BEZPŁATNY WEBINAR Jak komunikować ESG, żeby nie narazić się na zarzut greenwashingu? 10 września, g. 14.00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

RODO nie zakazuje monitoringu, tylko go ogranicza

Ponad 26 tys. zł kary musi zapłacić osoba, która nie wykonała decyzji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych i nie przestawiała kamer prywatnego monitoringu, rejestrujących obraz i dźwięk z ulicy i sąsiednich posesji. Czy to oznacza, że każdy, kto filmuje w miejscach publicznych, musi obawiać się konsekwencji? Niekoniecznie, chociaż prawnicy zalecają ostrożność w obchodzeniu się z takimi materiałami.

Kamera Monitoring Ulica
Źródło: iStock

Urząd Ochrony Danych Osobowych poinformował o nałożeniu kary związanej z prywatnym monitoringiem. Ściślej: kara dotyczy ignorowania wcześniejszej decyzji organu. UODO, otrzymawszy skargi na sąsiada całą dobę rejestrującego obraz i dźwięk z drogi publicznej oraz sąsiednich posesji, uznał, że dochodzi do bezprawnego przetwarzania danych skarżących w postaci ich wizerunków oraz głosów. Nakazał właścicielowi kamer ich usunięcie lub zmianę ich usytuowania w taki sposób, by obejmowały tylko jego posesję. Ponieważ ten nie zastosował się do decyzji, nie zaskarżył jej do sądu ani nie odbierał dalszych pism, UODO zdecydował o nałożeniu kary w wysokości 26 711 zł.

Konflikty o monitoring zdarzają się często. Niedawno tego typu sprawę ocenił Naczelny Sąd Administracyjny, który orzekł, że kamera nie może być skierowana na firmę sąsiada - w rozpatrywanym stanie faktycznym spór toczył się między dwoma przedsiębiorcami. Niedawna decyzja UODO jest pierwszą, w której kara finansowa jest związana z monitoringiem prywatnym. Czy to oznacza, że każdy rejestrujący przestrzeń publiczną powinien się obawiać kary? Prawnicy wyjaśniają.

Monitoring posesji a RODO – co wolno?

- Samo nagrywanie w przestrzeni publicznej nie oznacza jeszcze naruszenia RODO. Liczą się przede wszystkim cel, zakres i sposób wykorzystania nagrania – zwraca uwagę Jakub Niemoczyński, radca prawny w Kancelarii Kopeć Zaborowski.

- Dla ustalenia czy nasze nagrania a w istocie przetwarzanie przez nas danych osobowych utrwalonych osób jest legalne musimy ustalić czego obraz i dźwięk nagrywamy, w jakim celu nagrywamy i w konsekwencji co dalej robimy z utrwalonym obrazem i dźwiękiem - mówi Tomasz Mankiewicz, adwokat w Russell Bedford.

Martyna Popiołek-Dębska, radca prawny i inspektor ochrony danych prowadząca własną kancelarię, dodaje, że jeśli kamera obejmuje wyłącznie prywatną posesję (np. podjazd, drzwi wejściowe, ogród) i służy ochronie własnego mienia, to przepisy RODO w ogóle nie będą miały zastosowania, bo takie działanie może być uznane za czynność o charakterze osobistym (art. 2 ust. 2 lit. c RODO). Problem pojawia się, gdy kamera obejmuje swoim zasięgiem przestrzeń publiczną (drogę, chodnik) lub posesję innych sąsiadów.

- Wtedy monitoring wykracza poza „czysto osobisty lub domowy” charakter. Przestaje to być prywatna sprawa tej osoby, ponieważ zaczyna ona ingerować w sferę prywatności nieokreślonej liczby innych osób. W takim momencie stosowanie RODO staje się zasadne, a sąsiad staje się administratorem danych i musi posiadać podstawę prawną do ich przetwarzania – mówi prawniczka. Jak dodaje, granica leży w zakresie i celu nagrywania.

Jeśli nagranie służy wyłącznie ochronie prywatnego terenu i nie obejmuje przestrzeni publicznej, RODO nie ma zastosowania. Gdy tylko kamera zaczyna "widzieć" więcej, jej operator wkracza w sferę publiczną i musi stosować się do przepisów o ochronie danych – podsumowuje mec. Popiołek-Dębska.

- Sąsiad może chronić własną posesję, ale nie powinien stale filmować drogi publicznej, wejścia do cudzego domu ani codziennych zachowań mieszkańców. Nie jest to już wtedy zwykłe pilnowanie własnego terenu, lecz regularna obserwacja ludzi, którą trudno prawnie uzasadnić – podsumowuje mec. Niemoczyński.

Mec. Mankiewicz zwraca uwagę, że w sprawie, w której UODO nałożył karę, właściciel monitoringu przez całą dobę monitorowa otoczenie i na podstawie nagrań formułował do organów ścigania zawiadomienia o zauważonych wykroczeniach. Z decyzji nie wynika zaś, że monitoring jest nielegalny. - Innymi słowy gdyby nagrywał wyłącznie swoją posesję jego działanie byłoby w pełni legalne, niestety działania ingerowały w sferę prywatną sąsiadów i osób postronnych, a organ słusznie nie znalazł uzasadnienia dla takich działań - wskazuje adwokat.

Zobacz też w LEX: Monitoring zbierający dane z posesji sąsiadów w świetle opinii Prezesa UODO >

Google Street View ma cel w przetwarzaniu danych

Skoro osoba prywatna może mieć problem z legalnym rejestrowaniem obrazu z drogi publicznej, to jak ocenić działalność firm, które robią to zawodowo? Przykładowo, usługa Google Street View, chociaż zamazuje wizerunki osób poruszających się po ulicach, to jednak je rejestruje.

