Bezpłatne webinary Cykl szkoleń: Akademia CUW eksperckie szkolenia online
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Trybunał Konstytucyjny skontroluje, czy karanie za „nielegalne wyścigi” nie jest zbyt represyjne

Prezydent Karol Nawrocki, choć podpisał ustawę z 4 grudnia 2025 r. wprowadzającą szereg zmian w przepisach w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, to jednocześnie zapowiedział, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w trybie kontroli następczej. Ma zastrzeżenia do definicji „nielegalnego wyścigu”, a także penalizacji uczestników i widzów zlotów samochodowych.

samochod wyscigi drift 0098
Źródło: iStock

Kancelaria Prezydenta RP przyznaje, że ustawa z 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego realizuje cel społecznie bardzo ważny: wzmocnienie ochrony życia i zdrowia uczestników ruchu oraz skuteczniejszą reakcję na brawurową jazdę i nielegalne wyścigi.

- Ten kierunek, jako element obowiązków państwa w zakresie ochrony bezpieczeństwa publicznego, jest co do zasady uzasadniony. Problem polega jednak na tym, że część przyjętych rozwiązań represyjnych została skonstruowana w sposób, który budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i może prowadzić do skutków nieakceptowalnych w demokratycznym państwie prawa – podkreślają prawnicy prezydenta.

Przeczytaj także:  Maczugą w kierowców, czyli o zaostrzeniu represyjności za wypadki drogowe

Niejasna definicja „nielegalnego wyścigu”

Zastrzeżenia prezydenta budzi niejasna definicji „nielegalnego wyścigu”, która stwarza ryzyko nieprzewidywalnej penalizacji. Prezydent, uzasadniając skierowanie ustawy do TK, uzasadnia, że w prawie karnym standard konstytucyjny jest jednoznaczny: odpowiedzialność karna musi wynikać z normy dostatecznie określonej (art. 42 ust. 1 Konstytucji). Obywatel ma prawo z góry wiedzieć, jakie zachowanie jest przestępstwem, a organ państwa nie może „dopowiadać” granic karalności w praktyce.

- Tymczasem definicja „nielegalnego wyścigu” została ujęta w sposób, który łączy jakościowo różne zjawiska - klasyczną rywalizację pojazdów oraz drifting/poślizgi wykonywane w kontekście zgromadzenia. Skutek jest prosty: pojęcie „wyścigu” przestaje być jednoznaczne, a granica między zachowaniem wykroczeniowym a przestępczym może stać się płynna i zależna od oceny organu – wskazuje prezydent.

Jego zdaniem rozszerzanie odpowiedzialności poprzez nieostre definicje – narusza standard pewności prawa wynikający także z art. 2 Konstytucji (zasada demokratycznego państwa prawnego i poprawnej legislacji). W praktyce oznacza to, że „to samo” zachowanie kierowcy może zostać w jednym przypadku potraktowane jako wykroczenie, a w innym – jako element czynu o randze przestępstwa, mimo braku jasnych i weryfikowalnych kryteriów odróżnienia. Dla obywatela to nie jest „większe bezpieczeństwo” prawne, tylko większa niepewność: nie wiadomo, gdzie kończy się wykroczenie, a zaczyna przestępstwo.

 

Zbyt szeroka penalizacja uczestników i widzów zlotów

Zastrzeżenia prezydenta wzbudza też nadmierna ingerencja w wolność zgromadzeń. Wskazuje, że konstytucja chroni wolność organizowania i uczestniczenia w pokojowych zgromadzeniach (art. 57). Ograniczenia tej wolności są dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy spełniają test proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji tj. muszą być konieczne, proporcjonalne i możliwie najmniej dolegliwe.

Zdaniem prezydenta szczególnie kontrowersyjne jest, że reżim sankcyjny obejmuje nie tylko organizatorów, lecz także uczestników i widzów spotkań, które nie spełniły formalności. To rozwiązanie ma charakter dalece represyjny, bo przenosi ryzyko odpowiedzialności na osoby, które często nie mają realnego wpływu na stronę formalną wydarzenia.

- Państwo tworzy komunikat: „możesz odpowiadać za samą obecność”. Taka konstrukcja wchodzi w kolizję z proporcjonalnością (art. 31 ust. 3 Konstytucji), ale także z gwarancyjnym charakterem prawa represyjnego (art. 42 ust. 1 Konstytucji ) oraz zasadą zaufania do państwa i prawa (art. 2 Konstytucji) – uzasadnia Kancelaria Prezydenta.

Dodatkowo – jak wskazuje prezydent - przepis rodzi wątpliwości praktyczne o ciężarze konstytucyjnym: skoro karalność wymaga wykazania umyślności, to w realiach masowych wydarzeń jej dowodzenie bywa skrajnie trudne. W efekcie prawo może stać się albo „martwe”, albo stosowane selektywnie i uproszczone, co zwiększa ryzyko arbitralności, a to jest sprzeczne z art. 2 Konstytucji (pewność i przewidywalność działania państwa).

Prezydent uzasadnia, że skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej jest uzasadnione nie dlatego, że państwo nie powinno walczyć z piractwem drogowym, lecz dlatego, że nawet słuszny cel nie legalizuje narzędzi niezgodnych ze standardami konstytucyjnymi. Prawo represyjne wymaga szczególnej precyzji i umiaru – bo operuje sankcją, stygmatyzacją i ingerencją w wolności jednostki. Jeżeli przepisy są zbyt szerokie albo nieostre, wówczas w praktyce nie tylko nie wzmacniają bezpieczeństwa, ale też osłabiają autorytet prawa: rodzą poczucie przypadkowości, nierównego traktowania i uznaniowości organów. Trybunał Konstytucyjny ma odpowiedzieć: czy granice dopuszczalnej penalizacji zostały zachowane, oraz czy państwo – w imię deklaracji dbania o bezpieczeństwo – nie naruszyło podstawowych gwarancji obywatelskich.

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe