Zmiany w sędziowskich dyscyplinarkach coraz bliżej
Do wykazu prac legislacyjnych rządu trafił projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych, wprowadzający zmiany w sędziowskich dyscyplinarkach. Zakłada m.in. odejście od modelu wyodrębnionych sądów dyscyplinarnych przy sądach apelacyjnych, składających się z sędziów wybranych przez ministra sprawiedliwości na sześcioletnie kadencje i kierowanych przez prezesów sądów dyscyplinarnych. Zadania sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji miałyby wykonywać sądy apelacyjne działające w składzie trzech sędziów tego sądu.

O tym, że zmiany w zakresie sędziowskich dyscyplinarek są konieczne, mówi się od dłuższego czasu. Nowy model sądownictwa dyscyplinarnego dla sędziów przedstawiano m.in. podczas konferencji „Oddając głos sędziom i prokuratorom - postulaty środowiska sędziowskiego i prokuratorskiego co do przyszłego kształtu ustroju wymiaru sprawiedliwości oraz odpowiedzialności dyscyplinarnej", zorganizowanej przez Katedrę Polityki Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego w październiku 2024 r. Do dyskusji wrócono m.in. wiosną 2025 r. w związku z decyzjami o odwołaniu ze stanowisk rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców.
Przypomnijmy, że w kwietniu 2025 r. ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar zdecydował o odwołaniu z funkcji rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępcy Przemysława Radzika. 31 lipca 2025 r. o odwołaniu drugiego zastępcy Michała Lasoty zdecydował obecny minister Waldemar Żurek.
Schab, Radzik i Lasota zostali odwołani przez ministrów ze swoich funkcji, mimo trwającej kadencji. MS uzasadniało to toczącymi się wobec nich postępowaniami dyscyplinarnymi. Wskazywano równocześnie na lukę w przepisach i konieczność zmian w przepisach. Po zmianie art. 112 ustawy o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.) z dniem 3 kwietnia 2018 r. rzecznika dyscyplinarnego i jego dwóch zastępców powołuje minister na czteroletnią kadencję, ale przepisy u.s.p. nie regulują przyczyn wygaśnięcia kadencji przed jej upływem. We wrześniu Waldemar Żurek powołał Joannę Halinę Raczkowską - sędzię Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie - na stanowisko rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. Wcześniej na stanowisko to został powołany sędzia Mariusz Ulman, ale we wrześniu zrezygnował.
Co się zmieni?
Z założeń, które znalazły się w wykazie prac legislacyjnych rządu, wynika, że projekt - który ma być gotowy w pierwszym kwartale 2026 r. - zakłada odejście od modelu wyodrębnionych sądów dyscyplinarnych przy sądach apelacyjnych, składających się z sędziów wybranych przez ministra sprawiedliwości na sześcioletnie kadencje i kierowanych przez prezesów sądów dyscyplinarnych, na rzecz powrotu do wykonywania zadań sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji przez sądy apelacyjne działające w składzie trzech sędziów tego sądu (wyłanianych do każdej sprawy spośród wszystkich sędziów danego sądu dyscyplinarnego, z wyjątkiem prezesa sądu, wiceprezesów sądu oraz rzecznika dyscyplinarnego.
Nowela ma też wprowadzić modyfikacje w zakresie instytucji oskarżyciela dyscyplinarnego poprzez - jak zapisano - odejście od swobodnego wyboru i powołania przez ministra rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz dwóch jego zastępców. Po zmianach rzecznik i zastępcy mieliby być powoływani spośród kandydatów przedstawionych przez zgromadzenia ogólne sędziów sądów apelacyjnych. Projekt ma również zakładać zapewnienie obsługi administracyjnej tych rzeczników dyscyplinarnych przez sądy będące miejscem służbowym ich powołania - obecnie zadania te pełni Biuro Krajowej Rady Sądownictwa.
Z kolei zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, działający przy sądach apelacyjnych i przy sądach okręgowych, nie byliby już - zgodnie z projektowanymi rozwiązaniami - powoływani przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, lecz wybierani przez właściwe zgromadzenia ogólne sędziów tych sądów.
Sędzia i prokurator nie będzie ujawniać przynależności do stowarzyszenia
Propozycja MS przewiduje m.in.:
- zniesienie regulacji zakładających zakaz kwestionowania umocowania sądów i trybunałów, konstytucyjnych organów państwowych oraz organów kontroli i ochrony prawa, a także zakaz ustalania lub oceny przez sąd lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości;
- zniesienie przepisów zobowiązujących do składania pisemnych oświadczeń o członkostwie w zrzeszeniu, w tym w stowarzyszeniu, o funkcji pełnionej w organie fundacji nieprowadzącej działalności gospodarczej, o członkostwie w partii politycznej;
- uchylenie regulacji przewidujących odpowiedzialność dyscyplinarną z tytułu „odmowy wykonywania wymiaru sprawiedliwości", „działania lub zaniechania mogącego uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości", a także „działania kwestionującego istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej".
Chodzi o przepisy tzw. ustawy kagańcowej wprowadzone ustawą z 20 grudnia 2019 r., w tym m.in. art. 88a par. 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, który wprowadził obowiązek dla sędziów złożenia pisemnego oświadczenia o członkostwie w zrzeszeniu, w tym w stowarzyszeniu - ze wskazaniem nazwy i siedziby zrzeszenia, pełnionych funkcji oraz okresu członkostwa oraz o funkcji pełnionej w organie fundacji nieprowadzącej działalności gospodarczej - ze wskazaniem nazwy i siedziby fundacji oraz okresu pełnienia funkcji. Tożsame przepisy dotyczą też prokuratorów.
W tej sprawie do ówczesnego ministra sprawiedliwości występował Adam Bodnar, pełniący wtedy funkcję rzecznika praw obywatelskich. Podnosił szereg wątpliwości co do zgodności takiego obowiązku z prawami i wolnościami zawartymi w Konstytucji. - Jest to środek powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich. W wielu przypadkach upublicznienie informacji ich dotyczących może prowadzić też do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT) - wskazywał.





