Szkolenia online Wyzwania spółek komunalnych w zakresie gospodarki odpadami 14.04.2026 r., godz. 10:00
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w gminy

Drożejące paliwa, wstrzymywane inwestycje i widmo ubytków w dochodach podatkowych – wojna na Bliskim Wschodzie coraz mocniej zaczyna uderzać w finanse samorządów, zwłaszcza najmniejszych. Gminy alarmują, że gwałtowny i nieprzewidywalny wzrost cen ropy oraz materiałów ropopochodnych zaczyna zakłócać lokalny transport publiczny, wyhamowuje inwestycje drogowe i termomodernizacyjne. Samorządowcy obawiają się jednocześnie zwiększania presji na zwolnienia i ulgi w podatkach ze strony przedsiębiorców oraz rolników.

stacja benzynowa cena paliw
Źródło: iStock

Wywołana przez USA i Izrael wojna z Iranem, która rozlała się na inne kraje Bliskiego Wschodu, trwa już 34 dni. Jej końca nie widać. Zamknięcie cieśniny Ormuz (przepływało przez nią aż 31 proc. światowego zapotrzebowania na ropę naftową), a także ataki na infrastrukturę naftową, ropociągi, terminale i pola surowcowe w regionie wywindowały cenę najpopularniejszej ropy Brent o blisko 60 proc. Zdaniem agencji Reutersa to największy miesięczny skok, niewidziany nawet podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1990 r.

O ile w dniu wybuchu wojny, czyli 28 lutego 2026 r., benzyna Pb95 kosztowała ok. 5,67 zł za litr, a diesel ok. 5,96 zł/l, o tyle w połowie marca benzyna Pb95 kosztuje średnio 6,5–7,0 zł/l, a diesel nawet ponad 8,6 zł za litr. 

Drożejące paliwa uderzają w transport i inwestycje lokalne

Tak gwałtowny wzrost cen spowodował wzrost kosztów transportu zarówno publicznego, jak i dowozu uczniów do szkół. Problem dotknął szczególnie małe samorządy. W wielu gminach - jak wskazuje Związek Gmin Wiejskich RP- wykonawcy tych usług zawnioskowali o aneksowanie zawartych umów, waloryzację wynagrodzeń, renegocjację stawek, a w skrajnych przypadkach zagrozili odstąpieniem od realizacji umów. Związek uważa, że obecna sytuacja prowadzi do ryzyka ograniczania lub likwidacji połączeń oraz pogłębienia wykluczenia komunikacyjnego. 

Jednostki samorządu terytorialnego nie posiadają instrumentów finansowych umożliwiających pokrycie tak gwałtownego i nieprzewidywalnego wzrostu kosztów realizacji umów. Obowiązujące budżety gmin nie uwzględniały tak dynamicznych zmian cen paliw, a możliwości ich bieżącej korekty są ograniczone –  podkreśla  Stanisław Jastrzębski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Galopadę cen ropy i paliw ma zastopować rządowy pakiet ustaw CPN „Ceny Paliwa Niżej”, który wszedł w życie 31 marca. Ustawy obniżyły VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz akcyzę do minimalnych poziomów dopuszczalnych przez prawo UE. Wprowadzono maksymalną cenę detaliczną paliw na stacjach ustalaną przez ministra w drodze  obwieszczeń oraz mechanizmy kontrolne i sankcyjne zapobiegające obchodzeniu limitów cenowych (kara za przekroczenie ceny maksymalnej wynosi 1 mln zł).

Inwestycje pod znakiem zapytania

Zdaniem samorządowców są to jedynie rozwiązania połowiczne, ponieważ ceny paliw nadal są wyższe niż przed kryzysem. Utrzymanie własnych spółek zajmujących się transportem lokalnym kosztuje więc coraz więcej. Niewykluczone, że pasażerów czekają podwyżki biletów.

Paliwo jest dziś jednym z kluczowych czynników kosztotwórczych. Nie mamy możliwości odzyskania VAT, więc nawet działania rządu związane z obniżką cen paliw niekoniecznie realnie pomagają spółkom komunalnym. Moja spółka komunikacyjna już teraz wymaga stałego dofinansowania, a wiem, że w najbliższym czasie będę musiał dokładać jeszcze więcej niż dotychczas – mówi Jacek Gursz, burmistrz Chodzieży, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski.

