Pierwszy zamiar likwidacji Funduszu premier Donald Tusk zawarł w exposé z 18 listopada 2011 r. argumentując, że po zaspokojeniu roszczeń majątkowych kościołów, ustały przesłanki dla dalszego uprzywilejowania duchowieństwa w systemie emerytalnym. Wtedy tego nie zrealizowano, ale sprawa wróciła w kampanii wyborczej w 2023 r., a po objęciu władzy przez nową koalicję pojawiła się zapowiedź szybkiego przygotowania odpowiedniej ustawy. 

Fundusz Kościelny został utworzony ustawą z 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego, jako forma rekompensaty dla kościołów za przejęte przez Państwo nieruchomości ziemskie. Wymienione w nazwie ustawy dobra martwej ręki to te, których nazwa pochodzi od ręki zmarłego, której nie można otworzyć, uzyskane głównie w rezultacie nadań królów, szlachty i magnatów.

Zobacz również: Odpis podatkowy na kościoły może być sprzeczny z Konstytucją >>

 

Większość wydatków na składki emerytalne

Najbardziej znany element Funduszu Kościelnego to finansowanie składek emerytalnych części osób duchownych. Ustawa z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych zobowiązała Fundusz Kościelny do finansowania 80 proc. składek na ubezpieczenie społeczne, rentowe i wypadkowe duchownych oraz 100 proc. składek za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych, misjonarzy w okresach pracy na terenach misyjnych (w 2023 r. było to 213,8 mln zł, a całość Funduszu to 224,8 mln zł), pozostawiając duchownym możliwość samodzielnego opłacania dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego.

Kościelne osoby prawne mogą też ubiegać się o przyznanie dotacji z Funduszu na konserwację i remonty obiektów sakralnych i kościelnych o wartości zabytkowej oraz wspomaganie kościelnej działalności charytatywno-opiekuńczej (domy dla sierot, domy pomocy społecznej, szpitale, żłobki i przedszkola, pomoc dla poszkodowanych w klęskach żywiołowych itp.).

Czytaj też w LEX: Finansowanie ubezpieczeń społecznych duchownych a zasada ochrony praw słusznie nabytych >

 

Miały być dochody, jest państwowa dotacja

Fundusz Kościelny początkowo miał być finansowany przede wszystkim z dochodów z nieruchomości przejętych przez państwo na mocy ustawy dotyczącej tzw. dóbr martwej ręki oraz uzupełniająco poprzez dotacje państwowe uchwalane przez Radę Ministrów. Okazało się to niemożliwe – nie wiadomo, jakie są to dochody, ponieważ nigdy nie zinwentaryzowano przejętych na rzecz Skarbu Państwa kościelnych dóbr ziemskich. Aktualnie (zgodnie z ustawami budżetowymi) Fundusz Kościelny jest finansowany z budżetu państwa. W 2024 roku ma to być 257 mln zł. 

Czytaj też: Będą zmiany w finansowaniu Funduszu Kościelnego >

 

Episkopat chce rozmawiać

Konferencja Episkopatu Polski w połowie marca br. wybrała kandydatów do zespołu, który zajmie się tą kwestią. - Kandydatury zostaną przekazane nuncjuszowi apostolskiemu, który w imieniu Stolicy Apostolskiej powoła ww. zespół – napisano w komunikacie po zebraniu plenarnym. 

Episkopat nie uznaje jednak argumentu, że Fundusz Kościelny stracił rację bytu. Ks. prof. dr hab. Piotr Stanisz, kierownik Katedry Prawa Wyznaniowego na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II stwierdził, podczas niedawnej konferencji prasowej w siedzibie KEP, że nie jest prawdą, że ustały racje istnienia Funduszu Kościelnego. Podobnie uważa ks. dr hab. Tadeusz Stanisławski, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego, dziekan Wydziału Prawa i Administracji, konsultor Rady Prawnej KEP. - Nie ustały przyczyny, dla których ponad 70 lat temu powstał Fundusz Kościelny. Państwo nigdy nie rozliczyło się za odebrane wtedy kościołom majątki, a zwracane po 1990 r. dobra lub rekompensaty nie dotyczyły wszystkich tzw. dóbr martwej ręki – mówi. - Komisje, które wtedy powstały, oddawały kościołom nieruchomości, ale przejęte niezgodnie z tą ustawą, w innym trybie. Czyli w tej procedurze chodziło o rozliczenie się za inne przejęte nieruchomości, np. położone w miastach lub przekraczające tzw. minima obszarowe, które nie podlegały przejęciu - podkreśla. 
Szerszą opinię ks. prof. Tadeusza Stanisławskiego na ten temat zaprezentujemy w wywiadzie, który ukaże się w Prawo.pl w najbliższych dniach. 
Innego zdania jest prof. Paweł Borecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Nawet jeśli przyjąć, że te majątki przejęte na podstawie ustawy, która ustanowiła Fundusz Kościelny, miały trochę inny status niż te zabierane kościołom na innych podstawach, to ja taką argumentację uznaję za kruczek prawny – stwierdza. I dodaje, że trzeba widzieć, ile Kościół dostał z różnych tytułów po 1990 roku. - Na pewno tyle ile stracił, z uwzględnieniem wymienionych w ustawie z 1950 r. dóbr martwej ręki, a nawet więcej. Nie mogę więc zgodzić się z kolegą Stanisławskim. Trzeba patrzeć na istotę i na skutek działań przywracających kościołom i związkom wyznaniowym zabrane im kiedyś majątki - podkreśla.

Wywiad z prof. Pawłem Boreckim również ukaże się w Prawo.pl w najbliższych dniach. 

 

Nowość
Bestseller

Odpis podatkowy zamiast dotacji

- Prace będą zmierzały w stronę systemu odpowiedzialności finansowej wiernych za swoje Kościoły, a więc mówimy tu o systemie dobrowolnego odpisu od podatku osób zainteresowanych wsparciem swojego kościoła. Musi to być decyzja wiernych, a nie decyzja państwowa, tak aby wszyscy mieli poczucie sprawiedliwości: jedni więzi z kościołem, a drudzy poczucia, że nie płacą za coś, na co nie chcą płacić — mówił Donald Tusk, zapowiadając projekt. Agnieszka Buczyńska, minister ds. społeczeństwa obywatelskiego i członkini rządowego zespołu ds. projektu, mówiła o dwóch koncepcjach, które będą brane pod uwagę. Pierwsza to dobrowolne darowizny na rzecz wybranego związku wyznaniowego, które można byłoby odliczyć od podatku. Druga opcja miałaby działać podobnie jak obecnie odpisy na rzecz organizacji pożytku publicznego w rocznym PIT.

Rząd proponuje zastąpić Fundusz Kościelny dobrowolnym odpisem wiernych od podatku w wysokości 0,5 proc. lub 0,7 proc. w przypadku małych kościołów. Taki odpis na rzecz konkretnego związku wyznaniowego funkcjonuje w wielu krajach, m.in. w Hiszpanii, we Włoszech czy na Węgrzech. 

- Proponowany dobrowolny odpis podatkowy jest dobrym rozwiązaniem, bo to obywatele będą decydować o przekazywaniu pieniędzy, a kościoły będą musiały zabiegać o ich względy – twierdzi prof. Paweł Borecki. - Ten proponowany odpis nie jest dobrym rozwiązaniem. Ono nawiązuje do istniejącego odpisu na organizacje pożytku publicznego. Mogą na nie swoje 1,5 proc. podatku przekazać podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych, pod warunkiem, że płacą ten podatek i przekraczają kwotę wolną. To oznacza, że poza tym systemem pozostają rolnicy – proszę zważyć jak duża to grupa – emeryci i renciści, którzy nie osiągają kwoty wolnej od podatku – kolejna duża grupa społeczna – następni są ludzie do 26 roku życia, którzy mają zerowy podatek – mówi ks. prof. Tadeusz Stanisławski. Według niego najlepszy jest model włoski, gdzie 0,8 proc. wpływów z podatku dochodowego jest przeznaczone na działalność charytatywną, nie tylko kościołów i związków wyznaniowych, ale również państwa. A wszyscy obywatele, składając swoje deklaracje decydują, czy to ma trafić do kościoła, czy zostać w budżecie państwa, ale też na cele charytatywne. - Co ważne, tam taką decyzję podejmuje każdy podatnik, a nie tylko ci płacący wysokie podatki, jak miałoby być u nas - podkreśla. I stwierdza, że polski Kościół katolicki byłby skłonny poprzeć takie rozwiązanie. 

Czytaj też w LEX: Dylematy likwidacji Funduszu Kościelnego i komisji regulacyjnych > 

Nowość
Bestseller

Dotacja czy finansowanie kościołów?

Jest też wariant niemiecki, czyli obowiązkowy „procent” na kościół płacony wraz podatkiem. Nasz rząd nie mówi o „wariancie niemieckim”, który jest tam podstawową formą finansowania głównych kościołów, ale jest on często przywoływany w związku z tym projektem. Jednak łączenie w jednej debacie likwidacji Funduszu Kościelnego i zasad finansowania kościołów jest nieporozumieniem. Po pierwsze, Fundusz nie jest formą finansowania kościołów, a jedynie ich pewnym dofinansowaniem. Nawet jeśli z punktu widzenia finansów publicznych kwota ok. 250 mln zł może robić wrażenie, to nijak ona się ma do kosztów funkcjonowania kościołów w Polsce. Fundusz dofinansowuje kościoły w paru punktach, nie pokrywa jednak kluczowych wydatków tych organizacji, jak płace personelu, utrzymanie budynków, energii, sprzątania itd. Na to składają się wierni, płacąc za posługi religijne (śluby, chrzty, pogrzeby) czy dając pieniądze na tacę, a także inne dochody kościołów. 

- Można o tym rozmawiać, ale to byłaby rewolucja. Niemiecki system polega na dodatkowym podatku na rzecz wskazanego kościoła. To nie jest dobrowolny odpis, tylko wskazanie w deklaracji podatkowej kościoła, do którego się należy, a urząd pobiera i przekazuje temu kościołowi odpowiedni procent dochodu podatnika. To nie jest odpis od podatku należnego państwu, tylko powiększenie podatku o tę część dla kościoła. To w konkretnych sytuacjach potrafi być nawet 10 proc. wzrost podatku – wyjaśnia ks. prof. Tadeusz Stanisławski. 

Czytaj też w LEX: Funkcja stabilizacyjna konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską z 1993 r. >

 

W Niemczech podatek zastępuje opłaty i datki

Opłata kościelna jest inkasowana przez urzędy skarbowe niemieckich landów. Mogą z niej korzystać zarejestrowane wspólnoty, ale nie muszą. Kirchensteuer obowiązuje tylko tych podatników, które należą do wyznania, które optuje za tym rozwiązaniem. Obejmuje ono jednak największe kościoły w Niemczech, w tym katolicki i ewangelicki.

Podatek ten trafia do diecezji kościołów i finansowane są z niego działalności duszpasterskie, czyli płace personelu, utrzymanie i konserwacja budynków sakralnych oraz placówek edukacyjnych, takich jak szkoły, seminaria duchowne czy instytucje społeczne. Dzięki temu opodatkowaniu, wszelkie usługi religijne, w tym takie jak chrzest, ślub czy pogrzeb, są w Niemczech co do zasady bezpłatne.
A więc odwoływanie się w Polsce do systemu niemieckiego miałoby uzasadnienie, gdyby chodziło o projekt całościowo reformujący finansowanie kościołów, o czym teraz nie ma mowy.