Webinar Wypalenie zawodowe pracownikow pomocy spolecznej 2 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Na mokradłach nie można strzelać ołowiem, ale kto ma to kontrolować

Obowiązujący od ponad dwóch lat zakaz używania amunicji ołowianej na obszarach wodno-błotnych w praktyce jest trudny do wyegzekwowania. Są więc myśliwi, którzy z tego korzystają, wiedząc, że nikt ich nie złapie na gorącym uczynku łamania prawa. A nawet jeśli się tak stanie, włos im z głowy nie spadnie, bo za złamanie tego przepisu nie grożą żadne sankcje.

Na mokradłach nie można strzelać ołowiem, ale kto ma to kontrolować
Źródło: iStock

Od 16 lutego 2023 r. obowiązuje w Unii Europejskiej zakaz używania śrutu ołowianego podczas polowań na obszarach wodno-błotnych oraz w promieniu 100 m wokół nich. Wprowadziło go rozporządzenie z 25 stycznia 2021 r., zmieniające załącznik XVII do rozporządzenia (WE) nr 1907/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH) w odniesieniu do ołowiu w amunicji śrutowej na obszarach wodno-błotnych lub wokół nich. Co więcej, na obszarach wodno-błotnych i w promieniu 100 m wokół nich można mieć przy sobie śrut ołowiany tylko pod warunkiem wykazania, że jest on używany wyłącznie do polowania w innych miejscach.

Zgodnie z zapisami Konwencji Ramsarskiej, obszarami wodno-błotnymi są m.in. bagna, moczary, torfowiska oraz akweny wodne – zarówno naturalne, jak i sztuczne, o stałym lub okresowym charakterze. Z zakazem tym jest jednak jeden zasadniczy problem: nie wiadomo, jak go skutecznie egzekwować. Przeczytaj więcej o zakazie:  Koniec ze strzelaniem amunicją ołowianą na terenach wodno-błotnych 

Czytaj też w LEX: Kurzępa Bolesław, Prawo karne - odpowiedzialność z art. 53 pkt 4 i 6 ustawy - Prawo łowieckie a wartość nielegalnie pozyskanej zwierzyny łownej. Glosa do postanowienia SN z dnia 9 stycznia 2014 r., V KK 334/13>

Bywa różnie, ale PZŁ nie ma sygnałów

Na forach łowieckich myśliwi nie owijają w bawełnę i piszą wprost, że z polowaniem z użyciem amunicji ołowianej na terenach wodno-błotnych bywa bardzo różnie. Polski Związek Łowiecki deklaruje przestrzeganie prawa i nie odnotował żadnych naruszeń w tym zakresie. Twierdzi też, że w jego organach dyscyplinarnych nie toczą się żadne sprawy związane z użyciem amunicji ołowianej na terenach wodno-błotnych.

- Polski Związek Łowiecki od początku obowiązywania przepisów wynikających z rozporządzenia Komisji Europejskiej nr 2021/57 z dnia 25 stycznia 2021 r. (w ramach rozporządzenia REACH) podejmuje działania informacyjne i edukacyjne skierowane do myśliwych – mówi Wacław Matysek
z PZŁ.

Zrzeszenie to nie jest jednak wszechmogące.

- Związek nie prowadzi własnych kontroli terenowych, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem takie uprawnienia posiadają wyłącznie organy państwowe – tłumaczy Wacław Matysek.

Czytaj też w LEX: Dutka Paweł, Wejście w posiadanie tuszy lub trofeów zwierząt łownych padłych lub śmiertelnie potrąconych> 

 

Prawo bez strażników

Tematowi przygląda się Monika Klimowicz-Kominowska, rzeczniczka Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

- Mimo że od wprowadzenia zakazu minęły już ponad dwa lata, przepis pozostaje w dużej mierze martwy. Nie odnotowano masowej wymiany broni na dostosowaną do śrutu stalowego, co – logicznie rzecz biorąc – powinno skutkować znacznym spadkiem liczby polowań na ptaki wodne w sezonach 2023 i 2024. Tak się jednak nie stało – wskazuje.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie dostrzega problemu z potencjalnym niestosowaniem zakazu. Wydział Komunikacji Medialnej resortu tłumaczy, że uprawnienie do kontrolowania myśliwych ma policja, Państwowa Straż Łowiecka oraz Straż Leśna.

- W praktyce funkcjonariusze mogą kontrolować posiadaną amunicję oraz sprawdzać jej skład, zwłaszcza gdy istnieje podejrzenie używania amunicji zawierającej ołów – podaje Wydział Komunikacji Medialnej MKiŚ.

Resort Środowiska zdaje się jednak nie zauważać tego, że w całej Polsce jest zaledwie około 60 strażników Państwowej Straży Łowieckiej, gdy tymczasem myśliwych jest ponad 130 tys., a polowań rocznie odbywa się około 5 milionów. Z kolei policja nie patroluje terenów bagiennych i trudno oczekiwać, żeby patrole policji sprawdzały, dokąd jedzie myśliwy i z jaką amunicją. Tereny wodno-błotne nie zawsze znajdują się na obszarze lasów, zatem uprawnienia Straży Leśnej mają skromne znaczenie w tym przypadku.

Ponadto amunicja śrutowa z ładunkiem stalowym nie różni się wizualnie od ołowianego odpowiednika.  Teoretycznie sprawdzać mogłaby osoba prowadząca polowanie, ale nie ma takiego obowiązku, a i też nie wiadomo, jak miałaby tego dokonywać i jakie byłyby reakcje myśliwych.

- Kontrola zawartości myśliwskich toreb i ładownic wydaje się w praktyce niemożliwa, co rodzi poważne wątpliwości co do skuteczności zakazu – podkreśla Monika Klimowicz-Kominowska.

Jest zakaz, nie ma sankcji

Nawet gdyby okazało się, że myśliwy strzela amunicją ołowianą tam, gdzie nie może tego robić, to i tak trudno byłoby go za to pociągnąć do odpowiedzialności.

- Zakaz nie został obudowany żadnymi sankcjami karnymi. Można próbować interpretować przepisy w ten sposób, że ptak wodny zastrzelony ołowiem traktowany jest jak zwierzę pozyskane w wyniku kłusownictwa – wskazuje Monika Klimowicz-Kominowska.

Nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni w tej sprawie.

- Ministerstwo nie prowadzi prac legislacyjnych zmierzających do wprowadzenia dodatkowych sankcji krajowych za łamanie tego zakazu. Możliwość podjęcia działań w tym zakresie jest obecnie analizowana – tłumaczy Wydział Komunikacji Medialnej MKiŚ.

Kontrola zawartości myśliwskich toreb i ładownic wydaje się w praktyce niemożliwa, co rodzi poważne wątpliwości co do skuteczności zakazu.

Co roku do środowiska w Unii Europejskiej trafia około 44 tys. ton ołowiu, pochodzącego z działalności rekreacyjnej – w tym z polowań.

- Jedna trzecia tej ilości, czyli ponad 14 tys. ton, to ołów pochodzący z amunicji myśliwskiej. Biorąc pod uwagę jego wysoką toksyczność dla ludzi i zwierząt, bezczynność w egzekwowaniu przepisów zakazujących jego użycia na terenach wodno-błotnych jest nie tylko rozczarowująca – jest wręcz porażająca – podsumowuje Monika Klimowicz-Kominowska. 

Czytaj też w LEX: Daniłowicz Witold, Ochrona praw właścicieli nieruchomości w procesie tworzenia i wydzierżawiania obwodów łowieckich> 

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe

Przejdź do: Zamówienia publiczne , Mateusz Winiarz - otwiera się w nowym oknie
Nowość
10% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 134,10 zł | Cena regularna: 149,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 111,74 zł