Czytaj też w LEX: Wytyczne 3/2019 w sprawie przetwarzania danych osobowych przez urządzenia wideo >

Mec. Jakub Niemoczyński wyjaśnia, że Google Street View również podlega RODO, ale działa w jasno określonym celu: tworzy usługę mapową, zamazuje twarze i tablice rejestracyjne oraz umożliwia zgłoszenie dodatkowego ukrycia obrazu.

Mec. Martyna Popiołek-Dębska wyjaśnia, że Google jest przedsiębiorca podlega pod reżim RODO w pełnym zakresie i musi posiadać podstawę prawną do przetwarzania danych. 

- Realizując swój interes, Google musi jednocześnie pamiętać o prawach i wolnościach osób, których dane przetwarza. Stąd wynikają obowiązki takie jak anonimizacja, czyli zamazywanie twarzy i tablic rejestracyjnych, aby zminimalizować ingerencję w prywatność – wyjaśnia.

- Google nie korzysta tu ze szczególnego uprzywilejowania. Przeciwnie, skala działalności oznacza większą odpowiedzialność oraz konieczność stosowania dodatkowych zabezpieczeń – podsumowuje mec. Niemoczyński.

 

Filmowanie kamerką na ulicy - czy bać się UODO?

Co jednak w sytuacji osób, które filmują codzienne sytuacje na ulicy przy użyciu kamerki przy ubraniu, rowerze lub w samochodzie? Popiołek-Dębska uważa, że zasada jest analogiczna - kluczowy jest cel i dalsze wykorzystanie nagrania.

- Jeśli nagrywamy przejazd rowerem przez miasto dla własnych, prywatnych wspomnień i nie zamierzamy tego publikować, to działamy w ramach wyłączenia osobistego. Używanie kamery samochodowej w celu zbierania dowodów na wypadek kolizji wykracza poza cel "czysto osobisty". Użytkownik takiej kamery jest administratorem danych i musi pamiętać o zasadach przetwarzania danych osobowych – uważa prawniczka.

Czy wydawanie rękawic roboczych w zasięgu kamery monitoringu może zastąpić ewidencję ich wydawania? - sprawdź w LEX >

Mec. Niemoczyński jest zdania, że turysta filmujący ulicę albo kierowca czy rowerzysta korzystający z kamerki dla bezpieczeństwa zwykle nie musi obawiać się UODO.

- Ryzyko pojawia się wtedy, gdy nagrania służą śledzeniu konkretnych osób, są długo przechowywane, analizowane, publikowane lub są wykorzystywane do ich piętnowania. Wtedy osoba nagrana może złożyć skargę, a UODO sprawdzi, czy nagrywanie było rzeczywiście potrzebne i proporcjonalne – mówi prawnik.

- UODO dowiaduje się o sprawie najczęściej nie gdy powstaje samo nagrywanie, ale w sytuacji gdy coś dzieje się z nagraniem później, a zwłaszcza gdy jest upubliczniane w social mediach. Musimy pamiętać, że publikacja nagrania nawet turystycznego/pamiątkowego na Facebooku czy Instagramie wykracza poza użytek czysto osobisty czy domowy – przestrzega mec. Popiołek-Dębska.

- Ponad wszelką wątpliwość nagrywanie obrazu wokół samochodu w ruchu lądowym może być uznane za uzasadnione chociażby względami bezpieczeństwa czy też ewentualnym ułatwieniem ustalenia odpowiedzialnego za zdarzenie drogowe. Jednakże jeżeli samochód rejestruje obraz i dźwięk na parkingu przez cały czas a nie np. reagując na ruch – takie działanie może być już kwalifikowane jako nieproporcjonalne - uważa z kolei mec. Mankiewicz.

Czytaj też w LEX: Wybrane podstawy prawne przetwarzania danych osobowych: ochrona żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą, lub innej osoby fizycznej, zadania realizowane w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej, prawnie uzasadniony interes realizowany przez administratora lub stronę trzecią >

Monitoring na klatce schodowej – historyczny wyrok

W dyskusjach o problemach z monitoringiem przywoływany bywa wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie 20 marca 2012 r. (sygn. I ACa 107/12), który stwierdza, że zamontowanie monitoringu na klatce schodowej za zgodą wspólnoty mieszkaniowej nie narusza dóbr osobistych sąsiadki, która nie życzy sobie być filmowana. SA w Lublinie zgodził się z sądem niższej instancji, że samo obserwowanie klatki schodowej nie narusza prawa do ochrony wizerunku, gdyż klatka schodowa jest miejscem publicznym i każdy może przyglądać się temu, co się na niej dzieje np. przez wizjer w drzwiach. Co do danych osobowych, to SA stanął na stanowisku, że nie zostało wykazane, iż takie były przetwarzane.

Zobacz też w LEX: Plan kontroli sektorowych Prezesa UODO na 2026 r. – jak przygotować się do kontroli? >

Wyrok należy uznać za historyczny, gdyż zapadał na długo przed uchwaleniem RODO. Martyna Popiołek-Dębska zwraca jednak uwagę, że chociaż orzeczenie dotyczyło stanu prawnego pod rządami starej ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 roku, to jego tezy i fundamentalne zasady pozostają w dużej mierze aktualne.

- Sąd w 2012 roku dokonał czegoś, co jest sercem obecnych przepisów – wyważył dwa równorzędne dobra: prawo do prywatności mieszkańców oraz uzasadniony cel administratora (wspólnoty mieszkaniowej), jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa – komentuje prawniczka.

Zobacz też w LEX: Test równowagi (test nadrzędności interesów) – jak go wykonywać i dokumentować? >

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

Polecamy książki biznesowe