- Kobieta otrzymała karę 5 tys. złotych za złamanie kwarantanny. Policja dzwoniła do niej o 22.00, ale miała wyciszony telefon, bo już spała. Jak ma udowodnić, że była w domu i nie złamała warunków kwarantanny? - takie pytanie zadano na infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich.

Drakońską karę można, a czasem warto zaskarżyć>>

 

RPO: trzeba się odwołać

- Niestety, ale w tym przypadku policjanci przeprowadzający kontrolę pod kątem przestrzegania kwarantanny uznali, że kontakt telefoniczny o godz. 22.00 będzie adekwatnym sposobem weryfikacji, a nieodebranie telefonu jest dla nich dowodem na nieprzestrzeganie kwarantanny. Można mieć wątpliwości, czy policjanci nie postąpili w takim przypadku zbyt arbitralnie i czy nieodebrany telefon stanowi dowód - odpowiada RPO i wskazuje, jak złożyć odwołanie od decyzji o karze.
Podkreśla, że w treści można wypowiedzieć się co do zgromadzonych dowodów. W końcu można też merytorycznie odnieść się do treści dowodów przedstawionych w uzasadnieniu decyzji i próbować je zakwestionować. RPO przypomina też, że kwestionowana jest konstytucyjność przepisów, na podstawie których nakładane są kary.

 


 

Kwarantanna to nie dozór ani więzienie

Rosnąca liczba zachorowań nie pozostawia wątpliwości - nieprzestrzeganie kwarantanny jest niebezpieczne i godne potępienia. Jest jednak zasadnicza różnica między pojechaniem w tym czasie na stację benzynową a nieodebraniem telefonu późnym wieczorem. Jak mówi serwisowi Prawo.pl prof. Marek Chmaj, specjalista w dziedzinie prawa konstytucyjnego i administracyjnego na SWPS, osoba pozostająca w kwarantannie ma przebywać w domu i to jest jej podstawowy obowiązek.

- Policja ma środki by zweryfikować spełnienie tego obowiązku, choćby nawet właśnie poprzez sprawdzenie danych logowania telefonu. Nakładanie kary, bo ktoś nie odebrał komórki - uważa prof. Chmaj. - Nie może to być powodem do nałożenia kary, zwłaszcza na podstawie tak wątpliwych konstytucyjnie przepisów. To organ powinien wykazać, że osoba przebywająca na kwarantannie ją złamała, a nie wymagać od nieskazanego przecież obywatela wykonywania jakichś poleceń. To są opary absurdu - komentuje Marek Chmaj.

 

To już lepiej postępowanie karne

Wątpliwości co do takiego stosowania przepisów ma też Robert Suwaj, profesor Politechniki Warszawskiej i adwokat w kancelarii Suwaj Zachariasz. - Mamy tu do czynienia z konfliktem wartości - z jednej strony osoba przebywająca na kwarantannie jest potencjalnym zagrożeniem, z drugiej - oczywiście nie jest pozbawiona praw. Takie osoby mają obowiązek przebywać w domu, środki weryfikacji natomiast - z braku precyzyjnych przepisów,  zależą od kreatywności policji - tłumaczy.

 

I tu pojawia się problem, bo choć nikt na osoby w kwarantannie nie nałożył formalnie obowiązku odbierania telefonów o każdej porze, czy przebywania w pobliżu okna, to złożenie skargi w sprawie kary nie gwarantuje sukcesu. Na przeszkodzie może stanąć fakt, że znowelizowany trzy lata temu kodeks postępowania administracyjnego nie jest tak stanowczy, jak KPK, w kwestii rozstrzygania wątpliwości na korzyść obywatela.

- To, czy karę nałożono słusznie, rozstrzygnie sąd, gdy trafi do niego skarga. Przekonamy się, jak w praktyce działają wprowadzone w 2017 r. przepisy art. 7a i 81a KPA, które w sytuacjach, gdy nie da się rozstrzygnąć wątpliwości czy to faktycznych, czy interpretacyjnych, przyznają prymat bezpieczeństwu publicznemu - tłumaczy  prof. Suwaj. I w tego typu przypadkach to właśnie one mogą zaważyć na wyroku.