Stare podkłady kolejowe nie są dobrym pomysłem w ogrodzie
Nasączone toksycznymi impregnatami i wybrudzone smarami stare, drewniane podkłady kolejowe są, zgodnie z przepisami, uznane za odpady niebezpieczne. Wykorzystywanie ich przez właścicieli nieruchomości do budowy ogrodzeń, jak i innych elementów ozdabiających ogrody, jest zabronione – wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tylko w nielicznych, dokładnie udokumentowanych i uzasadnionych przypadkach możliwe jest wykorzystywanie tych surowców.

Mieszanka zapachu i smrodu unoszącego się z podkładów kolejowych to jedno z klasycznych wspomnień z dzieciństwa wielu Polaków z domu albo wakacji. Mieszkający przez pięć lat przy małej stacyjce Mykanów pod Częstochową aktor Artur Barciś podkreśla, że z tego okresu swojego życia pamięta właśnie charakterystyczną woń podkładów oraz stukot kół przejeżdżających pociągów na drobnych szczelinach pomiędzy szynami.
Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jakie te podkłady są toksyczne i trujące – opowiadał Barciś na spotkaniu promującym przekazywanie dokumentów i prywatnych pamiątek dotyczących kolejnictwa do zasobów Archiwów Państwowych, aby je ocalić do zniszczenia i zachować dla przyszłych pokoleń.
Ten sentyment z młodości wielu Polaków chce zabrać po latach ze sobą i nabywają stare, drewniane podkłady kolejowe jak element, który ma ozdobić ich nieruchomości – jako płoty, opaski basenowe albo ogrodowe, podjazdy samochodowe bądź obiekty małej architektury. Niektórzy używają również starych podkładów jako materiału na opał. Problem w tym, że takie stare podkłady są uznawane za odpady niebezpieczne. Zawierają bowiem najczęściej olej kreozotowy, który jest oficjalnie uznany za substancję rakotwórczą. Przyczynia się też on do skażenia gleby - toksyny wymywane przez wodę bezpowrotnie niszczą życie biologiczne w ziemi. Bliska obecność oleju kreozotowego grozi też zatruciem roślin. Warzywa i owoce posadzone w pobliżu podkładów mogą wchłaniać tę szkodliwą substancję.
Olej kreozotowy to stary sposób stosowany prawie od początku istnienia kolei, czyli nasączanie drewnianych podkładów substancją otrzymywaną w wyniku destylacji smoły węglowej (również do słupów energetycznych oraz telegraficzno-telefonicznych). Miało to zabezpieczać podkłady przed grzybami i butwieniem pod wpływem wilgoci – podkłady mają bowiem kontakt z gruntem, są narażone na zmienne warunki atmosferyczne (w tym deszcze, śniegi i mrozy) oraz duże obciążenia dynamiczne. W warunkach normalnej eksploatacji trwałość tak zaimpregnowanego drewna to od 30 do nawet 100 lat. Choć teraz dominują już podkłady betonowe, to drewniane nadal można spotkać jeszcze na kolei, w tym na części linii średnicowej w Warszawie pomiędzy dworcami Warszawa Zachodnia a Warszawa Wschodnia. Nierzadkim widokiem są też sterty stary zużytych podkładów zalegające w pobliżu torowisk. Oferty sprzedaży starych podkładów pojawiają się też w internecie. Ostrzeżeniem przed konsekwencjami ich nieprzemyślanego zakupu może być ubiegłotygodniowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 lipca 2026 r. (III OSK 2696/23).
Trujący płot na rekreacyjnej działce
Sprawa dotyczyła jednej z właścicielek działki rekreacyjnej w gminie Nowinka koło Augustowa na Podlasiu. Miała ona na swojej posesji stertę zużytych drewnianych podkładów kolejowych. Podkłady zostały złożone na nieutwardzonym gruncie, w dwóch równoległych stosach o długości po 35 metrów i wysokości 2,5 metra, wyczuwalny był też mocny zapach impregnatu. Część z nich wykorzystano już do budowy ogrodzenia. Inspektorzy Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (IOŚ) przeprowadzili oględziny terenu działki i skierowali odpowiednie doniesienie do miejscowych samorządowców.
Wójt nakazał kobiecie usunięcie tych odpadów w ciągu 3,5 miesiąca na własny koszt. Uznał bowiem, że podkłady kolejowe są odpadami niebezpiecznymi (kod 17 02 04*), a prywatna działka z ogrodem nie jest miejscem przeznaczonym do ich składowania. Ponadto, zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz. U. z 2023 r. poz. 1537) właściciel gruntu jest domyślnie uznawany za posiadacza odpadów znajdujących się na jego nieruchomości. Kod 17 02 04* to odpady drewna, szkła i tworzyw sztucznych zawierające lub zanieczyszczone substancjami niebezpiecznymi (podkłady kolejowe), a umieszczona przy kodzie odpadu gwiazdka oznacza, że jest to odpad zaklasyfikowany jako niebezpieczny.
Właścicielka działki odwołała się, twierdząc m.in., że to nie ona przywiozła podkłady na teren posesji a zewnętrzna firma, a wykonawca ogrodzenia zapewniał ją, że ich użycie jest legalne. Ponadto organ nie wykazał, że stare podkłady kolejowe są szkodliwe dla środowiska.
Domniemanie odpowiedzialności właściciela
Sądy administracyjne - najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku, a następnie Naczelny Sąd Administracyjny – oddaliły skargi właścicielki działki i utrzymały decyzję nakazująca usunięcie podkładów kolejowych. Sędziowie stwierdzili, że to właściciel gruntu jest domyślnie odpowiedzialny za odpady znajdujące się na jego działce. Takie domniemanie wprowadza właśnie ustawa o odpadach. To więc na właścicielu spoczywa obowiązek wykazania, że – ewentualnie - odpowiedzialność ponosi ktoś inny. Co jednak istotne - nie wystarczy wskazać potencjalnego sprawcę, ale należy przedstawić dowody, że ten konkretny przedsiębiorca (czyli wcześniejszy posiadacz odpadów) rzeczywiście dostarczył podkłady, a ponadto zrobił to bezprawnie. Zainteresowana właścicielka posesji takich dowodów nie przestawiła, dlatego decyzja została nałożona właśnie na nią. Urzędnicy nie muszą samodzielnie prowadzić wnikliwego postępowania w tej kwestii.
W sprawie spod Augustowa sędziowie odrzucili również argumentację właścicielki działki, że organ nie udowodnił, że stare drewniane podkłady nasączone olejem kreozotowym są szkodliwe. Sądy uznały, że nie było potrzeby powoływania biegłego w celu ustalenia szkodliwości zużytych podkładów, gdyż takie materiały figurują wprost w katalogu odpadów niebezpiecznych. Starych, zabrudzonych podkładów kolejowych nie można więc wykorzystywać we własnym zakresie na prywatnej działce jako drewna impregnowanego, dlatego nawet gdyby ktoś przekazał je właścicielce, nie zwalniałoby jej to z obowiązku ich usunięcia.
Obowiązek usunięcia odpadów ciąży na posiadaczu odpadów, a jego odpowiedzialność oparta jest na obiektywnym fakcie zalegania odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Ciężar przeprowadzenia dowodu celem obalenia domniemania z art. 3 ust. 1 pkt 19 ustawy o odpadach spoczywa na władającym powierzchnią ziemi. Nie jest przy tym wystarczające wskazanie jedynie wytwórcy odpadów, lecz konieczne jest wykazanie przez władającego powierzchnią ziemi, że wytwórca odpadów wytworzone przez siebie odpady złożył na jej nieruchomości nielegalnie. Nie można przy tym ciężaru dowodowego obalenia domniemania przenosić na organy administracji, które nie są zobowiązane do prowadzenia we własnym zakresie dochodzenia mającego na celu ustalenie podmiotu będącego posiadaczem odpadów, jeśli domniemany posiadacz nie przedstawi wiarygodnych dowodów w tym zakresie – czytamy w uzasadnieniu wyroku NSA.
Sędziowie zwrócili też uwagę na art. 27 ust. 8 ustawy o odpadach, który przewiduje, że osoba fizyczna może poddawać odzyskowi tylko takie rodzaje odpadów (i za pomocą tylko takich metod odzysku, na które pozwalają przepisy) i tylko w takich ilościach, które mogą bezpiecznie wykorzystać na potrzeby własne. Katalog takich odpadów zawiera rozporządzenie z 10 listopada 2015 r. w sprawie listy rodzajów odpadów, które osoby fizyczne lub jednostki organizacyjne niebędące przedsiębiorcami mogą poddawać odzyskowi na potrzeby własne (Dz. U. z 2016 r. poz. 93). Podkłady kolejowe nie zostały w tym akcie wymienione - nie mogą zatem podlegać odzyskowi. Wytwórca odpadów mógłby więc co prawda przekazać odpady skarżącej jako osobie nie będącej przedsiębiorcą, ale przyjęcie tych odpadów nie zwalnia skarżącej z odpowiedzialności za ich usunięcie.
Przed „okazyjnymi” zakupami używanych podkładów kolejowych ostrzega też Piotr Plak, prezes CDSR Sp. z o.o., zajmującej się recyklingiem.
Większość zapytań o „tanie podkłady” dotyczy materiałów pochodzących z demontażu torowisk. To pułapka prawna. Sprzedaż używanych podkładów osobom prywatnym do ogrodów czy na schody jest w Polsce surowo zabroniona. Firmy mogą je nabywać wyłącznie, jeśli posiadają stosowne zezwolenia na przetwarzanie odpadów. Za nielegalne magazynowanie lub wykorzystanie podkładów (np. do utwardzenia drogi) IOŚ może nałożyć karę pieniężną do nawet jednego miliona złotych – ostrzega Plak.
Rzadkie wyjątki dla nielicznych
Kobieta podnosiła jeszcze jeden argument na swoją obronę – brzmienie unijnego rozporządzenia nr 1907/2006/UE w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH). Wprowadziło ono zakaz produkcji, wprowadzania do obrotu i stosowania niektórych niebezpiecznych substancji, mieszanin i wyrobów, w tym kreozotu, ale jednocześnie przewidziało ograniczenia tego zakazu. W drodze wyjątku drewno impregnowane może być stosowane (czyli wprowadzone do obrotu po raz pierwszy lub poddane ponownej obróbce na miejscu) m.in. do ogrodzeń. Niemniej jednak, jak zauważyły sądy, rozporządzenie REACH precyzuje, że dotyczy to drewna po obróbce w instalacjach przemysłowych lub przez profesjonalistów, które może być przeznaczone jedynie do zastosowania zawodowego i przemysłowego. W tej zaś sprawie nic nie wskazuje na zawodowe i przemysłowe przeznaczenie podkładów kolejowych, które według właścicielki nieruchomości miały być użyte do postawienia płotu.
Ponadto kobieta argumentowała, że zakaz wprowadzania do obrotu nie ma zastosowania do drewna, które poddano obróbce zakazanymi obecnie substancjami przed końcem 2002 r. i które jest wprowadzone na rynek wtórny do ponownego użycia. Sędziowie uznali jednak, że poza gołosłownym twierdzeniem właścicielka działki nie przedstawiła żadnych dowodów, które mogłyby pomóc ocenić magazynowane odpady na jej nieruchomości pod kątem tego odstępstwa. Sądy uznały również, że wójt gminy nie miał obowiązku z urzędu badać, czy podkłady kolejowe były poddane obróbce przed 31 grudnia 2002 r. Ponadto NSA powołał się na jedno ze swoich wcześniejszych orzeczeń (wyrok z 3 grudnia 2025 r., II OSK 1464/23), w świetle którego rozporządzenie REACH tak czy inaczej nie mogło samo przez się stanowić podstawy do ponownego użycia podkładów kolejowych.
Półtora miliona podkładów do utylizacji
W ciągu najbliższych 20-40 lat w Polsce trzeba będzie jeszcze zutylizować około półtora miliona starych podkładów. IOŚ stara się regularnie kontrolować firmy, które wykonują prace remontowe dla spółek kolejowych związane z wymianą drewnianych podkładów kolejowych (w tym także podwykonawców). Kontrole dotyczą oceny postępowania z odpadami w postaci drewnianych podkładów kolejowych, gdyż niektórych przedsiębiorców kusi, aby klasyfikować je jako odpady „inne niż niebezpieczne” i pod niewłaściwym kodem przekazywać do kolejnego posiadacza. Niektórzy przekazują też je osobom fizycznym do zagospodarowania, bez zmiany statusu odpadu z niebezpiecznego na "inny niż niebezpieczny", co jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. IOŚ podkreśla, że niekiedy jest możliwa zmiana klasyfikacji odpadów, ale nigdy nie jest to automatyzm, a wręcz odwrotnie – wymaga przeprowadzenia żmudnej procedury.
Podkłady kolejowe mogą być nasączone olejem kreozotowym uznanym za substancję niebezpieczną. W trakcie użytkowania stężenie substancji niebezpiecznych maleje. Aby uznać, że zastosowanie tych odpadów jest dopuszczalne, należy zbadać, czy nie są przekroczone wartości stężeń zawartych w nich substancji niebezpiecznych. Zgodnie z art. 7 ustawy o odpadach można dokonać zmiany klasyfikacji odpadów niebezpiecznych na odpady inne niż niebezpieczne, jeżeli posiadacz wykaże, że nie posiadają one właściwości powodujących, że odpady są odpadami niebezpiecznymi. W tym celu należy wykonać badania laboratoryjne, a następnie zgłosić ten fakt, z zachowaniem odpowiedniej procedury, do marszałka województwa właściwego, zgodnie z miejscem wytworzenia odpadów. Jedynie po zmianie statusu odpadów z niebezpiecznych na inne niż niebezpieczne, można zagospodarować odpady drewnianych podkładów kolejowych jako odpad o kodzie 17 02 01 – drewno i przekazać zgodnie z rozporządzeniem określającym listę rodzajów odpadów, które osoby fizyczne lub jednostki organizacyjne, niebędące przedsiębiorcami, mogą poddawać odzyskowi na potrzeby własne, oraz dopuszczalne metody ich odzysku, warunki magazynowania niektórych odpadów przeznaczonych do wykorzystania i dopuszczalne ilości, które te podmioty mogą przyjąć i magazynować w ciągu roku lub sposób określenia tych ilości dla niektórych rodzajów odpadów dla osób fizycznych. Przy czym należy zaznaczyć, że po zmianie statusu odpadu na 17 02 01 drewno, przekazane odpady tego rodzaju mogą być wykorzystane w odpowiednio wskazanym procesie odzysku R1 lub R11. Proces R1, czyli przeznaczenie odpadów w postaci drewna do wykorzystania jako paliwo, w tym wypadku jest możliwe tylko wówczas, gdy nie jest zanieczyszczone impregnatami i powłokami ochronnymi. Natomiast w pozostałych przypadkach, można je zastosować jedynie do wykonywania drobnych napraw i konserwacji lub do wykorzystania jako materiał budowlany – czytamy w specjalnym komunikacie IOŚ dotyczącym podkładów kolejowych.
Problem starych podkładów kolejowych nie dotyczy zresztą tylko prywatnych posesji, ale również terenów poprzemysłowych (tzw. nasycalni kolejowych), na których impregnowano i przygotowywano drewno do użycia pod torami. Zresztą obecnie w polskich nasycalniach nadal produkuje się rocznie ok. 40 tysięcy metrów sześciennych drewna zabezpieczonego olejem kreozotowym. Od dwóch lat stosuje się specjalną technologię do oczyszczania skażonej gleby (tzw. bioremediację). Wykorzystuje się wyhodowane w bioreaktorach mikroorganizmy – bakterie oraz enzymy pozyskane z grzybów, które przekształcają toksyczne związki organiczne w prostsze i nieszkodliwe substancje. Inny, starszy i droższy, sposób, to przewożenie gleby na pryzmy dekontaminacyjne (czyli specjalne miejsca, gdzie usuwa się substancje toksyczne). W drastycznych przypadkach prywatne miejsca składowania podkładów kolejowych też mogą wymagać takich specjalnych zabiegów oczyszczania gleby.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











