W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom, której celem jest m.in. doraźne zaradzenie problemowi gwałtownie rosnących rat spłaty kredytów hipotecznych.

Czytaj: Sejm przyjął ustawę o wakacjach kredytowych i wydłużył działanie tarcz antyinflacyjnych>>

Jednym z instrumentów mają być – podobnie jak w czasach pandemii Covid-19 – wakacje kredytowe dostępne na sam wniosek i to wielokrotnie. Dokładniej chodzi o możliwość zawieszenia spłaty kredytu (np. w roku 2023 w wymiarze miesiąca w każdym kwartale), którego koszt banki mają wziąć na siebie. Okres zawieszenia nie będzie bowiem traktowany jak okres kredytowania, choć doprowadzi do jego adekwatnego wydłużenia. Za ten czas bank nie będzie mógł jednak naliczyć kredytobiorcy żadnych odsetek.

 

 

Wakacje kredytowe dla złotówkowiczów

Z bezkosztowych, nie generujących kumulacji odsetek czy raty balonowej ani nie wymagających uzasadnienia wakacji kredytowych skorzystają wyłącznie osoby spłacające kredyt hipoteczny na zakup lub budowę nieruchomości przeznaczonej na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych. Kredytów tego typu czy samych nieruchomości można mieć wprawdzie więcej, jednak zawieszenie może dotyczyć wyłącznie jednego z nich. Prawo do zawieszenia spłaty kredytu nie będzie przysługiwało (i tu już mamy istotną różnicę względem pomocy z okresu pandemii) spłacającym kredyty indeksowane lub denominowane do waluty obcej, co jest akurat zrozumiałe, gdyż problem wzrostu stóp procentowych, a w ślad za tym rosnących stawek WIBOR, dotyczy kredytów wyrażonych w złotym polskim. Dla porównania, obecny poziom najczęściej stosowanej w złotowych kredytach hipotecznych stawki referencyjnej WIBOR 3M wynosi aktualnie (na dzień 13 czerwca 2022 r.) 6,77%, podczas gdy zamiennik dawnego LIBORU 3M w postaci SARON 3M notuje w dalszym ciągu poziom ujemy: -0,70%.

Czytaj też: Likwidacja LIBOR a umowy o kredyty we frankach >>>

To tylko odkładanie problemu w czasie

Omawianą formę pomocy (w postaci wielkokrotnego zawieszenia spłaty kredytu) można ocenić pozytywnie, choć oczywiście ma ona charakter bardzo krótkofalowy, doraźny i tak naprawdę nierozwiązujący istoty problemu, czyli drożejącego oprocentowania kredytu. Jest to swoiste kupowanie czasu i odkładanie problemu na później. Rządzący liczą bowiem, że w 2024 r. sytuacja ulegnie poprawnie, a Rada Polityki Pieniężnej zacznie obniżać stopy procentowe, dzięki czemu problem rozwiąże się sam. Jeśli nie, to należy się spodziewać w przyszłym roku nowelizacji ustawy i wydłużenia okresu, w którym istnieć będzie możliwość korzystania z zawieszenia spłaty kredytu. Poza tym kłopot ze spłatą rat mogą mieć także, a może nawet przede wszystkim osoby spłacające znacznie wyżej oprocentowane od hipotecznych pożyczki gotówkowe, limity na kartach kredytowych czy kredyty samochodowe. Tego typu pożyczko- i kredytobiorcy nie będą mogli korzystać z preferencyjnych zawieszeń spłaty, chyba że banki dobrowolnie lub na podstawie przewidzianych już w umowie zasad zgodzą się na taką czy inną formę wakacji kredytowych.

Czytaj też: Wakacje kredytowe - komentarz praktyczny >>>

 

Koniec WIBOR-u, teraz rządzi POLONIA

To, co zmierza w założeniu może nie tyle do rozwiązania, co złagodzenia zjawiska rosnących kosztów obsługi kredytów, to zapowiadana już od kilku miesięcy i stająca się pomału faktem próba zastąpienia wskaźnika referencyjnego WIBOR, który wraz z marżą wyznacza wysokość oprocentowania kredytów i który aktualnie stanowi główny składnik takiego oprocentowania, innym indeksem stosowanym jako wskaźnik referencyjny.

 

 

WIBOR (skrót od angielskiego „Warsaw Interbank Offered Rate”) to referencyjna wysokość oprocentowania pożyczek na polskim rynku międzybankowym w skali rocznej. Chodzi w istocie o oferowaną, a nie rzeczywistą (transakcyjną) stopę oprocentowania. W przypadku najbardziej popularnego w kredytach hipotecznych wskaźnika WIBOR 3M chodzi więc o oferowane oprocentowanie krajowej międzybankowej pożyczki na okres 3 miesięcy. Niestety nie są publikowane wolumeny tego typu transakcji. Wszystko jednak wskazuje na to, że są one znikome. Skoro zatem mowa o stopie oprocentowania oferowanych, a nie rzeczywistych pożyczek, a poza tym zastosowanej do niewielkiej liczby tego typu transakcji na rynku międzybankowym, to trudno uznać, by wskaźnik ten odzwierciedlał dany rynek lub realia gospodarcze, czyli to, o czym mowa choćby w art. 23c ust. 1 rozporządzenia 2016/1011 (BMR).

Dla odmiany znaczne wolumeny transakcji notują niezabezpieczone depozyty międzybankowe na termin O/N (overnight), czyli jednodniowe. Średnia ważona oprocentowania tego typu depozytów zawartych w danym dniu roboczym do godziny 16:30, a publikowana w serwisie informacyjnym NBP w tym samym dniu roboczym ok. godz. 17 to Stawka Referencyjna POLONIA. Jest ona zwykle nieco niższa od wskaźnika WIBOR 3M i aktualnie (dane na 10 czerwca 2022 r.) wynosiła 5,67% w ujęciu rocznym, a więc o 1,1 punkta procentowego mniej względem WIBOR 3M. Stawka POLONIA jest też retrospektywna i oparta o rzeczywiste transakcje z przeszłości (z danego dnia), a nie oferowane czy deklarowane przyszłe transakcje, jak w przypadku WIBOR.

Wprawdzie jak wynika z uchwalonej przez Sejm ustawy, wskaźnik zamienny dla WIBORu ma określić rozporządzenie Ministra Finansów po zasięgnięciu opinii Komisji Nadzoru Finansowego (art. 85 ust. 2 ustawy), więc chyba nie wszystko jest jeszcze przesądzone, to jednak nieco wcześniej (w ust. 1 tego samego artykułu) wyraźnie wskazano, że zamiennik kluczowego wskaźnika referencyjnego może być wyznaczony na podstawie stawki procentowej obliczonej w wyniku procesu ustalania (fixingu) Stawki Referencyjnej POLONIA organizowanego przez Narodowy Bank Polski.

Ponieważ jednak obie stawki dzieli tak naprawdę niewiele (ok. 1 p.p.), to nie można powiedzieć, że zmiana ta będzie stanowiła istotną ulgę dla kredytobiorców, zwłaszcza że obie stawki notują w ostatnich miesiącach znaczące zwyżki. Przykładowo w czerwcu ubiegłego roku Stawka Referencyjna POLONIA wynosiła 0,01% lub  0,02%. Obecny poziom 5,67% może więc jeszcze ulec zwiększeniu. Warto jednak pamiętać, że banki mają też możliwość zredukowania marż, które w przypadku kredytów hipotecznych wynoszą ok. 2 punktów procentowych, a w przeszłości marże połowę niższe (w okolicach 1 p.p.) wcale nie należały do rzadkości, więc potencjał do obniżek oprocentowania tkwi nie tylko w samym wskaźniku referencyjnym, choć tu najbardziej, ale też w marży banku.

Autor: Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w Konieczny, Polak Partnerzy. 

 

Jacek Czabański, Tomasz Konieczny, Mariusz Korpalski

Sprawdź  
POLECAMY