Samorządowcy obserwują też rosnącą niepewność na rynku zamówień publicznych, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzą materiały ropopochodne.

- Prowadzę kilka postępowań przetargowych i już na etapie składania ofert widać, że firmy zaczynają się asekurować. Przekłada się to na wzrost cen, bo wykonawcy nie wiedzą, jakie koszty poniosą w najbliższych miesiącach. Docierają do mnie także sygnały o wzroście kosztów bieżących prac drogowych – napraw cząstkowych, łatania ubytków, robót wykonywanych asfaltem czy lepikiem. Te prace stają się coraz droższe – mówi Jacek Gursz.

Już wiadomo, że ten rok w drogownictwie będzie rokiem drożyzny. Bitumy (asfalty) powstają jako produkt rafinacji, czyli destylacji ropy naftowej.

W naszej otaczarni, która działa na terenie gminy, w listopadzie ubiegłego roku tona komponentu do masy bitumicznej kosztowała 1700 zł, dziś 3700 zł – podaje Joanna Wons‑Kleta, wójt gminy Pawonków.

Grzegorz Cichy, burmistrz Proszowic i prezes Unii Miasteczek Polskich, zagrożenie widzi szczególnie dla inwestycji realizowanych w systemie „Zaprojektuj i wybuduj”, w którym całość realizacji – od pomysłu do gotowej inwestycji – powierza się jednemu wykonawcy, a cena ustalana jest z góry.

Tu zapewne pojawiać się będą próby renegocjacji umów – mówi Grzegorz Cichy.

 

Deficytowy styropian

Samorządowcy obawiają się także o losy inwestycji związanych z termomodernizacją. W ciągu czterech tygodni wojny ponad dwukrotnie wzrosła cena styropianu, którego na dodatek zaczyna brakować w hurtowniach i składach.

Jeden z producentów styropianu powiedział wprost, że wstrzymuje sprzedaż, bo na razie przestaje ona być opłacalna. Nie wie, po jakiej cenie kupi surowiec, i obawia się, że zacznie dokładać do działalności – przyznaje Jacek Gursz.

Joanna Wons‑Kleta informuje, że gmina jest w trakcie rozstrzygania przetargu na termomodernizację urzędu gminy i jednej szkoły. To wspólny projekt z dofinansowaniem ze środków unijnych. Początkowo inwestycja miała kosztować około 1,7 mln zł, dziś wykonawcy wyceniają ją już na 3 mln zł.

 Musielibyśmy dołożyć ponad 1,3 mln zł z budżetu, więc nie wiem, czy radni w ogóle się na to zgodzą – mówi wójt gminy Pawonków.

Samorządowcy z niepokojem spoglądają także na swoich podatników – rolników. Gwałtowny wzrost cen nawozów sztucznych, spowodowany m.in. wzrostami cen gazu ziemnego odbije się na kondycji gospodarstw. Włodarze nie mają złudzeń – wielu rolników zawnioskuje o zwolnienie i umorzenie podatku rolnego. Samorządowcy zwracają uwagę, że dodatkowo cena kwintala żyta, będąca podstawą do obliczenia przez gminę stawki podatku rolnego, jest w tym roku niższa niż w roku ubiegłym. Joanna Wons‑Kleta mówi, że w przypadku jej gminy oznacza to ubytek dochodów z podatku rolnego w wysokości 200 tys. zł.

Ten kryzys już dziś jest odczuwalny i w mojej ocenie w bardzo krótkim czasie przełoży się bezpośrednio na sytuację samorządów. Otrzymałem już sygnały od dwóch przedsiębiorców transportowych, którzy zapowiadają, że zwrócą się do mnie z prośbą o pomoc. Rosnące koszty paliwa sprawiają, że nie są w stanie utrzymać zatrudnienia, ograniczają liczbę kursów i mają coraz mniejsze możliwości osiągania zysków – mówi Gursz. 

Gminy wiejskie chcą reakcji państwa

Zdaniem Związku Gmin Wiejskich RP obecna sytuacja ma charakter nadzwyczajny, wymagający natychmiastowej reakcji państwa. Związek domaga się od ministra infrastruktury i ministra energii pilnego wdrożenia rozwiązań systemowych, w szczególności:

  1. wprowadzenie mechanizmu rekompensat dla jednostek samorządu terytorialnego pokrywających wzrost kosztów paliwa w realizowanych umowach transportowych;
  2. uruchomienie dedykowanego programu dopłat do przewozów realizowanych na obszarach wiejskich;
  3. wprowadzenie nadzwyczajnych mechanizmów waloryzacyjnych dla obowiązujących umów, uwzględniających rzeczywisty wzrost cen paliw;
  4. rozważenie instrumentów stabilizujących ceny paliw wykorzystywanych do realizacji usług publicznych, w tym w szczególności transportu zbiorowego i dowozu uczniów

ZGW RP wskazuje, że postulowany mechanizm rekompensat dla jednostek samorządu terytorialnego powinien uwzględniać nie tylko wzrost kosztów transportu, ale również rosnące koszty ogrzewania budynków publicznych. Gminy wskazują, że koszt 1 litra oleju opałowego wzrósł z poziomu 3,59 zł w styczniu do 6,02 zł obecnie, co oznacza wzrost o ok. 67 procent. 

W piśmie do rządu Związek podkreśla, "że skala i dynamika obecnych zmian przekracza standardowe ryzyka kontraktowe i nie może być traktowana jako element zwykłego obrotu gospodarczego. W obecnych warunkach brak reakcji państwa oznaczać będzie de facto przerzucenie odpowiedzialności za skutki kryzysu na najsłabsze finansowo jednostki samorządu terytorialnego".

Wiele gmin ledwo wiąże koniec z końcem, niektóre są pozadłużane. To co się teraz dzieje to są sytuacje zupełnie niezależne od nas, jako gminy nie mamy na to wpływu, a te dodatkowe koszty, niestety w niektórych gminach mogą być na tyle istotne, że będzie trudno niektórym znaleźć te dodatkowe pieniądze. Stąd nasz apel – mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt Terespola, zastępca przewodniczącego Związku Gmin Wiejskich RP.

Kryzys wpłynie na samorządy i mieszkańców

O tym, że wojna na Bliskim Wschodzie nie pozostanie obojętna dla funkcjonowania samorządów, jest przekonany dr Daniel Budzeń, ekspert ds. zarządzania finansami JST w ZMP, kierownik zespołu ds. analiz ekonomiczno‑finansowych w Fundacji Miasto. Pytaniem otwartym pozostaje jedynie zakres tego kryzysu. Ekspert wskazuje, że z jednej strony przeciągająca się wojna na Bliskim Wschodzie uderzy bezpośrednio w samorządy poprzez rosnące koszty paliw, energii i usług energochłonnych, z drugiej – pośrednio, w wyniku wzrostu kosztów życia mieszkańców gmin, przedsiębiorców i rolników.

Podzielam obawy samorządowców o potencjalnie zwiększonej aktywności podatników w składaniu wniosków o zwolnienia, ulgi czy rozłożenie podatków na raty. Pytanie, czy gminy będzie stać na takie zwolnienia. Pamiętajmy, że wg projektów WPF na 2026 wskaźnik relacji nadwyżki operacyjnej netto do dochodów bieżących jest niższy względem wykonania 2025 r. – mówi dr Daniel Budzeń.

Ekspert obawia się także wyhamowania inwestycji samorządowych. Wskazuje, że choć zasadniczo w budżetach JST w 2026 r. zaplanowano więcej środków na ten cel w porównaniu z ubiegłymi latami, to istotnym źródłem ich finansowania jest planowany dług. Podwyżka cen paliw, materiałów i usług w konsekwencji może jeszcze bardziej ograniczyć wielkość środków własnych na inwestycje.

Dr hab. Bartłomiej Nowak, profesor Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, który specjalizuje się m.in. w prawie gospodarczym, prawie i polityce surowców naturalnych wskazuje, że regulowanie przez rząd cen benzyny i ropy nie może trwać długo, ze względów prawnych i ekonomicznych. Ceny paliw będą stopniowo rosnąć o 2-3 grosze, a docelowo za 4-5 tygodni wrócą do poziomów sprzed regulacji.

Decyzja rządu ma na celu bardziej uspokoić sytuację - uważa profesor Nowak.     

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe