Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Za odwołanie lotów z powodu wojny pasażerowie nie dostaną odszkodowania

Działania militarne na Bliskim Wschodzie doprowadziły do dezorganizacji połączeń lotniczych. Przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego została w wielu krajach zamknięta, co wymusiło odwołanie lotów, ich przekierowanie czy wydłużenie czasu podróży. Niektórzy turyści utknęli na lotniskach, inni w przededniu wylotu zastanawiają się, czy mogą odwołać rezerwację.

samolot
Źródło: iStock

Ostrzeżenia o możliwości zaostrzenia sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie pojawiały się od kilku tygodni, a polski MSZ ostrzegał przed podróżami w tamten rejon. Nie wszystkich to jednak odstraszyło, gdyż tanie loty były dużą pokusą, byli tacy, którzy z różnych przyczyn musieli polecieć w newralgiczny rejon, inni mieli od dawna zarezerwowane podróże i często tylko planowali przesiadkę w Dosze czy Dubaju. Finalnie wielu turystów znalazło się w „oku Cyklonu”, a inni planują podróże albo powroty z Antypodów przez Bliski Wschód i nie wiedzą, co teraz mogą zrobić i zadają sobie pytanie, czy mogą bezkosztowo anulować swoje rezerwacje albo przesunąć je na inny termin.

Na odszkodowanie za odwołany lot nie można liczyć

W Unii Europejskiej pasażer, którego lot został odwołany lub jest opóźniony, ma prawo do odszkodowania na podstawie art. 7 rozporządzenia (WE) nr 261/2004. W zależności od długości lotu, może ono wynosić od 250 do 600 euro. Odszkodowanie na podstawie tego przepisu nie obejmuje jednak wszelkich opóźnień. Przewoźnik nie zapłaci rekompensaty, jeśli wykaże, że zmiana lotu została spowodowana tzw. siłą wyższą, czyli zaistnieniem nadzwyczajnych okoliczności, których nie można było uniknąć pomimo podjęcia wszelkich racjonalnych środków.

– Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie i wynikające z niej zamykanie przestrzeni powietrznej to w świetle rozporządzenia (WE) nr 261/2004 klasyczny przykład tzw. nadzwyczajnych okoliczności. Oznacza to, że przewoźnik jest zwolniony z wypłaty zryczałtowanego odszkodowania w wysokości od 250 do 600 euro. Nie zwalnia go to jednak z bezwzględnego obowiązku opieki - wyjaśnia Adrian Zuzek, ekspert ds. rozwoju partnerstw w AirCashBack.

 

Przewodnik powinien zatroszczyć się o pasażerów

Mimo że pasażerowi nie przysługuje standardowe, ryczałtowe odszkodowanie, może jednak oczekiwać pomocy od przewoźnika.

Przede wszystkim przewoźnik musi zaopiekować się podróżnym. Zgodnie z art. 6 ust. 1 rozporządzenia nr 261/2004, jeżeli przewoźnik lotniczy spodziewa się, że lot będzie opóźniony, powinien zapewnić podróżującym pomoc w postaci posiłków i napojów w ilościach adekwatnych do czasu oczekiwania, a także dostęp do e-maila i telefonu.

- Pomoc ta przysługuje przez cały okres oczekiwania na zmianę trasy w najwcześniejszym możliwym terminie – podaje Anna Sekura-Konopka, radca prawny w Kancelarii Konieczny Polak i Partnerzy z Poznania, specjalista w zakresie prawa ochrony konsumentów i prawa finansowego.

Jeśli odlot przesuwa się na kolejny dzień, przewoźnik powinien opłacić zakwaterowanie w hotelu oraz transport pomiędzy lotniskiem a miejscem zakwaterowania. Jeśli kontynuowanie podróży jest niemożliwe musi również zaproponować alternatywny lot lub zwrot kosztów biletu. 

 

- Gdy przewoźnik nie zapewni nam takiej opieki, możemy sami pokryć niezbędne wydatki, a potem domagać się ich zwrotu tytułem odszkodowania – i to bez względu na fakt, że pierwotną przyczyną opóźnienia była siła wyższa. Wskazał na to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z dnia 31 stycznia 2013 r., C-12/11, zwracając jednak uwagę, że koszty poniesione przez pasażera powinny być „niezbędne, odpowiednie i rozsądne w celu zaradzenia brakowi opieki”. Ważne jest zatem, aby nie ponosić kosztów nadmiernych, zbytkownych oraz zachować wszelkie rachunki za zakup jedzenia, transport czy nocleg – tłumaczy Anna Sekura-Konopka.

Z lotami poza UE sytuacja jest inna

Jak przypomina Adrian Zuzek, unijne standardy ochrony nie obejmują lotów powrotnych z Bliskiego Wschodu do Polski, jeśli są one realizowane przez przewoźników spoza UE (np. Qatar Airways, Emirates czy Air Arabia). W takiej konfiguracji pasażer w drodze powrotnej nie może powoływać się na unijne prawo do opieki czy odszkodowanie.

Nie oznacza to jednak, że pasażerowie nie są chronieni.

- Wówczas w grę wejdzie Konwencja montrealska, czyli międzynarodowe porozumienie z 1999 r. o ujednoliceniu niektórych zasad dotyczących międzynarodowego przewozu lotniczego. Konwencja wprowadza prawo do odszkodowania m.in. za opóźnienie w przewozie lotniczym osób w specyficznej jednostce rozrachunkowej SDR (specjalne prawa ciągnienia). Limit odpowiedzialności przewoźnika w takim przypadku to 4150 SDR, czyli ok. 21 tys. złotych - wyjaśnia Anna Sekura-Konopka.

Tutaj jednak jest podobnie, jak w przypadku przepisów unijnych i prawo do odszkodowania jest ograniczone w sytuacji, gdy linie lotnicze nie miały żadnego wpływu na zdarzenie skutkujące szkodą.

- W myśl art. 19 konwencji, przewoźnik nie poniesie odpowiedzialności za szkodę wynikłą z opóźnienia, jeśli udowodni, że on sam oraz jego pracownicy i agenci podjęli wszystkie rozsądnie konieczne środki, aby uniknąć szkody lub że niemożliwe było podjęcie przez nich takich środków. Także i tu mamy zatem do czynienia z konstrukcją siły wyższej – w takiej sytuacji pomóc mogą już tylko wewnętrzne regulacje przewoźników lub skorzystanie z lokalnej pomocy kryzysowej, jaką na przykład obecnie zaoferował Wydział Kultury i Turystyki w Abu Zabi, deklarując pokrycie kosztów za przedłużony pobyt turystów w hotelach – tłumaczy Anna Sekura-Konopka.

Lecieć czy nie lecieć, oto jest pytanie

Wielu pasażerów, mających zaplanowane loty na początek marca, denerwuje się, że ich rejsy wciąż widnieją w systemach jako aktywne. Przewoźnicy czekają na rozwój wydarzeń do ostatniej chwili, optymalizując siatkę połączeń, a pasażerowie, którzy mają poplanowane urlopy, tracą szansę na znalezienie alternatywnego wyjazdu.

- Przestrzegam jednak pasażerów przed samodzielnym anulowaniem biletów z obawy o bezpieczeństwo. Z punktu widzenia prawa, dobrowolna rezygnacja przed oficjalnym odwołaniem lotu przez linię oznacza rozliczenie zgodnie z taryfą biletu, co najczęściej wiąże się z utratą środków. Pełny zwrot kosztów na podstawie rozporządzenia 261/2004 aktywuje się dopiero w momencie formalnego odwołania rejsu przez przewoźnika. Należy więc uzbroić się w cierpliwość – radzi Adrian Zuzek.

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego