
Łączenie śladów z różnych mediów społecznościowych
Kiedyś takie działania wymagały wielu godzin ręcznego przeszukiwania internetu. Dziś pomagają w tym specjalistyczne narzędzia do analizy mediów społecznościowych, tzw. SOCMINT (Social Media Intelligence), choć nadal kluczowe znaczenie odgrywają doświadczenie i intuicja analityka.
Jeden pseudonim może prowadzić do wielu innych kont na TikToku, Facebooku, forach internetowych czy w mniej popularnych komunikatorach. Każde z tych miejsc może z kolei dostarczyć innych informacji, takich jak zdjęcia, lokalizacje, znajomi, zainteresowania albo dane o pracy czy szkole.
Analizie można poddać treść postów, sposób pisania, aktywność użytkownika, zdjęcia i relacje, a także kontakty z innymi osobami. Wspólne fotografie, komentarze czy oznaczenia pomagają odtworzyć sieć powiązań i ustalić, z kim dana osoba utrzymuje kontakt oraz gdzie może przebywać.
OSINT w Darknecie i komunikatorach
Osoby, które chcą ukryć swoją działalność, często wykorzystują do komunikacji Darknet oraz komunikatory takie jak Telegram, Signal czy Discord. W tych miejscach łatwiej im działać w sposób anonimowy i omijać moderację. Jednak i tam analitycy mogą, wyszukując i monitorując wybrane słowa kluczowe, powiązać ujawnione nicki, adresy e-mail czy numery telefonów z określonymi aktywnościami w sieci.
W praktyce jeden ślad może prowadzić od konta na forum w Darknecie, przez profil w komunikatorze, aż do konta w mediach społecznościowych lub serwisie branżowym. Często śladem jest to samo zdjęcie używane w wielu miejscach, podpis albo adres e-mail.
Gdy takie informacje zostaną zestawione z danymi z publicznych rejestrów lub informacjami pozyskanymi przez służby, można powiązać je z konkretną osobą.
OSINT w śledztwach dotyczących mowy nienawiści
Internet coraz bardziej przypomina tłum na stadionie, gdzie jedna agresywna wypowiedź potrafi zamienić się w falę hejtu albo realne groźby. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników rośnie też liczba przypadków mowy nienawiści, stalkingu i nawoływania do przemocy. Coraz częściej to, co zaczyna się od wpisu w sieci, kończy się poza ekranem komputera.
Najwięcej takich treści pojawia się na dużych platformach, jak X czy Facebook, ale problem dotyczy też zamkniętych grup, komunikatorów i lokalnych forów internetowych. To właśnie tam często tworzą się środowiska, które wzajemnie podsycają agresję.
W takich sprawach OSINT pomaga odtworzyć cały przebieg wydarzeń. Nie chodzi tylko o zapisanie screenów czy zabezpieczenie wiadomości, ale o pokazanie, jak rozwijała się sytuacja: kto publikował treści, kto je rozpowszechniał, kiedy pojawiły się groźby i jakie osoby były ze sobą powiązane. Dzięki temu można ustalić, czy był to pojedynczy wpis napisany pod wpływem emocji, czy zaplanowana i długotrwała akcja wymierzona w konkretną osobę albo grupę ludzi, co jest kluczowe w tego typu sprawach.
Wartość dowodowa OSINT w postępowaniu
OSINT można porównać do układania puzzli z fragmentów rozsianych po całym internecie. Część elementów pasuje do siebie bardzo wyraźnie, ale sam obraz rzadko jest kompletny. Dlatego analiza otwartych źródeł zwykle nie daje stuprocentowej pewności w ustaleniu, kto stoi za danym kontem czy działaniem w sieci. Najczęściej pozwala wskazać najbardziej prawdopodobny trop, który później trzeba potwierdzić innymi danymi, np. billingami, informacjami od operatorów czy logami usług internetowych.
W praktyce OSINT nie zastępuje klasycznego śledztwa, ale bardzo je wspiera. Pomaga zawęzić liczbę podejrzanych, znaleźć nowe kierunki dochodzenia albo połączyć sprawy, które na pierwszy rzut oka wyglądają na niezwiązane. Dzięki temu można odkryć, że za wieloma kontami, atakami phishingowymi czy falą hejtu stoi ta sama osoba lub grupa osób.
Dobrze przeprowadzona analiza internetowych śladów często staje się pierwszym krokiem, który prowadzi od anonimowego wpisu czy fałszywego konta do zebrania pełnego materiału dowodowego wykorzystywanego później w postępowaniu i przed sądem.
Zabezpieczenie dowodów cyfrowych w śledztwie
Samo znalezienie informacji w internecie to dopiero część pracy. Aby taki materiał miał realną wartość dla prokuratury czy sądu, musi zostać właściwie zabezpieczony i udokumentowany. W praktyce oznacza to konieczność zachowania pełnej chronologii działań, zapisania źródła danych, czasu ich pozyskania oraz utrwalenia materiału w sposób pozwalający potwierdzić jego autentyczność. Internet zmienia się bardzo szybko, wpis może zostać usunięty, konto zniknąć, a treść zmodyfikowana w ciągu kilku minut. Dlatego w profesjonalnych działaniach śledczych liczy się nie tylko to, co udało się znaleźć, ale również to, czy zebrane informacje można później wiarygodnie wykorzystać jako dowód.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.







