Jak wskazano w badaniu Eurobarometru, aż 77 proc. europejskich konsumentów wolałoby naprawić sprzęt, który przestał działać, niż wymieniać go na nowy. W wielu przypadkach nie mają jednak wyboru – problemem jest to, że naprawa często zwyczajnie się nie opłaca, bo wiąże się albo z absurdalnie wysokimi kosztami, albo brakiem części zamiennych i problemami logistycznymi. Wiele mówi się również o praktyce celowego postarzania sprzętu przez producentów, które polega na takim projektowaniu produktu, by działał tylko przez pewien okres, na przykład do czasu obowiązywania gwarancji. Dlatego wielu konsumentów docenia starsze produkty i stara się jak najdłużej utrzymywać je „przy życiu”.

Zużyty sprzęt i konieczność kupowania kolejnych produktów to nie tylko problem w kontekście portfeli klientów – to także tony elektrośmieci na terenie całej Unii Europejskiej, z których (jak wynika z unijnych szacunków) mniej niż 40 proc. daje się poddać recyklingowi. W tej kategorii przoduje duży sprzęt AGD (pralki, lodówki itp. – to aż 52,7 proc.), urządzenia elektroniczne (laptopy, telefony itd.), urządzenia konsumenckie, panele fotowoltaiczne oraz małe AGD. Najlepszym przykładem, jak duży to problem, są liczby dotyczące elektrośmieci. W 2017 r. na terenie UE wyprodukowano ponad 3,5 tony takich produktów. Można domyślić się, że obecnie wygląda to jeszcze gorzej.

Czytaj też: Naprawiać, nie wyrzucać: Jest stanowisko negocjacyjne Parlamentu Europejskiego​ >>

Żółta kartka dla producentów

Nad tzw. prawem do naprawy (ang. right to repair) unijny prawodawca pracuje od kilku lat. To część realizacji planu działań dotyczącego gospodarki o obiegu zamkniętym, dotyczącego podjęcia dodatkowych środków w celu osiągnięcia gospodarki neutralnej pod względem emisji dwutlenku węgla, zrównoważonej środowiskowo, wolnej od toksyn i o całkowicie zamkniętym obiegu do 2050 r., w tym bardziej rygorystycznych przepisów dotyczących recyklingu oraz ustanowienia wiążących celów do 2030 r. w zakresie wykorzystania i konsumpcji materiałów.

Podczas ostatniego posiedzenia europosłowie ustalili i przyjęli (zdecydowana większością głosów) stanowisko negocjacyjne, które będzie analizowane w kolejnych unijnych organach. Przyjęcie przepisów jest więc coraz bliższe. Co konkretnie ma się zmienić? W okresie gwarancji prawnej sprzedawcy będą musieli priorytetowo traktować naprawę, jeśli jej koszt jest niższy niż koszt wymiany towaru lub równy temu kosztowi. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy naprawa jest niewykonalna lub niedogodna dla konsumenta. Zaproponowano też, aby rozszerzyć okres gwarancji prawnej o rok od momentu naprawy produktu.

Konsumenci będą mieć prawo do naprawy produktów nawet po wygaśnięciu gwarancji. Będzie to dotyczyć na przykład pralek, odkurzaczy, smartfonów i rowerów. Posłowie chcą, żeby konsumenci chętniej wybierali naprawę produktów, dlatego na czas naprawy producenci powinni zapewniać urządzenia zastępcze. Jeśli naprawa jest niemożliwa, konsument ma dostać w zamian odnowiony produkt. Zwiększy się także rola lokalnych warsztatów, w których będzie można naprawiać sprzęt. Regulacje mają tez pośrednio zniechęcić producentów do celowego postarzania sprzętów i sprawić, że będzie to dla nich mniej opłacalne.

 

Większa kontrola, dłuższa żywotność

W prace nad nową dyrektywą włączyli się też polscy europosłowie. W trakcie debaty w Parlamencie Europejskim wskazywali, że ma ona szanse realnie zapobiec produkcji kolejnych ton elektrośmieci.

- Dyrektywa ta ma bardzo ważne znaczenie z kilku powodów. Po pierwsze, nowe prawo zapewni, że sprzęty, które kupujemy, będą trwalsze i łatwiejsze do naprawy. Oznacza to, że nasze pralki, lodówki czy telefony komórkowe będą służyły nam dłużej. To dobra wiadomość dla naszych portfeli, a przy tym dla środowiska. Kolejną korzyścią jest rozwój lokalnych usług naprawczych. W moim regionie, na Mazowszu, mamy wielu zdolnych przedsiębiorców, którzy będą mogli rozwinąć teraz swoją działalność, oferując naprawy – stwierdził europoseł Adam Bielan.

Z kolei europosłanka Beata Mazurek podkreśliła, że to potencjalna szansa dla polskich przedsiębiorców oraz ułatwienie transgranicznych usług naprawy.

- Wyobraźmy sobie, że nasz telefon komórkowy, bez którego trudno dzisiaj funkcjonować, przestaje działać w wyniku drobnej usterki. Zamiast wyrzucać go na śmietnik, powinniśmy mieć możliwość naprawy, nawet po upływie dwuletniego okresu gwarancji. Pozwoli to na dłuższe użytkowanie drogich urządzeń – podkreśliła.

 

Robert Grzeszczak, Dagmara Kornobis-Romanowska

Sprawdź  
POLECAMY

Zmiany także dla producentów

Adwokat Iwona Sowa-Dorda, adwokat, senior associate w praktyce FMCG, Handel Detaliczny i Motoryzacja kancelarii Kochański & Partners podkreśla, że producenci powinni już zacząć przygotowywać się do tego, że w niedalekiej przyszłości naprawa produktów zyska o wiele większe znaczenie, niż obecnie. 

- Według ostatnich zmian wprowadzonych do projektu dyrektywy przez Parlament Europejski, odmowa naprawy będzie możliwa tylko wówczas, jeżeli będzie ona faktycznie lub prawnie niemożliwa. Co ważne jednak, producent nie będzie mógł odmówić konsumentowi dokonania naprawy wyłącznie ze względów ekonomicznych, takich jak koszty, co oznacza, że powody ekonomiczne nie mogą być jedynymi powodami, które uzasadniają odmowę naprawy przez producenta - wyjaśnia. 

Prawniczka przypomina także, że nowe przepisy to nowe obowiązki informacyjne dla producentów towarów objętych regulacjami, czyli przede wszystkim konieczność zamieszczania na stronach internetowych wszystkich informacji na temat napraw (takich jak koszty naprawy czy koszty części zamiennych). 

- W związku z tym, że prace legislacyjne nad projektem dyrektywy są nadal w toku w Parlamencie Europejskim i ostateczną treść poznamy zapewne najwcześniej za kilka miesięcy, trudno przewidzieć jaki wpływ nowe przepisy będą miały na polskie regulacje dotyczące udzielania gwarancji oraz obowiązków gwarantów określone w kodeksie cywilnym - ocenia ekspertka.