Wyrokiem nakazowym, a zatem bez osobistego udziału, Kamil S. został ukarany 500-złotowymi grzywną. Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach w wyroku z 7 grudnia 2020 r. uznał winę oskarżonego i orzekł o naruszeniu z art. 54 Kodeksu wykroczeń. w związku z par. 27 ust. 1pkt 2 a) Rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. Kara była wymierzona za:

  • brak maseczki zasłaniającej usta i nos
  • zakłócanie ładu i porządku publicznego
  •  zakłócanie porządku i ładu publicznego
  • udział w zgromadzeniu większym niż 5 osób


Dobra legislacja potrzebna jak powietrze, niekoniecznie „otwarte”>>


Działo się to w październiku 2020 r., dwa dni po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku odbierającego kobietom prawo do decydowania, czy kontynuować ciążę w przypadku nieuleczalnych wad płodu.

Zarzuty kasacji rzecznika

Od wyroku sądu I instancji, który się uprawomocnił, kasację do Sądu Najwyższego złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jak przypomniał, wydając rozporządzenie, rząd odwołał się do ustawy o zapobieganiu chorobom zakaźnym u ludzi. Problem w tym, że ta ustawa nie daje podstaw do takich ograniczeń wolności - pozwala nakładać obowiązek noszenia maseczek tylko na osoby chore i podejrzane o zakażenie, a nie na wszystkich. Przepis ten został zmieniony po kilku interwencjach RPO pod koniec 2020 r.., i w przypadku zgromadzeń – pozwala wyłącznie na zakazanie „widowisk i innych zgromadzeń ludności”. Nie dotyczy więc chronionych konstytucyjnie zgromadzeń spontanicznych.

 

 

Wulgarne słowa wypowiadane publicznie

W sprawie tego, co mieli wykrzykiwać mężczyźni, RPO zauważa, że nie mógł w takiej sprawie zapaść wyrok nakazowy, bo jest on dopuszczalny tylko w sprawach, które nie budzą wątpliwości. Tu zaś jedynym dowodem jest notatka policyjna. To za mało.

Fakt nieprzesłuchania mężczyzn jest o tyle istotny, iż całe zdarzenie miało miejsce z udziałem większej grupy osób uczestniczących w proteście przed biurem poselskim. Odrębną kwestią jest to, że opis czynów przypisanych obwinionym nie precyzuje tego, jakich słów „powszechnie uważanych za nieprzyzwoite” mieli oni używać.

Jest to o tyle istotne, że biorąc pod uwagę kontekst sprawy, sąd winien rozważyć, czy słowa używane (wykrzykiwane) przez nich – o ile rzeczywiście ukarani ich używali (wykrzykiwali) - nie stanowiły dopuszczalnej w świetle konstytucyjnej zasady wolności słowa krytyki działań podejmowanych przez organy władzy.

Rzecznik wnosił więc o uniewinnienie Kamila S.

Prokurator popiera RPO

Obecna na rozprawie w Izbie Karnej SN prokurator Prokuratury Krajowej Jolanta Rucińska określiła sytuację oskarżonego jako szczególną z dzisiejszej perspektywy. Dlatego, że czyny należy uznać obecnie jako niebyłe z mocy prawa. Zachowania te nie są dziś penalizowane.  Ponadto sąd błędnie przypisał Kamilowi S. czyny jako wykroczenia. Art. 54 kodeksu wykroczeń jest blankietowy i nie odnoszą się do przepisów ustawy o zapobieganiu chorób wśród ludzi.

Prokurator podkreśliła, że udział w zgromadzeniu powyżej pięciu osób też nie powinien być karany, gdyż Konstytucja RP daje możliwość wyrażania obywatelom swoich poglądów. Co więcej - organizowanie zgromadzenia nie było wówczas karalne, udział w nim jedynie był penalizowany.

SN uchyla wyrok

Izba Karna Sądu Najwyższego w wyroku z 16 lutego br. uchyliła wyrok Sądu Rejonowego, i uniewinniła Kamila S. od trzech zarzutów. Natomiast rozpatrzenie zarzutu o używaniu wulgarnych słów przekazała Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Jak zaznaczył sędzia sprawozdawca Marek Siwek, kasacja była oczywiście zasadna. Art. 54 znajduje się w VIII Rozdziale Kodeksu wykroczeń "Wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu" i dlatego nie mógł odnosić się do rozporządzenia w sprawie pandemii, ani ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych chroniących życie i zdrowie ludzkie.

Niezasadny okazał się jedynie zarzut RPO dotyczący postępowania dowodowego. Niesłusznie rzecznik twierdzi, że czyn nie budzi wątpliwości wątpliwości tylko wtedy, gdy oskarżony się przyzna do winy.  Kodeks mówi tylko o tym, że wyjaśnienia nie budzą wątpliwości sądu. Co zaś do braku określenia, jakie słowa padały w czasie demonstracji, to sąd nie musi ich przytaczać, bo nie trzeba powtarzać słów wulgarnych.

Uniewinniano też innych demonstrantów

Takie same wnioski wynikały z wyroku SN w sprawie skazania demonstrantów sprzed Trybunału Konstytucyjnego 1 lipca 2021 r. (sygn. akt IV KK 238/21). W ocenie SN przepis ten został wydany z przekroczeniem delegacji ustawowej, a zatem nie mógł stanowić normy wypełniającej normę blankietową z art. 54 Kodeksu wykroczeń.

 


Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu organizowania zgromadzeń miało wynikać z art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi, zgodnie którym Rada Ministrów może ustanowić ograniczenia, obowiązki i nakazy, o których mowa w art. 46 ust. 4 tej ustawy.

Przepis art. 46 ust. 4 pkt 4 zawiera natomiast delegację do uregulowania w drodze rozporządzenia zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, a więc - co trafnie podkreślono w kasacji - wykracza poza zakres obejmujący zgodnie z art. 46b pkt 1 ustawy wyłącznie ograniczenia, obowiązki i nakazy.

Sprawdź: Czy za brak maseczki w szkole nauczyciele mogą uczniowi wpisywać punkty ujemne? >

Sygnatura akt IV KK 168/21, wyrok Izby Karnej z 16 lutego 2022 r.