Bezpłatny e-book Najczęściej popełniane błędy w zakresie kontroli zarządczej w JST Pobierz e-booka
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Domy wczasów dziecięcych będą wkrótce potrzebne, trzeba znaleźć kompromis

Po okresie pandemii domy wczasów dziecięcych będą bardzo potrzebne - twierdzi Grzegorz Dziadoń, dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych w Porębie Wielkiej. Dyrektorzy domów przyznają, że przepisy są przestarzałe, jednak nowe rozwiązania mogą doprowadzić do zamknięcia placówek. Proponują więc złagodzenie zapisów. Tymczasem resort edukacji nowelizuje rozporządzenie w tej sprawie.

grzegorz dziadon 0001

Hanna Hendrysiak: Toczy się dyskusja dotycząca konieczności dostosowania przepisów dotyczących domów wczasów dziecięcych do współczesnych realiów, bo obowiązujące dziś zasady pochodzą sprzed 60 lat. Jak wygląda sytuacja okiem dyrektora jednej z takich placówek?

Grzegorz Dziadoń: Zgadzam się, że trzeba zaktualizować i dostosować zapisy rozporządzenia określającego funkcjonowanie DWD do współczesnych realiów. Rodzą się jednak pytania o konkretne przepisy, np. dotyczące  indywidualnego, jak proponuje ministerstwo, kwalifikowania i kierowania do naszych placówek dzieci i młodzieży. Czy jesteśmy w stanie w trakcie roku szkolnego zrobić taki indywidualny nabór do domów wczasów dziecięcych? Odpowiedź  z dużym prawdopodobieństwem brzmi - nie. Przez lata, zależnie od potrzeb rynku w znacznym stopniu zmieniły się zasady funkcjonowania  takich ośrodków. Dawniej rekrutacją na takie pobyty zajmowały się kuratoria i nasze państwo ponosiło znaczne koszty organizacji takich turnusów. Dzisiaj przyjmujemy praktycznie tylko grupy zorganizowane - czy to zespoły klasowe czy grupy sportowe, harcerzy oraz grupy uzdolnionych uczniów z wielu różnych miejscowości na specjalnie dla nich zorganizowane zajęcia. Są one finansowane przez rodziców, kluby i organizacje.   Z doświadczenia wiemy, że taki indywidualny nabór możemy robić tylko w trakcie wakacji czy ferii. Wtedy robimy turnusy np. 12-dniowe.

Czytaj też: Domy Wczasów Dziecięcych trzeba dostosować do współczesności>>
 

DWD jako placówki oświatowe finansowane subwencją powinny zapewniać własnych nauczycieli, a podobno w wielu ich nie ma. Jakie tutaj rozwiązanie widzą dyrektorzy DWD?

Odpowiem pytaniem na pytanie – skoro ustaliliśmy już, że przyjeżdżają do nas zorganizowane grupy, najczęściej klasy, to który dyrektor mógłby się zgodzić, by jakaś klasa wyjechała do nas bez swojego wychowawcy? Nie mówiąc już o rodzicach. Wiem, że pada tu zarzut podwójnego finansowania – nasze domy otrzymują subwencję oświatową i nauczyciele przyjeżdżający ze swoimi wychowankami też są subwencjonowani. Jednak jako praktyk, a sam też jestem nauczycielem, uważam, że w obecnych realiach nie da się tego całkowicie uniknąć. Możemy natomiast rozważać kwestię lepszego zorganizowania pobytu uczniów w DWD. Moglibyśmy pójść w takim kierunku, że wychowawca, który przyjeżdża do nas ze swoją klasą prowadzi zaplanowane przez siebie zajęcia – realizując swoje pensum, a my go wspomagamy zajęciami z innych przedmiotów prowadzonymi przez zatrudnionych u nas nauczycieli. Jednak nie ma chyba opcji, aby finansowany był tylko jeden nauczyciel czy wychowawca bez częściowego nakładania się pracy opiekuńczej i wychowawczej na siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o ważny aspekt zapewnienia bezpieczeństwa.

 

Problem jednak polega na tym, że niektóre DWD w ogóle nie zatrudniają nauczycieli…

Może tak też się zdarza. U nas akurat nie mamy takiego problemu, bo wszyscy prowadzący zajęcia z dziećmi i młodzieżą są nauczycielami. Jednak dziś wszędzie sytuacja się zmieniła – kiedyś "indywidualne" dzieci przyjeżdżały do nas na długi czas, maksymalnie przecież mogły być do 3 miesięcy, więc musiały mieć zorganizowaną edukację szkolną. I wtedy nauczyciele byli przygotowani do nauczania poszczególnych przedmiotów. Dziś nasi „kontrahenci”, czyli w większości szkoły, oczekują od nas czegoś innego – typowo szkolne nauczanie odeszło na plan dalszy. Realizujemy oczywiście edukację, ale np. za pomocą ścieżek edukacyjnych i warsztatów tematycznych, jednak w salach lekcyjnych nauczanie prowadzą nauczyciele przyjeżdżający ze swoimi klasami. Zaznaczam przy tym, że my jesteśmy otwarci na zmiany i możemy w trakcie spotkań wypracować nowe rozwiązania, np. aby każdego dnia 2-3 godziny realizować typowo szkolne nauczanie. Dziś to nie jest do końca sprecyzowane i rzeczywiście DWD poszły raczej w stronę ścieżek edukacyjnych czy zajęć sportowych.

