Webinar Kontrola Klauzul WIBOR 17 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sąd: projektant winny katastrofy na budowie białostockiej galerii

Na 60 tys. zł grzywny skazał we wtorek Sąd Okręgowy w Białymstoku projektanta konstrukcji obiektu, oskarżonego w związku z wypadkiem przy budowie galerii handlowej w centrum miasta. W wypadku ponad 9 lat temu zginął jeden z robotników, drugi został ranny.

Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura chciała dla oskarżonego dwóch lat pozbawienia wolnościw zawieszeniu na pięć lat, 10 tys. zł grzywny oraz trzyletniego zakazu wykonywania zawodu inżyniera budowlanego. Obrona i oskarżony - uniewinnienia. Po wyroku I instancji obie strony nie wykluczają apelacji.

Do wypadku doszło w marcu 2008 r., w czasie budowy galerii handlowej Alfa Centrum w Białymstoku, wzniesionej w miejscu dawnej fabryki włókienniczej. Jej stare zabudowania - niektóre nawet stuletnie - zostały wkomponowane w nową część obiektu.

W czasie prac budowlanych w adaptowanej, zabytkowej części budynku, zawaliła się 15-metrowa ściana oraz stropy na wysokości trzech kondygnacji. W wypadku zginął jeden robotnik, drugi został ranny.

Projektanta konstrukcji Andrzeja M. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku oskarżyła o nieumyślne doprowadzenie do katastrofy budowlanej. Według śledczych, oskarżony nieprawidłowo obliczył nośność ściany, która runęła.

Postawiony zarzut dotyczył nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy budowlanej, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.

Oskarżony, który od lat projektuje konstrukcje budowlane i ma na swoim koncie m.in. przebudowy zabytkowych obiektów w Gdańsku, od początku nie przyznawał się do zarzutów. W śledztwie wyjaśniał, że do wypadku doszło nie z powodu niewłaściwie wyliczonej nośności, ale w wyniku nieprawidłowego prowadzenia prac na budowie.

Po trwającym kilka lat procesie w grudniu 2013 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku - jako sąd I instancji - uniewinnił Andrzeja M. Ten wyrok prokuratura skutecznie zaskarżyła; w czerwcu 2014 r. sąd apelacyjny go uchylił i sprawę zwrócił do ponownego rozpoznania.

Zgodził się z argumentacją śledczych, że orzekając o uniewinnieniu, sąd I instancji wybiórczo potraktował opinie biegłych i świadków, a w uzasadnieniu nie wyjaśnił, dlaczego nie uwzględnił tych opinii, które były niekorzystne dla oskarżonego.

Ponowny proces w I instancji trwał od początku 2015 r. Sąd m.in. zlecił wykonanie dodatkowych opinii; w sumie w sprawie powołano trzy zespoły specjalistów.

Uzasadniając wyrok, sędzia Anna Hordyńska przyznała, że opinie były bardzo szczegółowe i skomplikowane, ale ze wszystkich wynikała taka sama konkluzja: nośność muru została obliczona nieprawidłowo, współczynnik stanowiący podstawę projektowania i wykonania konstrukcji był zaniżony.

"Odpowiedzialność za prawidłową konstrukcję spoczywa na projektancie tej konstrukcji. Jeżeli projektant nie był pewny co do wartości przyjętych w ekspertyzie bądź w inwentaryzacji, to powinien był sam dokonywać odpowiednich ustaleń w tym zakresie" - mówiła sędzia.

Dodała, że projektant tego nie wykonał; na tej podstawie przyjęto jego winę nieumyślną w doprowadzeniu do zawalenia się ściany. Przywołując opinie biegłych, sędzia Hordyńska przyznała, że "szczęściem w nieszczęściu" było to, iż do zawalenia się muru doszło w trakcie budowy, a nie już w czasie użytkowania obiektu, bo ofiar mogłoby być wtedy więcej.

Sąd skazał oskarżonego na grzywnę, skorzystał bowiem z przepisów, które zezwalają orzec tylko taką karę finansową. Wziął pod uwagę nieumyślność działania oskarżonego; zwrócił też uwagę, że przy katastrofie budowlanej odpowiedzialność zwykle rozkłada się na wiele osób. W tej sprawie biegli ocenili, że były też błędy w samym wykonaniu muru.

Sąd zwrócił też uwagę, że błąd przy projektowaniu konstrukcji mógł być jeszcze naprawiony. Co prawda wady muru były ukryte, ale kierownik budowy i inspektor nadzoru budowlanego mieli stosowne obowiązki i możliwość wstrzymania robót, w przypadku stwierdzenia wad konstrukcji, których nie było wcześniej. Tak się jednak nie stało.

Kara adekwatna do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu, nie ma konieczności orzekania kary więzienia - uzasadniał sąd. Przyjął też, że po tylu latach od wypadku nie ma powodu orzekania zakazu wykonywania zawodu.(PAP)

autor: Robert Fiłończuk

Autor:

Polecamy książki biznesowe