Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Pełnomocnictwo medyczne - to pilne, bo będą narastać problemy

Polski ustawodawca, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, od lat nie może doprowadzić do wprowadzenia osobnego pełnomocnictwa, które umożliwiłoby decydowanie na przyszłość zarówno o sprawach pacjenta dotyczącego jego zdrowia, jak i osób, które ewentualnie mogą je za niego podejmować. Padają bowiem liczne deklaracje, a nawet konkretne propozycje legislacyjne, ale są procedowane na dalszych etapach. A problem będzie się tylko pogłębiał ze względu na demografię. Potrzebujemy też innych rozwiązań związanych z medycyną końca życia.

szpital notariusz testament
Źródło: iStock

Osobne pełnomocnictwo medyczne znalazło się w projekcie przygotowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Sprowadza się on do likwidacji instytucji ubezwłasnowolnienia i zastąpienia go modelem wspieranego podejmowania decyzji, zapewniającego większą autonomię. Ostatecznie proponowane przepisy zniknęły z projektu, co spotkało się z rozczarowaniem środowiska medycznego. I nie zapowiada się, by ktokolwiek szybko wrócił do tego tematu.

Czytaj też: Pełnomocnictwo medyczne jest potrzebne, ale powinno być proste

Pełnomocnik (nie taki) medyczny - nowa wersja projektu nie przynosi odpowiedzi

Długa droga (na razie) bez efektów

Wprowadzenie pełnomocnictwa medycznego, które miałoby być osobnym upoważnieniem do decydowania o stanie zdrowia danej osoby na przyszłość, np. w momencie, gdy jest ona nieprzytomna bądź uniemożliwia jej to stan zdrowia, od dawna było postulowane przez ekspertów, zarówno ze środowiska medycznego, jak i naukowego. Przykładowo, w 2021 r. rzecznik praw obywatelskich (funkcję pełnił wówczas Adam Bodnar) zwrócił się do ówczesnego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o podjęcie działań w celu prawnego uregulowania oświadczeń pro futuro, w tym instytucji pełnomocnictwa medycznego. Apelował zresztą o to również kilka lat wcześniej. - Uważam, że prawodawca, projektując rozwiązania prawne w tym zakresie, powinien także rozważyć wprowadzenie mechanizmów chroniących pacjenta przed potencjalnymi nadużyciami, np. dopuszczając w razie wątpliwości sądową weryfikację oświadczeń bądź decyzji podejmowanych przez pełnomocnika – zaznaczał Bodnar.

Czytaj też w LEX: Czy potrzebujemy regulacji dotyczącej oświadczeń zdrowotnych pro futuro? >

RPO przypomniał również, że już w 2005 r. Sąd Najwyższy wydał postanowienie, w którym stwierdził, że „oświadczenie pacjenta wyrażone na wypadek utraty przytomności, określające wolę dotyczącą postępowania lekarza w stosunku do niego w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć, jest dla lekarza – jeżeli zostało złożone w sposób wyraźny i jednoznaczny – wiążące”. Jednak przepisy do tej pory nie mówią nic o formalnych aspektach takiego oświadczenia, przez co funkcjonowanie dokumentu w praktyce praktycznie nie istnieje. Bo, skoro nie ma wyraźnych przepisów prawnych, żaden lekarz bez wyraźnej podstawy nie odstąpi od resuscytacji pacjenta, nawet jeśli wiadomo, że takie było jego wyraźne życzenie. Jedynym wyjątkiem jest kwestia uporczywej terapii, uregulowana m.in. w Kodeksie Etyki Lekarskiej – to jednak wciąż za mało.

Maciej Miłkowski, ówczesny wiceminister zdrowia, informował, że w resorcie trwają prace analityczne nad gotowym projektem ustawy. Nigdy nie ujrzał on jednak światła dziennego.

Projekt jest, ale zmiany kadrowe skomplikowały sytuację

W maju ub. roku, jeszcze w czasie, gdy resortem zdrowia kierowała Izabela Leszczyna, ukazało się zarządzenie, na mocy którego powołano Zespół do spraw wypracowania rozwiązań normatywnych w zakresie pełnomocnictwa medycznego oraz kierowania pacjentów niezdolnych do wyrażenia woli do zakładu opiekuńczo-leczniczego i zakładu pielęgnacyjno-opiekuńczego. Przypomina o tym w ostatnim stanowisku Naczelna Rada Lekarska, która również brała udział w pracach. – Zespół podczas kilkunastu posiedzeń, przy konstruktywnej współpracy strony społecznej oraz resortowej, wypracował zarys potrzebnych i oczekiwanych rozwiązań, które umożliwią wprowadzenie do polskiego porządku prawnego instytucji pełnomocnika medycznego oraz poprawią warunki kwalifikacji i przyjmowania chorych do zakładów opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych. Opracowywane rozwiązania dotyczą kwestii powszechnie przyjętych w większości państw Unii Europejskiej – przypomina w swoim stanowisku prezydium NRL.

