Jarmark trwa tygodniami, a zezwolenie na alkohol na dwa dni
Przepisy dotyczące jednorazowych zezwoleń na sprzedaż alkoholu, tworzone z myślą o krótkich, lokalnych imprezach w remizach sprzed kilku dekad, dziś coraz częściej kolidują z realiami wielodniowych jarmarków i stref kibica. Urzędnicy z dużych miast wskazują, że dwudniowy limit ważności zezwoleń generuje nadmierne obciążenie administracyjne, sprzyja obchodzeniu regulacji, a same stawki opłat nie przystają już do realiów rynkowych.

Kwestie zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych normują przepisy ustawy z 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Są trzy rodzaje zezwoleń (w zależności od mocy alkoholu):
- do 4,5 proc. zawartości alkoholu oraz na piwo;
- powyżej 4,5 proc. do 18 proc. zawartości alkoholu (z wyjątkiem piwa);
- powyżej 18 proc. zawartości alkoholu.
Oprócz tzw. zezwoleń stałych przepisy ustawy art. 18 (1) przewidują też jednorazowe zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych podczas np. imprezy czy pikniku. Ubiegać się o nie mogą przedsiębiorcy posiadający zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych oraz jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej. Ustawa wskazuje, że zezwolenia jednorazowe wydawane są maksymalnie na dwa dni. Opłata za jednorazowe zezwolenia wnoszona jest na rachunek gminy przed wydaniem zezwolenia w wysokości odpowiadającej 1/12 rocznej opłaty za poszczególne rodzaje zezwoleń. Wydawanie tego rodzaju zezwoleń jest zadaniem własnym gminy.
Impreza trwa tygodnie, zezwolenie na dwa dni
Katarzyna Krzywda -Juroszek, radca prawny, która 18 lat zajmowała się w Urzędzie Miasta (zajmowala się, czy zajmuje - jak w dalszym zaznaczeniu we Wrocławiu kontrolą oraz wydawaniem zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych uważa, że jednorazowe zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych, szczególnie w dużych miastach, nie przystają do współczesnych czasów.
- W takich dużych miastach jak na przykład Wrocław, aby przedsiębiorca mógł sprzedawać alkohol podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego czy innego eventu trwającego dłużej niż dwa dni, organ wydaje liczbę zezwoleń odpowiednio do liczby dni, na które wnioskuje przedsiębiorca oraz osobno dla każdego rodzaju alkoholu. A w dużych miastach, gdzie różne festiwale czy eventy jak Jarmarki Bożonarodzeniowe trwają ponad miesiąc, powoduje to niepotrzebną papierologię – mówi Katarzyna Krzywda -Juroszek, obecnie kierownik Działu Umów i Rejestracji Zobowiązań w Urzędzie Miejskim we Wrocławiu, która zgłosiła problem w ramach naszej akcji „Poprawmy Prawo”. Dodaje, że w Wrocławiu zezwolenia nie są drukowane na zwykłym papierze, ale na specjalnym, zabezpieczonym hologramem, aby zapobiec fałszerstwu, co dodatkowo zwiększa koszty. Średnio, miasto wydaje rocznie około 2 tys. takich jednorazowych zezwoleń.
- Podczas dużych imprez sportowych powstają różnego rodzaju strefy kibica funkcjonujące tak długo, jak trwają zawody. W takich przypadkach jednorazowe zezwolenia nie sprawdzają się, wymuszają powielenia czynności, tworzenie kolejnych dokumentów – wskazuje Katarzyna Krzywda - Juroszek.
Bywa też, że takie jednorazowe zezwolenia są wykorzystywane przez przedsiębiorców do obchodzenia wymogów związanych z uzyskaniem stałego zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Opłaca im się przedłużać „jednorazówki” i ponosić z tego tytułu nawet większe koszty. Urzędnicy turystycznych miejscowości przyznają, że problem występuje szczególnie w czasie wakacji np. w okolicy miejskich plaż.
Katarzyna Krzywda -Juroszek uważa, że ustawodawca powinien znowelizować przepisy ustawy i rozszerzyć okres zezwolenia jednorazowego - np. na okres nie dłuższy niż 14 lub 30 dni. Jej zdaniem taka zmiana zdjęłaby z urzędników niepotrzebną biurokrację i poprawiła relacje z przedsiębiorcami, który składaliby jeden wniosek, a nie kilka.
Kilkudniowa impreza przemienia się w bazar
Zygmunt Nosal, inspektor w Urzędzie Miasta Zamość, zajmujący się m.in. zezwoleniami na sprzedaż napojów alkoholowych zwraca uwagę, że jarmark świąteczny lub inny event, który trwa kilkadziesiąt dni, to już nie jest okazjonalne wydarzenie, a raczej stały bazarek czy targowisko.
- Na pewno nie z myślą o nich ustawodawca tworzył instytucję zezwoleń jednorazowych na sprzedaż napojów alkoholowych. W praktyce na tak długim jarmarku powstaje stały punkt sprzedaży, który nie musi posiadać przyzwoitego lokalu i nie musi spełniać surowych norm sanitarnych potwierdzonych odpowiednią decyzją właściwego państwowego inspektora sanitarnego o zatwierdzeniu zakładu w rozumieniu ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. W takim tymczasowym punkcie sprzedaży z pewnością mniejszą troskę przejawia się odnośnie przestrzegania wielu przepisów dotyczących np. zakazu sprzedaży alkoholu osobom nieletnim czy nietrzeźwym lub kwestiom reklamy i promocji alkoholu – mówi Zygmunt Nosal.
Jego zdaniem maksymalnie dwudniowy okres ważności zezwoleń jednorazowych na sprzedaż alkoholu i ewentualna konieczność żmudnego ponawiania przez przedsiębiorców wniosków o uzyskanie kolejnych zezwoleń jednorazowych, skutecznie zniechęcają do obchodzenia przepisów i tworzenia takich prowizorycznych „stałych" punktów sprzedaży napojów alkoholowych. W przypadku tradycyjnych imprez weekendowych uważa, więc że takie zezwolenia sprawdzają się.
Butelka wódki za dwa dni handlowania
Zygmunt Nosal zwraca też uwagę na inny problem.
- Po kilkunastu latach obowiązywania waloryzacji wymagają podstawowe stawki opłat za zezwolenia na sprzedaż alkoholu, bo nie przystają do aktualnych cen – wskazuje.
Roczna opłata za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych o zawartości do 4,5 proc. alkoholu oraz na piwo, to zaledwie 525 zł. Tyle samo wynosi roczna opłata za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych o zawartości powyżej 4,5 proc. do 18 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa). Opłata za jednorazowe zezwolenie (jedno lub dwudniowe) na sprzedaż piwa to tylko 43,75 zł. Tyle samo przedsiębiorcy płacą za jednorazowe zezwolenie na sprzedaż wina.
- W obecnych realiach rynkowych to naprawdę bardzo niskie kwoty – podkreśla Zygmunt Nosal.