Kłopotem jest też to, że zamiast dłuższych pobytów, DWD organizowały nawet 1-3-dniowe wycieczki szkolne. MEN zaproponował więc wydłużenie pobytów do 8 dni, a samorządowcy wynegocjowali skrócenie ich do 6 dni. Jak pan to oceni?

Zgadzam się, lecz pamiętać musimy, że duża większość wyjazdów szkolnych trwa właśnie 2-3 dni. Czy powinniśmy im tego zabronić? Nie, mimo iż wtedy nie wchodzi w grę subwencjonowanie. Jednak zupełnie nie rozumiem, skąd się wzięło to 8 dni, bo my organizujemy  najczęściej pobyty 5-dniowe - tak po prostu chcą szkoły. W odniesieniu do tego co obserwujemy, jeśli resort edukacji nakaże nam organizowanie pobytów nawet tylko 6-dniowych, to będzie się to wiązało ze zwiększeniem kosztów po pierwsze dla rodziców, którzy częściowo opłacają te wyjazdy, po drugie – dla nas, bo będziemy musieli opłacić naszych nauczycieli i innych pracowników w tym dodatkowym 6. dniu, a po trzecie – dla szkół, które będą do nas chciały przyjechać. Nauczyciele szkolni jeśli zostaną w DWD dłużej, w swoim czasie wolnym, np. na sobotę, to będą oczekiwali od dyrektora dnia wolnego w tygodniu. To oznacza, że inny nauczyciel  tej szkoły poprowadzi zastępstwa, a to powoduje kolejne koszty po stronie szkół macierzystych. Wydaje mi się więc, że taki zapis jest problematyczny do zrealizowania w dzisiejszych warunkach. Z jednej strony trudny jest indywidualny nabór dzieci na pobyty śródroczne, a z drugiej – raczej nie ma możliwości, żeby rodzice czy dyrektorzy szkół zgodzili się, by uczniowie przyjeżdżali do nas bez opieki szkolnej.

Czy jest jakieś salomonowe wyjście z tej sytuacji?

Moim zdaniem podwójne finansowanie częściowo jest nieuniknione - trzeba się zastanowić, jak je ograniczyć. Trzeba też myśleć, co zrobić, by domy wczasów dziecięcych nie padły po zmianie zapisów, bo takie ryzyko jest. Nasze środowisko w dużej części nie jest roszczeniowe, tylko skłonne do rozmów i kompromisu. Warto by spotkać się w gronie praktyków – dla nas najlepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie 5 dni jako minimalnej długości pobytu uczniów w DWD. To da nam racjonalną możliwość dalszego funkcjonowania.

Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, również w kwestii organizowania wypoczynku w ferie i wakacje. Nauczyciel zatrudniony w szkole ma w tym czasie wolnych przynajmniej kilka dni, nawet jeśli organizuje dla uczniów jakieś zajęcia dodatkowe. Sam pracowałem w liceum, więc mówię to z własnego doświadczenia. W DWD w czasie wakacji i ferii intensywnie pracujemy, prowadzimy np. obozy narciarskie, na których fizycznie uczymy dzieci jeździć na nartach. Realizujemy więc zadania dydaktyczne. A pieniądze mamy te same, co nauczyciel szkolny. W wakacje letnie robimy nabór indywidualny i nasi nauczyciele pracują 4 tygodnie dłużej, za to samo pensum. Mają mniej wolnego i urlopów. Czy to jest sprawiedliwe? Jak więc ma się to do propozycji resortu odnośnie zniesienia subwencjonowania tego typu zajęć i szkoleń?

Konkludując, powiedziałbym, że jeśli zależy nam nauczycielom, rodzicom, wychowawcom i opiekunom, ale i instytucjom państwa polskiego, na wszechstronnej edukacji młodego pokolenia, wspierającego rozwój fizyczny i psychiczny, to musimy się liczyć  z tym, że to dużo kosztuje. To proces długofalowy i kosztowny. Możliwość wyjazdu do DWD wpisuje się w tę wizję inwestowania w młode pokolenie. Jednocześnie chcę podkreślić, że po okresie pandemii - podczas której uczniowie są praktycznie zamknięci w domach i nie mają możliwości prowadzenia aktywności sportowej czy rekreacyjnej, a spędzają mnóstwo czasu przed komputerami – domy wczasów dziecięcych będą bardzo potrzebne.

   

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy prawnicze książki samorządowe