Czytaj też w LEX: Instytucja pełnomocnika medycznego w ujęciu prawnoporównawczym >

Samorząd lekarski zauważa też, że resort sprawiedliwości zadecydował ostatecznie o przekazaniu prac nad pełnomocnictwem medycznym właśnie Ministerstwu Zdrowia. A rozwiązania są już w zasadzie gotowe i można przekazywać je do konsultacji – ktoś musi jednak podjąć taką decyzję. Problem w tym, że po przejęciu kierowania resortem przez dr Jolantę Sobierańską- Grendę, nic się w tej kwestii nie wydarzyło. – W ocenie prezydium NRL zmiany kadrowe w Ministerstwie Zdrowia w żadnym wypadku nie powinny stanowić przeszkody do kontynuowania prac nad opisaną powyżej ważną i społecznie potrzebną instytucją pełnomocnika medycznego oraz zasadami przyjmowania chorych do zakładów opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych – zaapelowano w stanowisku.

Tomasz Imiela, przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej, podczas jednego ze spotkań zespołu nie krył zresztą rozczarowania dotyczącego usunięcia pełnomocnictwa medycznego z projektu resortu sprawiedliwości. Zaznaczył, że to problem znany od lat, którego rozwiązania nikt się nie podejmuje. - My sobie poradzimy, my będziemy dalej pisać wnioski do sądów. Sądy zawsze zgadzają się z wnioskami lekarza, ale nie zawsze wniosek lekarza musi być tym, czego by życzył sobie pacjent, bo lepiej na ten temat mógłby powiedzieć ktoś, kogo ten pacjent wcześniej wyznaczy – podkreślał.

Kiedy przyjęcie do szpitala psychiatrycznego ubezwłasnowolnionego dorosłego pacjenta nie wymaga ingerencji sądu? - sprawdź w LEX >

Zmiana przepisów niezbędna i kluczowa

O tym, że nie ma innej drogi, niż zmiana przepisów, mówi również dr Anna Banaszewska (prowadzi indywidualną praktykę prawną). Jak wyjaśnia, w aktualnym stanie prawnym, jeżeli pacjent z jakiegokolwiek powodu traci zdolność do wyrażenia świadomej zgody na zabieg medyczny i nie ma ustanowionego przedstawiciela ustawowego, decyzję o przeprowadzeniu takiego zabiegu – zgodnie z art. 34 ust. 3 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty – podejmuje sąd opiekuńczy.

Przepisy te nie przewidują jednak sytuacji, w której pacjent jeszcze przed utratą zdolności decyzyjnej wyraził swoją wolę co do przyszłego leczenia. Nie dopuszczają również możliwości wyznaczenia osoby uprawnionej, czyli tzw. pełnomocnika medycznego, który mógłby podejmować decyzje medyczne w jego imieniu. A zatem nawet gdyby ktoś udzielił pełnomocnictwa uprawniającego do podejmowania decyzji o czynnościach medycznych nie będzie ono skuteczne, bez względu na jego formę. Regulacje prawne umożliwiające udzielnie pełnomocnictwa medycznego są pilnie potrzebne – ocenia ekspertka.

Pełnomocnictwo medyczne jest zresztą tylko jednym, choć bardzo istotnym, elementem ewentualnych zmian, które warto byłoby rozważyć w kontekście medycyny końca życia i trudnych decyzji z tym związanych. W Stanach Zjednoczonych, ale również np. w Wielkiej Brytanii funkcjonuje deklaracja DNR/DNACPR („Do Not Resuscitate/Do Not Attempt Cardiopulmonary Resuscitation), w której pacjent wyraża wolę, by nie podejmować w jego przypadku prób resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Powody takich decyzji mogą być różne – często to postępująca, nieuleczalna choroba albo niechęć do ewentualnego znalezienia się w stanie wegetatywnym i długiego podtrzymywania funkcji życiowych, czego pacjent dla siebie nie chce. Takie kwestie są jednak ściśle uregulowane prawnie. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii, aby zgodnie z prawem odstąpić od prób reanimacji, medyk musi „mieć w ręku” fizyczną deklarację DNR pacjenta (nie wystarczy np. ustne oświadczenie rodziny, że taki dokument został podpisany). Do tego momentu powinien podejmować wszelkie niezbędne czynności zmierzające do ratowania życia.

Zobacz też w LEX: Co nowego w ochronie zdrowia w 2026 r. >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej