Budżetowy szczyt UE bez porozumienia
Po blisko 30 godzinach rozmów unijni przywódcy rozstali się w piątek bez porozumienia w sprawie budżetu UE na lata 2021-2027. - Potrzebujemy na to więcej czasu - powiedział po zakończeniu spotkania przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że udało mu się już wywalczyć kilka korzystnych dla Polski decyzji.
Najpierw impas wywołało stanowisko krajów domagających się cięć, a później kompromis odrzuciły grupa państw przyjaciół spójności. Rozmowy na temat budżetu są tym razem bardzo trudne ze względu na ubytek finansowy spowodowany wyjściem Wielkiej Brytanii z UE i szacowana jest na 60-75 mld euro na siedem lat.
Czytaj: UE: Spór o budżet z sankcjami za łamanie praworządności w tle>>
Przewodniczący Rady zapowiedział konsultacje ze stolicami w najbliższych dniach i tygodniach. Natomiast przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, której zespół przygotował odrzuconą kompromisową propozycję, podkreślała, że trzeba kontynuować prace. - Przed nami długa droga, aby uzyskać ostateczny rezultat. Po pierwsze, potrzebna nam decyzja Rady, a potem włączony musi być też Parlament Europejski - zaznaczyła.
Mimo braku porozumienia na unijnym szczycie w Brukseli premier Mateusz Morawiecki wyraził zadowolenie z postępów w negocjacjach ws. budżetu UE na lata 2021-2027. - Udało się utrzymać zasadnicze negocjacyjne zyski - powiedział. I dodał, że Polsce udało się utrzymać kilka dodatkowych miliardów w obszarze polityki spójności i Wspólnej Polityki Rolnej. - To cały czas jeszcze nie jest poziom nas satysfakcjonujący, ale jesteśmy znacznie bliżej - wyjaśnił.
- Przypomnę propozycje Komisji (Europejskiej) sprzed pół roku, sprzed roku, (propozycję) prezydencji fińskiej, która obcinała nasze fundusze zasadniczo o dwadzieścia kilka procent. Dzisiaj w cenach bieżących jesteśmy już praktycznie na odległość 2-3 mld euro w porównaniu do poprzedniej perspektywy (budżetowej UE) - powiedział.
Premier poinformował, że Polska popiera kilka innych mechanizmów, które zwiększą europejski budżet. - Jesteśmy tutaj jednego zdania z Parlamentem Europejskim, to też warto podkreślić. Spotkałem się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego (Davidem Sassolim) podczas mojej poprzedniej wizyty w Brukseli i wczoraj on również podkreślał, że warto naprawdę zwiększyć budżet do poziomu 1,3 proc. PKB. Tymczasem ta grupa skąpców, jak to się tutaj nazywa w Brukseli, chce, żeby budżet był ograniczony do 1 proc. My, 17 krajów, mówimy: odnajdźmy się gdzieś pośrodku tych dwóch propozycji. Tego typu dyskusje trwały w czasie nocnych rozmów i dziś - powiedział.
Premier zaznaczył też, że "spójność Grupy Wyszehradzkiej i spójność grupy ambitna Europa przeważyła", ale jest jeszcze bardzo daleko do zakończenia negocjacji.




