Bezpłatny e-book Podział majątku a nieważność kredytu frankowego - przegląd orzecznictwa
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Mecze się zakończyły, ale będą dogrywki w sądach i gabinetach

Mimo zakończenia sezonu ligowego w piłce nożnej, nadal nie wiadomo, czy jeden z klubów będzie miał cofnięte punkty karne i utrzyma się w Ekstraklasie. W barażach o najwyższą klasę rozgrywkową zagra też klub, który wcale nie ma ochoty brać udziału w tych rozgrywkach w przyszłym sezonie. Oznacza to, że o kolejnych rozgrywkach mogą zdecydować głównie prawnicy, działacze oraz... upływ czasu.

paragraf mlotek pilka
Źródło: iStock

W polskiej piłce jest ciekawie – gole decydujące o grze w barażach albo europejskich pucharach padały w weekend w dwóch meczach w ósmych minutach doliczonego czasu gry. W dodatku nie oznacza to dla kibiców końca wrażeń – zarówno na boiskach, jak i przy zielonym stoliku, a nawet na salach sądowych. Te dodatkowe emocje zapewniają zarówno przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN), jak i ustawa z 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz. U. z 2026 r. poz. 95).

Szwajcarska Lozanna i warszawski Plac Krasińskich

W sobotę Lechia Gdańsk przegrała w Termaliką Niecierza 2:3 i zajęła szesnastą lokatę z 38 punktami, co oznacza spadek z Ekstraklasy do pierwszej ligi. Problem w tym, że jeszcze przed startem sezonu PZPN odebrał klubowi pięć punktów. Gdyby nie ta kara, to klub miałby 43 punkty, a zajęte wtedy dwunaste miejsce w tabeli oznaczałoby, że spokojnie utrzymałby się na tym poziomie rozgrywek. Władze klubu zresztą twierdzą, że „Władcy Północy” zajęli to bezpieczne miejsce, a spadkowiczem powinien być inny klub (w domyśle - Piast Gliwice).

Szesnasta pozycja jest efektem podjętej przez PZPN niezgodnej z prawem decyzji o odjęciu klubowi punktów, wobec której wyrażamy stanowczy sprzeciw. Sprawa ta pozostaje obecnie przedmiotem postępowania odwoławczego prowadzonego przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w Lozannie – czytamy w komunikacie klubu.

Klub wysłał odwołanie do CAS, ale wbrew stanowisku PZPN, który twierdził, że jest to niedopuszczalne formalnie, więc los tego wniosku nie jest wcale pewny. Najbardziej postawą klubu z Gdańska zdziwiony jest właśnie Związek. Na początku maja br. piłkarska centrala podjęła bowiem uchwałę, aby nie wyrażać zgody na zaskarżenie ostatecznej decyzji organów licencyjnych PZPN do Lozanny.

Zarząd PZPN, mając na względzie artykuł 58 Statutu oraz wewnętrzne regulacje federacji, w tym Podręcznik Licencyjny na sezon 2025/2026, stoi na stanowisku, że decyzja Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych została podjęta zgodnie z prawem wewnątrzzwiązkowym i wszelkimi jego regulacjami – czytamy  w komunikacie PZPN.

Podkreślono, że Lechia postanowiła zaskarżyć ostateczną decyzję Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN niezgodnie ze statutem oraz regulaminami PZPN – czyli do Trybunału przy PKOL, a potem do Sądu Najwyższego, a nie do CAS - choć Związek wskazywał, że klub zdecydował się na ten ruch w sytuacji, gdy PZPN wskazywał, że jedyną poprawną drogą jest złożenie skargi do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

PZPN zaznacza, że - uwzględniając także niedotrzymanie przez klub regulaminowego terminu złożenia skargi do CAS (to jest w terminie 21 dni od daty otrzymania decyzji) - postanowił nie wyrazić Lechii Gdańsk zgody na skierowanie sprawy do CAS.

Czytaj też w LEX: Sądy krajowe powinny kontrolować arbitraż piłkarski (sportowy), czyli kolejna porażka FIFA i UEFA przed TSUE. Omówienie wyroku TS z dnia 1 sierpnia 2025 r., C-600/23 (Royal Football Club Seraing) >

Nie wiadomo, jak do wniosku Lechii odniesie się CAS, który charakteryzuje się dużym formalizmem.

