Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia od 1 kwietnia br. chcą zmienić zasady wycen operacji zaćmy. Będą premiować ośrodki, które robią takie zabiegi w trybie jednodniowym, czyli tego samego dnia pacjent ma zabieg, który trwa ok. 15 minut i wychodzi do domu.

- Zarządzeniem prezesa NFZ wprowadzimy zapis, zgodnie z którym te podmioty, które zrobią co najmniej 80 proc. operacji w trybie jednodniowym, będą mieć płaconą stawkę 100 proc. za wszystkich pacjentów – mówi Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia. - Chcemy w ten sposób zmienić sposób organizacji operacji zaćmy w Polsce. W modelowych ośrodkach zagranicznych tylko 5 do 10 proc. pacjentów jest hospitalizowanych z powodu zaćmy. U nas niestety są ośrodki, w których więcej niż połowa pacjentów leży w szpitalu.

Szpital zapłaci, bo w operacji asystował syn ordynatora, nie lekarz - czytaj tutaj>>

 

Połowa pacjentów przetrzymywana w szpitalu

Teraz między ośrodkami okulistycznymi różnice są bardzo duże. W województwie podlaskim 90 proc. operacji zaćmy jest wykonywana w trybie jednodniowym. W województwie dolnośląskim i świętokrzyskim – ok. 50 proc., w łódzkim – niecałe 35 proc.

- Nie ma uzasadnienia medycznego, by aż tylu pacjentów z powodu zaćmy było hospitalizowanych – podkreśla prof. Marek Rękas, krajowy konsultant ds. okulistyki. - W większości przypadków taki zabieg można zrobić w trybie jednodniowym. Tak jest taniej i wygodniej dla pacjenta, który może wrócić do domu.

Prof. Rękas podkreśla, że te nowe przepisy mają wymusić na szpitalach zmiany organizacyjne w oddziałach. Będą mogli mieć mniej personelu medycznego na oddziale, ale za to będą musieli zatrudnić więcej sekretarek medycznych i rejestratorek, by lepiej zarządzać ruchem chorych.

- Gdy NFZ zacznie premiować przyjmowanie pacjentów w trybie jednodniowym, te placówki, które będą trzymać pacjenta w szpitalu, będą tracić – podkreśla prof. Rękas. - Ośrodki, które będą mieć mniej niż 80 proc. pacjentów przyjętych w trybie jednodniowym, otrzymają za każdą operację mniej o 10 proc.

Resort zdrowia: Zlikwidowano blisko 3 tysiące łóżek, ale nie ma zagrożenia dostępności - czytaj tutaj>>

O połowę łóżek będzie za dużo

Na oddziałach okulistycznych w Polsce jest 3200 łóżek. Jeśli zostaną wprowadzone przepisy wymuszające przechodzenie na tryb jednodniowy, wtedy nawet połowa z tych miejsc nie będzie potrzebna. - Średnie obłożenie łóżek na okulistyce wynosi 49 proc – mówi prof. Rękas. – Zatem bez żadnych analiz 50 procent łóżek możemy już zlikwidować. W mojej klinice tylko 3 proc. pacjentów wymaga hospitalizacji, reszta zabiegów jest przeprowadzana w trybie jednodniowym.


Twarde kryteria do kwalifikacji na operację zaćmy - czytaj tutaj>>

 

 

Statystyki się zmieniły i kolejki topnieją

W Polsce co roku przeprowadza się ok. 320 tys. operacji zaćmy. Niestety mamy wieloletnie zaniedbania w tej dziedzinie, dlatego w kolejce do tego zabiegu w ubiegłym roku czekało ok. 500 tys. chorych. Czas oczekiwania wynosił nawet kilka lat.

Prof. Rękas podaje, że od kiedy w lipcu ubiegłego roku wprowadzono twarde kryteria kwalifikacji do zabiegu (nie można zakwalifikować do zabiegu pacjentów z ostrością wzroku lepszą niż 0.6 do dali, ale są wyjątki), kolejki zmniejszyły się. Gdy nie było takich kryteriów medycznych, pacjenci zapisywali są na operacje „na zapas”. Lekarz wpisywał ich do kolejki, gdy jeszcze dobrze widzieli. To wydłużało czas oczekiwania.

- W niektórych województwach kolejki zmniejszyły się znacząco, np. w podkarpackim deklarują, że mogą zoperować zaćmę za trzy tygodnie. W Katowicach za trzy miesiące – podaje prof. Marek Rękas. – W Inowrocławiu sześciuset nowych pacjentów czeka w kolejce i są w stanie ich zoperować w trzy miesiące. Jednak tam mają także ok. 1100 pacjentów, którzy czekają nawet kilka lat na taki zabieg, ale gdy ze szpitala dzwonią do nich z propozycją terminu operacji, oni nie są zainteresowani - dodaje.
Czy szpital po informacji pacjenta o rezygnacji z kolejki pacjentów oczekujących powinien na własny koszt odesłać oryginał skierowania - czytaj tutaj>>


Planowane zmiany w prowadzeniu statystyk

Prof. Rękas zaznacza, że właśnie pacjenci, którzy czekają w kolejce od lat zawyżają statystyki. To dlatego teraz prowadzone są odrębne kolejki dla pacjentów nowych, którzy dopiero co zakwalifikowali się do zabiegu i zostali wpisani do kolejki i dla tych, którzy są w niej od dawna. - Czas oczekiwania na operację zaćmy fałszują pacjenci, którzy czekają w kolejce od lat – podkreśla prof. Rękas. - Do nich szpital dzwoni często nie raz i nie dwa z propozycją operacji, ale pacjent się na nią nie decyduje, a w statystyce widnieje, że czeka na operację osiem lat. Ale nikt nie wie o tym, że miał w tym czasie trzy propozycje operacji, z których nie skorzystał.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, że w całym kraju jest problem ze statystykami związanymi z kolejkami pacjentów oczekujących na operacje. - Teoretycznie, zgodnie z przepisami, można pacjenta wypisać z kolejki, jeśli nie chce być operowany, ale nikt tego nie robi – podkreśla Miłkowski. – Być może damy takie zalecenia, że gdy ktoś odmawia, to wtedy powinno się go na to samo skierowanie wpisać od nowa do kolejki, z aktualną datą.

Czy wszystkie skierowania powinny być zarejestrowane i wprowadzone do kolejki oczekujących - czytaj tutaj>>


Dla pacjenta takie rozwiązanie jest bezpieczniejsze

Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego podkreśla, że to bardzo dobry pomysł, by finansowo zmusić szpitale do operacji bez hospitalizacji. Ekspert podaje, że takie rozwiązania przydałyby się także w innych dziedzinach np.: operacjach ginekologicznych czy laryngologicznych.  - To zwiększy efektywność szpitali, bo przecież zawsze najdroższa jest hospitalizacja – podkreśla Gryglewicz. - Z map potrzeb zdrowotnych wynikało, że w szpitalach publicznych mamy kilkudniowy czas dla hospitalizacji dla pacjentów po operacji zaćmy, a w placówkach niepublicznych chorzy są operowani w trybie jednodniowym.

Ekspert podkreśla, że operacje zaćmy są na tyle bezpieczne, że powinny być w wykonywane w trybie jednodniowym. – Takie rozwiązanie jest lepsze dla pacjenta, który dzięki temu jest mniej narażony na wystąpienie działań niepożądanych – mówi ekspert. - Tu nie chodzi tylko o zakażania wewnątrzszpitalne, ale także upadki.

Gryglewicz podaje, że Uczelnia Łazarskiego analizowała dane dotyczące działań niepożądanych występujących na oddziałach okulistycznych. Wyszło z nich, że często dochodziło do upadków w wyniku, którego starszy pacjent łamał szyjkę kości udowej. - Łatwo to wytłumaczyć. Jeśli po operacji zaćmy na oddział trafia starsza pani, która nie zna tego terenu, a ma się po nim poruszać z zaklejonym okiem, to o upadek jest bardzo łatwo – podkreśla Gryglewicz.