Niejawne rozprawy w sądach administracyjnych - koronawirus uzasadnieniem łamania konstytucji
Sprawy podatkowe, dostęp do informacji publicznych, sprawy z zakresu prawa budowlanego - sądy administracyjne z powodu COVID-19 masowo rozpatrują je na posiedzeniach niejawnych. To narusza konstytucyjne prawo do sądu i to bez specjalnego uzasadnienia praktycznego, bo przepisy umożliwiają zdalne przeprowadzanie rozpraw.

Rozpatrywanie spraw przez sąd bez obecności stron nie powinno mieć miejsca, bo konstytucyjne prawo do sądu to nie tylko rozpoznanie sprawy, ale także umożliwienie stronom uczestnictwa i przedstawienia argumentacji - uważają prawnicy. Kilkadziesiąt organizacji skierowało do prezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie apel o przeprowadzanie rozpraw online dla zagwarantowania realnego prawa stron do sądu. W związku z zagrożeniem epidemiologicznym sprawy w NSA i warszawskim WSA rozpatrywane są bez obecności stron, a dodatkowo nie ma możliwości zapoznania się z aktami sprawy.
Październikowe zarządzenie prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego o utajnieniu posiedzeń sądowych to ich zdaniem brak zagwarantowania realnego prawa stron do sądu. Stowarzyszenie Interwencji Prawnej wraz z wieloma innymi organizacjami i inicjatywami społecznymi oraz Okręgową Izbą Radców Prawnych pisze do prezesów, że „tarcza antykryzysowa” dopuszcza rozpoznawanie spraw online i takie rozwiązania są wykorzystywane w sądach powszechnych.
Czytaj: MS rekomenduje: e-rozprawy i niezwłoczne wprowadzenie pracy zmianowej w sądach>>
Prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy
Robert Suwaj, prof. Politechniki Warszawskiej, adwokat w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal wskazuje, że to właśnie w sądzie można szukać obiektywnego stosowania przepisów obowiązujących i sprawiedliwego rozstrzygnięcia, a gdy widzi zarządzenie prezesa NSA o utajnieniu posiedzeń sądowych, „traci wiarę w wymiar sprawiedliwości”. - Zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność rozprawy jest więc prawem podmiotowym, którego obywatel może być pozbawiony w ściśle przewidzianych przypadkach. Co do zasady ma prawo realizacji tego prawa żądać i kwestionować ograniczenia w tym zakresie - mówi.
Zobacz procedurę w LEX: Przeprowadzenie posiedzenia niejawnego zamiast rozprawy >
Jak dodaje, Konstytucja przewiduje możliwość odstąpienia od zasady jawności rozprawy, ale po spełnieniu ściśle określonych warunków łącznie, tj. wyłącznie w drodze ustawy oraz ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny i ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. - Zarządzenie prezesa NSA nie spełnia tych warunków i godzi w ochronę praw podmiotowych stron postępowania sądowoadministacyjnego. Godzi też w porządek prawny i poczucie sprawiedliwości, skoro Prezes stosuje przepisy contra legem, czyli w sposób pozostający w sprzeczności z podstawowymi regułami stosowania prawa - podkreśla.
Nadzwyczajne okoliczności nie usprawiedliwiają
- Oczywiście zrozumiała jest potrzeba przeciwdziałania zakażeniom, ale zarządzenie prezesa NSA w sposób systemowy wyłącza rozpatrywanie spraw na jawnych rozprawach i przekierowuje je na niejawne posiedzenia - podkreśla dr hab. Grzegorz Sibiga, adwokat, partner w Traple, Konarski, Podrecki i Wspólnicy, kierownik Zakładu Prawa Administracyjnego w Instytucie Nauk Prawnych PAN. - Tymczasem przepisy ustawy covidowej zapewniają możliwość zdalnego przeprowadzania rozpraw i, biorąc pod uwagę, że sądy administracyjne sprawnie przygotowały elektroniczny obieg pism procesowych w postępowaniu, to wydaje się, że też są w stanie zorganizować transmisje teleinformatyczne - dodaje. Również podkreśla, że wyłączenie jawności wewnętrznej postępowania budzi wątpliwości co do zgodności z art. 45 Konstytucji.
Zobacz procedurę w LEX: Rozszerzenie możliwości rozpoznania przez NSA skargi kasacyjnej na posiedzeniu niejawnym >
Sędzia NSA w stanie spoczynku Irena Kamińska podkreśla, że rozpatrywanie spraw bez obecności stron jest praktyką bardzo naganną i nie usprawiedliwiają jej nawet nadzwyczajne okoliczności związane z pandemią. Jak wyjaśnia, prawo do sądu, o którym mówi Konstytucja, polega nie tylko na tym, żeby rozprawa się odbyła i sprawa strony została rozpoznana. - Chodzi też o to, żeby strona miała realną, faktyczną możliwość uczestniczenia w rozprawie w jakikolwiek sposób, choćby przy pomocy środków technicznych - na odległość, i mogła przedstawić sądowi na rozprawie swoje stanowisko, wnioski, postulaty i poglądy – mówi.
Zdaniem sędzi stan, w którym strony całkowicie są pozbawione możliwości udziału, w sposób ewidentny narusza prawa do sądu. - Jeśli sąd nie ma możliwości zorganizowania rozprawy online, to powinien zaprosić strony na rozprawę przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa i ostrożności związanych z występowaniem pandemii – uważa Irena Kamińska.
Brak możliwości działania stron to problem
Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo na gorąco komentuje, że właśnie w e-wokandzie WSA w Warszawie sprawdza wynik postępowania, w którym ze względu na sytuację pandemiczną i ustawę COVID-ową wyłączono jawność rozprawy, w której miał uczestniczyć jako skarżący. A to oznacza brak możliwości przedstawienia w sprawie dodatkowych argumentów czy niemożność skonfrontowania treści dokumentów. - Nie mam też pewności, czy przeciwna strona postępowania nie złożyła jakiegoś dokumentu w sprawie, jeśli wpłynął do sądu dzisiaj, to nie mam szansy się dowiedzieć, a podczas rozprawy byłoby to wiadome i pozwalało na przygotowanie polemiki – mówi.
Jego zdaniem skarżący w takiej sytuacji jest pozbawiony skutecznych środków dochodzenia swoich praw, bo brak jawności postępowań zaburza przejrzystość procesu. - Strona ma poczucie, że jej prawa procesowe są ograniczone, ja mam takie poczucie i fakt, że nie mogę wziąć udziału w rozprawie, jest dla mnie dużym problemem – dodaje.
Dr hab. Grzegorz Sibiga zauważa również, że problemem jest brak możliwości udziału publiczności, a to również stanowi formę kontroli społecznej nad działaniami sądu. Trudniej dowiedzieć się także o tym, jaka jest treść rozstrzygnięcia. - Jeśli chodzi o samo uzyskiwanie informacji o treści rozstrzygnięć, niejawny charakter działania sądów administracyjnych mogłoby niwelować szybkie umieszczanie treści orzeczeń w Centralnej Bazie Orzecznictwa Sądów Administracyjnych (CBOSA). Ale na to też trzeba czasem sporo poczekać - tłumaczy dr hab. Grzegorz Sibiga.
Ustawa nie pozwala na wprowadzenie tajnego procedowania
Prof. Suwaj zauważa, że ustawa nie pozwala prezesowi NSA na wprowadzenie tajnego rodzaju procedowania. - Tłumaczenie się w tym przypadku treścią art. 15 zzs4 ust. 3 ustawy z 2 marca jest przykładem najgorszych wzorców nadużycia prawa przez organ wymiaru sprawiedliwości - mówi. I dodaje, że należałoby zadać pytanie, dlaczego ustawodawca, mimo prawnej możliwości - nie zdecydował się na przyznanie takich kompetencji prezesowi sądu? - W mojej ocenie uznał, że takie ograniczenie byłoby sprzeczne z Konstytucją. Skąd więc pomysł, by - mimo braku podstaw prawnych - prezes NSA nie tylko naruszał Konstytucję, ale i zastępował ustawodawcę? – pyta.
Jego zdaniem nie wiadomo, jak to wpłynie na praktykę działania sądów. - Jest nadzieja, że będą działać sprawniej, bo nie trzeba będzie wyznaczać posiedzeń i doręczać zawiadomień. Ale jest też obawa, że strony nie będą miały okazji przedstawić sądowi i drugiej stronie swojej argumentacji ani też poznać argumentów sądu. Bowiem ogłoszenie wyroków - wbrew konstytucji - również nie będzie jawne - podkreśla.
Konsekwencje zaniechania elektronizacji sądownictwa
- W jakiś sposób wszyscy ponosimy konsekwencje grzechu zaniechania elektronizacji sądownictwa w Polsce, bo najprostszym rozwiązaniem wydają się sesje online, które dają nam poczucie, że uczestniczymy w rozprawie – mówi Krzysztof Izdebski. Obecnie stronom pozostaje sprawdzanie w e-wokandzie, jaki jest wynik sprawy. Zauważa też, że przy wyłączeniu jawności, w postępowaniu przed sądami administracyjnymi, strona nie ma możliwości wysłuchania uzasadnienia ustnego wyroku, musi więc za każdym razem składać wniosek o sporządzenie uzasadnienia pisemnego, żeby złożyć skargę kasacyjną. A to dodatkowe koszty - opłata za taki wniosek to 100 zł, wydłużenie postępowania oraz dodatkowa praca dla sądu. - Sądy więc w pewien sposób same przysparzają sobie pracy - jeśli biorę udział w rozprawie, to już po uzasadnieniu ustnym mogę ocenić szanse kasacji i uniknąć kosztów oraz zajmowania sądu pisaniem uzasadnienia – wyjaśnia.
Jak ocenia, to szerszy problem, jego fundacja, razem z innymi organizacjami, podpisała się pod pismem Stowarzyszenia Interwencji Prawnej do prezesów Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie zagwarantowania realnego prawa stron do sądu.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.







