Prawo powielaczowe decyduje o przyznaniu żółtych tablic
W Polsce nie ma precyzyjnych przepisów określających kryteria, kiedy samochód jest już zabytkiem. W praktyce ustala to szesnastu wojewódzkich konserwatorów zabytków dla poszczególnych regionów kraju, a kryteria różnią się – zwłaszcza wiekiem pojazdów – nawet o dekadę. Problem dostrzega resort kultury, który stara się narzucić jednolite kryteria swoimi wytycznymi i ma już pierwsze sukcesy.

Oprócz udziału w zlotach, rajdach i pokazach starych samochodów, fani klasycznej motoryzacji oraz rzeczoznawcy mają jeszcze jedną rozrywkę – uważne obserwują oficjalne strony internetowe urzędów zajmujących się rejestracją zabytkowych aut. Od nich bowiem zależy, czy ich ulubione BMW, fiaciki, garbusy i inne stare modele aut, mają szanse na otrzymanie żółtych tablic. Wszystko przez brak jednolitych przepisów rangi ustawowej. Ustawa z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2024 r. poz. 1251) tylko pobieżnie definiuje, co jest pojazdem zabytkowym. Artykuł 2 pkt 39 przewiduje, że chodzi o pojazd, który na podstawie odrębnych przepisów został wpisany do rejestru zabytków lub znajduje się w wojewódzkiej ewidencji zabytków, a także pojazd wpisany do inwentarza muzealiów, zgodnie z odrębnymi przepisami.
O dokładnym limicie wieku dla pojazdu zabytkowego oraz innych pomocniczych kryteriach decydują więc wojewódzcy konserwatorzy zabytków (WKZ). W praktyce każdy z nich wydaje zarządzenie (i co pewien czas je aktualizuje, z tendencją do wydłużania wieku zabytkowego auta), w którym określa minimalny wiek pojazdu zabytkowego. Przykładowo, Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, w swoim zarządzeniu wydanym na podstawie ustawy z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2024 r. poz. 1292) obowiązującym od 14 lipca 2025 r. zaznacza, że w Warszawie jako pomocnicze w ocenie zabytkowości pojazdu należy stosować kryterium wieku – cezura podstawowa to 40 lat od momentu produkcji danego egzemplarza.
Karty pojazdów młodszych niż przyjęta cezura 40 lat mogą być włączane do ewidencji zabytków w przypadku posiadania przez nie wyjątkowych i potwierdzonych przez rzeczoznawcę samochodowego – w szczególności rzeczoznawcę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego cech: posiada unikalne, niespotykane w innych modelach, typach, markach rozwiązania techniczne/konstrukcyjne - pisze Dawidowicz.
Szanse na wpis ma też pojazd młodszy niż 40-letni, gdy jest unikatowy (należy do jednostkowej/limitowanej lub bardzo niewielkiej produkcji) lub reprezentujący markę, typ, model zachowany do naszych czasów w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy i/lub posiada szczególne znaczenie dla historii motoryzacji – dokumentuje ważne etapy rozwoju techniki motoryzacyjnej lub związany jest z ważnymi osiągnięciami sportowymi, na przykład ma wyścigową historię. W ostateczności dotyczy to również aut związanych z ważnymi wydarzeniami historycznymi lub był użytkowany przez osoby powszechnie uznane za wyjątkowo ważne.
To jednak nie wszystko – inne kryteria w stolicy muszą spełniać ikony polskiej motoryzacji - kryterium wieku to 30 lat od momentu produkcji danego egzemplarza. Konserwator publikuje całą listę marek polskich aut i motorowerów, których ten wymóg dotyczy. Dzięki temu z żółtymi tablicami zobaczymy nie tylko maluchy, ale też produkowane jeszcze w latach 90-tych Polonezy, Nysy, Żuki i Tarpany. Ponadto ubiegłoroczne wytyczne Generalnego Konserwatora Zabytków zmierzają do tego, aby auta produkowane w Polsce w ogóle nie miały limitu wiekowego.
Ministerialne wytyczne mają pomóc
Co ciekawe, kryteria dla aut zabytkowych ewoluują i, co do zasady, limity te są podwyższane co pewien czas przez wojewódzkich konserwatorów zabytków.
Skąd te różnice? W Polsce często jest jeden przepis, a w każdym urzędzie ochrony zabytków czy każdym urzędzie komunikacji mamy jego różne interpretacje. I to właśnie z tego wynika. Konserwator ma taką możliwość, żeby uznać dany samochód według własnych preferencji - wyjaśnia na swoim videoblogu Wioletta Rolewska, poznańska prawniczka zajmująca się rejestracją zabytkowych aut.
Najbardziej zdesperowani uprawiają turystykę rejestracyjną i starają się składać wnioski tam, gdzie jest najłatwiej z ich rozpatrywaniem, albo gdzie konserwatorzy stawiają niżej poprzeczkę co do wieku pojazdów. Wynajmują więc miejsca parkingowe na przechowywanie tam starego samochodu, gdyż o właściwości złożenia wniosku nie decyduje miejsce zamieszkania właściciela pojazdu, a to, gdzie się znajduje auto. Wydane w 2025 r. wytyczne MKiDN – gdyby zostały zastosowane w pełni i konsekwentnie przez wszystkich konserwatorów – mogłyby ten problem szybko rozwiązać.
Obecnie limit wieku zabytkowego pojazdu to najczęściej 40 lat, jedynie na Podlasiu próg ten został ustawiony znacznie wyżej, gdyż tam nie ma co składać wniosku, gdy nasze cztery kółka nie mają co najmniej pół wieku. Na Lubelszczyźnie jeszcze niedawno - swoistym krakowskim targiem - ustalono limit wieku auta na 43 lata, ale od 1 marca br. na stronie internetowej widnieje już informacja o 40 latach. Urzędnicy w Lublinie powołują się na wytyczne sformułowane w 2025 r. przez Departament Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który dostrzegł rozjazd w kryteriach formułowanych w różnych województwach. Konserwatorzy w poszczególnych województwach mają z czasem ujednolicić te kryteria. Przykładowo, w Łodzi – pod wpływem wytycznych - zrezygnowano z limitu 50 lat i teraz obowiązuje granica 40 lat (w przypadku produkcji polskiej w ogóle nie ma zaś limitu, z tym że model nie może już być produkowany od minimum dwóch dekad). Wcześniej kryterium półwieczności tłumaczono m.in. przepisami dotyczącymi zakazu wywozu zabytków.
Oczywiście wyjątkowe egzemplarze, pojazdy unikatowe lub o potwierdzonej wartości historycznej mogą uzyskać status zabytku nawet przy niższym wieku. Tu też zależy wszystko od decyzji konserwatora. Dobrym przykładem jest – choć on już też obecnie spełnia kryterium wiekowe – Star 660 specjalnie przebudowany i używany przez papieża Jana Pawła II podczas pielgrzymki w Polsce w 1979 r., którego nadwozie udało się odzyskać Markowi Adamczakowi z Kielc i przy współpracy z Przemysłowym Instytutem Motoryzacji w Warszawie zrobić replikę oryginału (ma żółtą rejestrację TK 64 A).
Oprócz kryterium wiekowego WKZ warunkują też niekiedy wpis do rejestru zabytków zróżnicowanym okresem, od którego nie jest już produkowany dany model.
Inną rewolucją w rejestracji zabytkowych aut - oprócz ujednolicenia wytycznych wszystkich konserwatorów - może być też wprowadzenie tzw. milczącej zgody. W ramach rządowego pakietu deregulacyjnego do Sejmu trafił projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych w sprawach rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco (druk nr 2318). Wpis pojazdu zabytkowego do rejestru uważałoby się za dokonany, jeżeli wojewódzki konserwator zabytków, w terminie 90 dni od dnia doręczenia wniosku właściciela pojazdu, nie wyda żadnej decyzji.
Kolekcjoner samochodów zabytkowych nie będzie musiał już oczekiwać na wydanie przez wojewódzkiego konserwatora zabytków decyzji o wpisie do rejestru zabytków dłużej niż wspomniany w nowelizacji termin. Bez wątpienia zmiana ta usprawni procedurę wpisu samochodu zabytkowego do rejestru zabytków i zwiększy pewność obrotu prawnego - pisze Aldona Leszczyńska-Mikulska, radca prawny z kancelarii GWW.
Żółte tablice dla nowszych aut - czasem to możliwe
Ujednolicenia zasad wpisu do rejestru zabytkowych aut to jeden problem, ale są też inne kwestie. Wśród fanów motoryzacji krążą informacje, że niektórym udaje się zdobyć żółte tablice dla znacznie młodszych pojazdów. Miejską legendą jest Mustang GT z generacji produkowanej w latach 2004-2014 na żółtych tablicach, ale fejsbukowy profil LZD Zmotoryzowani Łodzianie zamieszcza – jako przykład patologii - zdjęcie Volkswagena Passata B5 z przełomu wieków. Miłośnicy czterech kółek wskazują też przypadki VW Golfa III (produkowanego od 1991 r.), czy młodsze generacje Mercedesów.
Jak to możliwe, skoro - co do zasady - aby karta pojazdu została włączona do wojewódzkiej ewidencji zabytków, to powinien on m.in. być modelem, generacją modelu lub typem, którego się już nie produkuje? Pomaga też stosunkowo rzadkie występowanie na rynku krajowym i zagranicznym. Pojazd powinien też pozostawać w swoim oryginalnym stanie, bez znacznych zmian silnika, układu przeniesienia napędu, podwozia, układu kierowniczego i hamulcowego. Kolejne kryterium to zachowanie oryginalnej substancji, czyli minimum 75 proc. części oryginalnych lub w przypadku pojazdów odrestaurowanych, prace te powinny bazować na oryginalnych lub odtworzonych współcześnie na wzór oryginalnych elementów nadwozia i części mechanicznych. Jak więc kolekcjonerzy obchodzą te wymogi?
Rejestrujący takie auta korzystają z luk prawnych - robią to przez współwłasność z muzeum lub wpisywanie do prywatnych kolekcji, uzyskując w ten sposób przywileje przysługujące zabytkom. Wystarczy mieć trzy zabytkowe pojazdy w kolekcji, aby dodawać do nich kolejne, „poszerzające kolekcję”, które nie spełniają tak ścisłych kryteriów.
A może spróbować za granicą?
Gwoli sprawiedliwości – niejasne przepisy o zabytkowych autach to nie tylko polska specjalność. Podobny problem mają też np. Niemcy, dlatego powstają tam już butikowe kancelarie prawne zajmujące się obsługą właścicieli oldtimerów, w tym rejestracją starych samochodów. Kancelaria Balduin & Partner Rechtsanwälte PartGmbB zachęca też Polaków do załatwiania takich formalności nad Renem. Chodzi o zdobycie „tablic H”, będących w uproszczeniu niemieckim odpowiednikiem naszych „żółtych blach”. Zwłaszcza, że niemiecka granica wieku dla pojazdów to jednak jedynie 30 lat. Jako główną ich zaletę niemieccy prawnicy wskazują możliwość wjazdu do stref czystego transportu w miastach.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.




