Jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, straty w rolnictwie spowodowane tegoroczną suszą są obecnie szacowane w 1586 gminach. Klęską jest dotkniętych ok. 175 tys. gospodarstw na obszarze 2,5 mln ha. Największy deficyt wody notowany jest w województwie lubuskim i wielkopolskim.

Gminy zakręcają kurek

Podczas upałów niektóre gminy wprowadzają więc zakaz podlewania ogródków czy nawet upraw rolnych. Ograniczenie używania wody wprowadziły m.in. gminy Ludwin, Brwinów, Lubań i Brąszewice. Wójt gminy Lubań apelował do mieszkańców „o ograniczenie używania wody konsumpcyjnej do celów gospodarczych”. Urząd Gminy w Brąszewicach „z uwagi na panujące upały oraz znaczny wzrost zużycia wody pobieranej z sieci wodociągowych” prosił o ograniczenie używania wody. W Brwinowie burmistrz wydał zarządzenie w związku z niedoborem wody na terenie gminy, w którym ustanowił zakaz podlewania wodą z gminnej sieci wodociągowej ogródków przydomowych, tuneli foliowych, terenów zielonych itp. Nadzór i egzekwowanie zakazu powierzył straży miejskiej. Następnie innym zarządzeniem ograniczył ten zakaz do godzin popołudniowych - od 15 do 24.

Na stronie internetowej gminy Wiązowna Zakład Gospodarki Komunalnej informował, że 14 czerwca „wchodzi w życie zakaz używania wody z wodociągów w gospodarstwach domowych do celów innych niż bytowe, a w szczególności do podlewania ogródków przydomowych, napełniania basenów, oczek wodnych i stawów, mycia samochodów w godzinach od 17.00 do 22.00”. Dodatkowo ZGK podkreśla, że naruszenie zakazu uznaje się jako nielegalny pobór wody, a do kontrolowania przestrzegania postanowień zarządzenia upoważnieni są pracownicy zakładu.

Pytanie - czy gminy maja prawo ograniczać mieszkańcom pobór wody?

Zakaz jako przepis porządkowy

Interpretacje są rozbieżne. Według niektórych uprawnienie gmin do takich działań wynika z art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym stanowiącym, że w zakresie nieuregulowanym w odrębnych ustawach lub innych przepisach powszechnie obowiązujących rada gminy może wydawać przepisy porządkowe, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony życia lub zdrowia obywateli oraz dla zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 lutego 2018 r. stwierdził, że wprowadzenie zakazu podlewania ogródków z wodociągu publicznego w określonych godzinach wymuszone zostało długotrwałym brakiem opadów i brakiem reakcji odpowiednich organów, uprawnionych do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Realne obawy przed brakiem wody w wodociągu, w sytuacji zaniechania ogłoszenia stanu klęski żywiołowej uzasadniało takie działanie wójta, a racjonowanie zużycia wody mogło zapobiec brakowi dostaw wody i zagrożeniu dla zdrowia mieszkańców.

 


Uprawnienie wojewody w przypadku stanu klęski

Agata Jaczyńska, associate, adwokat w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy zaznacza jednak, że zgodnie z obecnie obowiązującym prawem wodnym, od 1 stycznia 2018 r. wojewoda może w drodze aktu prawa miejscowego wprowadzać czasowe ograniczenia w korzystaniu z wód, w szczególności w zakresie poboru wód lub wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi, a także zmiany sposobu gospodarowania wodą w zbiornikach retencyjnych. Wskazane ograniczenia mogą zostać wprowadzone w przypadku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej przez Radę Ministrów, aby zapobiec skutkom powodzi lub suszy.

- W poprzednim stanie prawnym, tj. obowiązującym do dnia 1 stycznia 2018 r., powyższe kompetencje ustawa przyznawała dyrektorowi regionalnego zarządu gospodarki wodnej. Oznacza to, że przed 1 stycznia 2018 r., jak i w obecnym stanie prawnym, wójt nie miał prawa wprowadzać ograniczeń w używaniu wody - mówi. Jak tłumaczy, nie przyznawały takiego uprawnienia wójtowi w poprzednim stanie prawnym, ani w obecnym, przepisy o samorządzie gminnym, gdyż kwestie te uregulowane są w ustawie Prawo wodne.

Przepisy porządkowe mają zastosowanie?

Według Mateusza Karciarza z Katedry Prawa Administracyjnego i Nauki o Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, prawnika w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k., podstawą wprowadzenia zakazów jest ustawa o samorządzie gminnym umożliwiająca wydawanie przepisów porządkowych przez wójta „w przypadku niecierpiącym zwłoki”. Jak podkreśla, podlegają one zatwierdzeniu na najbliższej sesji rady gminy.

Jednak zdaniem Agaty Jaczyńskiej nie mają w tym przypadku zastosowania zapisy o możliwości wydawania przepisów porządkowych przez wójta, nawet w sytuacjach niecierpiących zwłoki. Jak podkreśla, regulacje dotyczące postępowania w razie przerwy w ciągłości dostawy wody powinny znajdować się w regulaminie dostarczania wody i odprowadzania ścieków zatwierdzonym uchwałą rady gminy, a w sytuacji klęski żywiołowej kompetencje do wprowadzenia ograniczeń posiada wojewoda. - Przepisy regulują wyczerpująco kwestie organów kompetentnych do rozstrzygania w sprawach przerwy czy ograniczeniach w dostawie wody. Nie ma potrzeby ani też nie istnieją regulacje, które miałyby te kompetencje przyznawać wójtom – mówi.

Czytaj też: Ochrona środowiska będzie głównym tematem XIX Kongresu Gmin Wiejskich

Są przewidziane kary

Kary za złamanie zakazu mogą być bardzo wysokie. Naruszenie lokalnych przepisów porządkowych może zostać uznane jako wykroczenie z maksymalną wysokością kary 5 tys. złotych. Według Mateusza Karciarza wątpliwe może być przewidzenie kary grzywny za naruszenie tych zakazów.

Jego zdaniem gdy gminne przepisy porządkowe miałyby przewidywać karę grzywny za ich naruszenie, przepis określający sankcję za to naruszenie powinien co najmniej w sposób ogólny odsyłać do odpowiedzialności przewidzianej w przepisie art. 54 kodeksu wykroczeń. Jak podkreśla, problem z powyższym przepisem kodeksu wykroczeń jest jednak taki, że dotyczy on „zachowania się w miejscach publicznych”, a problematyczne jest, czy będzie takim podlewanie ogródka. Zobacz więcej

 

Czytaj też: Pali się, lecz w czyim lesie? Dron poleci do pożaru