O ile istnieje spór o skuteczność skierowania sprawy do CAS w Lozannie, to nie ma wątpliwości, że sprawa Lechii Gdańsk znajduje się w Sądzie Najwyższym. Pozwala na to art. 45d ustawy o sporcie. Zgodnie z nim, od orzeczenia dyscyplinarnego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu działającego przy Polskim Komitecie Olimpijskim (PKOL) przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego w przypadku rażącego naruszenia przepisów prawa lub oczywistej niesłuszności orzeczenia. Skargę kasacyjną wnosi się za pośrednictwem Trybunału w terminie 30 dni od dnia doręczenia orzeczenia wraz z uzasadnieniem stronie skarżącej, a Trybunał przekazuje ją w terminie 14 dni od jej otrzymania (wraz z aktami sprawy) Sądowi Najwyższemu. Te etapy w przypadku Lechii Gdańsk miały już miejsce, teraz jest oczekiwanie na najważniejszy z nich, czyli rozpatrzenie skargi przez SN. 

Młyny sprawiedliwości w gmachu przy stołecznym Placu Krasińskich mielą jednak wolno. Sprawa Lechii Gdańsk trafiła do SN co prawda już w styczniu br., ale nie wiadomo, kiedy sędziowie się nią zajmą i czy w ogóle przyjmą skargę kasacyjną do rozpoznania. W podobnych sprawach, choć nie było ich wiele, Sąd Najwyższy rozstrzygał, gdy – i dosłownie i w przenośni – było już po zawodach. Dobry przykład to sprawa Cracovii. Chodziło o wulgaryzmy kibiców i rzucane race podczas jednego z meczów w Ekstraklasie pomiędzy „Pasami” a Lechią Gdańsk. Klubowi z Krakowa (oprócz kary finansowej) odwieszono wcześniejszą karę nakazującą rozegranie jednego meczu bez udziału publiczności. PZPN zadziałał tu dość szybko, bo werdykt zapadł po kilku tygodniach. Związek trafił zresztą akurat na kilkutygodniową przerwę w rozgrywkach w czasie trwania turniej Euro 2016, ale ustalono, że kara miała być odbyta podczas jednego z najbliższych domowych meczów Cracovii (z Ruchem Chorzów). Cracovia poskarżyła się jednak do Trybunału PKOL, a potem PZPN wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten pierwszy zajął się sprawą kilka miesięcy po rozegraniu „karnego” meczu bez publiczności, a SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpatrzenia po ponad roku od tego meczu (postanowienie SN z 31 sierpnia 2017 r., III PO 4/17).

Gdy jeszcze obowiązywały przepisy starej ustawy sportowej, to dużo odwoławczych spraw piłkarskich trafiało do sądów administracyjnych. Tam też nie można było liczyć na szybki werdykt. Dość powiedzieć, że sprawa braku przyznania licencji na grę w Ekstraklasie w sezonie 2009/2010 dla ŁKS-u, choć klub wygrał boiskową rywalizację ciągnęła się do finału (niekorzystnego zresztą dla klubu) prawie 16 lat! (pisaliśmy o tym w tekście ŁKS licencja piłka nożna PZPN Widzew Cracovia afera). Podczas długoletniej batalii sądowej klub zdołał zresztą trzykrotnie awansować do piłkarskiej elity, jak również z niej spaść. Teraz powalczy w barażach o kolejny powrót do Ekstraklasy. Co ciekawe, to właśnie przypadek ŁKS sprawił, że w 2010 r. zmieniono przepisy, aby procedury odwoławcze w profesjonalnym sporcie (nie tylko futbolu) odbywały się szybciej, a od 2015 r. obowiązują obecne regulacje.

Czytaj też w LEX: (R)ewolucja stosowania prawa konkurencji UE do sportu w najnowszym orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej >

Sędzia gwiżdże, wynik nie do ruszenia

Jedno jest pewne - nie będzie zmiany decyzji sędziowskich z boiska, mimo kontrowersyjnego odgwizdania spalonego w meczu decydującym o grze w europejskich pucharach. Po pierwsze, jak tłumaczy w mediach sportowych sędziowski ekspert Rafał Rostkowski, arbiter miał rację, gdy nie uznał gola dla Pogoni Szczecin. Po drugie, jak podkreśla na swoim  blogu o prawie sportowym Wojciech Kiełbasiński, radca prawny, partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy, obowiązuje zasada ostateczności decyzji sędziego.

Punktem wyjścia są reguły opracowane przez  International Football Association Board (IFAB) i stosowane na całym świecie. Decyzje sędziego dotyczące faktów związanych z grą, w tym czy bramka została zdobyta i jaki jest wynik meczu, są ostateczne. Decyzje sędziego i pozostałych arbitrów meczu muszą być zawsze respektowane. Co więcej, sędzia nie może zmienić decyzji o wznowieniu gry, jeśli zorientuje się, że jego decyzja była błędna, lub jeśli dowiaduje się o błędzie od innego oficjela, gdy gra już została wznowiona po tej decyzji, lub gdy sędzia zasygnalizował koniec pierwszej albo drugiej połowy (w tym dogrywki) i opuścił boisko, lub mecz został przerwany – pisze mec. Kiełbasiński.

Tu żadnej weryfikacji VAR przy zielonym stoliku ani w sądach już nie będzie.

 

Baraże bez chęci awansu?

Ciekawa sytuacja dotyczy też baraży o awans do Ekstraklasy. Grają w nich cztery kluby, zwycięzcy pierwszych meczów mierzą się ze sobą w finale. Problem w tym, że już pod koniec sezonu z Wieczystej Kraków zaczęły pojawiać się w mediach informacje, że w rozgrywkach 2026/2027 nie zagra ona nie tylko w pierwszej lidze, ale także w Ekstraklasie, a wręcz trafi do którejś z lig lokalnych. W dodatku Wieczysta w pierwszym podejściu nie otrzymała licencji na grę w Ekstraklasie, od czego się odwołała (chodziło o brak przekształcenia formy prawnej kluby ze stowarzyszenia na spółkę akcyjną). Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadła jednak w poniedziałek po południu i jest dla klubu pozytywna. Wieczysta więc będzie mogła w ogóle zagrać w barażach.

Czytaj też w LEX: Rozpoznanie zasad i wzajemnych relacji pomiędzy pseudokibicami jako istotny element zapobiegania przestępczości chuliganów piłkarskich >

Pierwszy mecz barażowy Wieczysta ma grać z Polonią Warszawa, a jeśli wejdzie do finału, to zmierzy się ze zwycięzcą meczu Chrobry Głogów - ŁKS Łódź. Pytanie – kto awansuje do Ekstraklasy, gdyby Wieczysta wygrała baraże, ale następnie w Ekstraklasie jednak nie zagrała? I co z zespołami, które miałyby spaść z Ekstraklasy (znowu chodzi o Lechię Gdańsk albo, ewentualnie, Piasta Gliwice) albo czy to gwarantowałoby to utrzymanie najlepszej z drużyn, które normalnie spadłyby z pierwszej ligi (konkretnie Zniczowi Pruszków)?

Na pewno do baraży nie zostanie dokooptowana kolejna, siódma w tabeli drużyna. Żadna ekipa spadająca z Ekstraklasy się też przez zamieszanie z Wieczystą nie utrzyma. Bez licencji na Ekstraklasę dla Wieczystej, w finale baraży z automatu zagrałaby Polonia Warszawa, ale tu już na pewno się nie wydarzy. Gdyby natomiast Wieczysta dostała licencję i podeszła do baraży, a wręcz je wygrała, ale nie chciała zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej, to wtedy do Ekstraklasy awansuje przegrany z finałowego z nią barażu. Tych kwestii nie regulują jednak powszechnie obowiązujące przepisy ustawy o sporcie, ale wewnętrzne, skomplikowane i kazuistyczne uchwały PZPN.

Na marginesie, Wieczysta też ma rozgrywać baraże na innym stadionie niż w Sosnowcu, gdzie grała przez cały sezon. Mecze barażowe odbędą się na krakowskim stadionie przy ulicy Reymonta (gdzie swoje mecze rozgrywa inny podwawelski klub – Wisła Kraków).

Czytaj też w LEX: Pluralistyczne ujęcie prawa sportowego >

Ciekawa jest też sytuacja szesnastej drużyny w tabeli pierwszej ligi, czyli Znicza Pruszków. Klub jest najlepszą z trzech spadających z ligi ekip, ale wycofanie się Wieczystej Kraków przed barażami oznaczałoby jego utrzymanie. Podobnie będzie, gdyby Wieczysta zrezygnowała z Ekstraklasy po wygraniu baraży i postanowiła grać w niższej lidze. To też regulują uchwały PZPN - bowiem do danego związku sportowego należy określanie zasad rozgrywek (ewentualnie do spółek zarządzających ligami zawodowymi, jak np. PKO BP Ekstraklasa S.A.). A czas - to pieniądz. Wstępny podział pieniędzy dla rozgrywek szczebla centralnego (poza rozgrywkami Ekstraklasy) PZPN ustalił już nawet na kolejne rozgrywki. Został on wprowadzony Uchwałą III/49 z 26 marca 2026 r. sprawie ustalenia kwot przysługujących klubom I, II i III ligi oraz Ekstraligi i I ligi Kobiet z tytułu praw marketingowych i telewizyjnych na sezon 2026/2027.

Czytaj też w LEX: Porozumienie no-poach dotyczące zawodników, które zostało zawarte przez krajowy związek piłki nożnej i szereg klubów w następstwie zawieszenia sezonu sportowego 2019/2020 ze względu na pandemię COVID-19 a zakaz karteli, CD TONDELA – FUTEBOL, SAD I INNI PRZECIWKO AUTORIDADE DA CONCORRÊNCIA - Wyrok Trybunału Sprawiedliwości >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze dla każdego