Zdaniem autorów analizy, przy szacunkach spadku obrotów w handlu detalicznym o co najmniej 9,6 miliardów złotych oraz spadku zapotrzebowania na pracę co najmniej 36 tysięcy osób, to kolejne już argumenty poddające w wątpliwość zasadność wprowadzania ustawy o zakazie handlu w niedziele.

Jak przypominają autorzy analizy, konstytucyjna zasada równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP) mówi, że wszystkie podmioty prawa charakteryzujące się daną cechą (istotną w równym stopniu), mają być traktowane równo – a więc według jednakowej miary, bez zróżnicowań zarówno dyskryminujących, jak i faworyzujących. Natomiast wejście w życie proponowanego projektu ustawy będzie według PRCH oznaczało m.in., że:
•    zakazane będzie prowadzenie indywidualnej działalności handlowej w formie franczyzy, a dozwolone będzie pod własnym logo (dyskryminacja przedsiębiorców funkcjonujących w systemach franczyzowych),
•    zakazany będzie handel w placówkach handlowych, a dozwolony na stacjach benzynowych stanowiących w większości własność spółek z udziałem Skarbu Państwa (dyskryminacja formatów handlowych i nieuzasadniona pomoc spółkom publicznym),
•    zakazana będzie sprzedaż większości grup produktowych, a dozwolona będzie sprzedaż dewocjonaliów (dyskryminacja ze względu na branżę i format handlowy),
•    zakazana będzie praca w placówkach handlowych, a możliwa bądź obowiązkowa będzie w innych sektorach gospodarki (dyskryminacja ze względu na miejsce zatrudnienia).

- W rezultacie projekt spowoduje ograniczenie swobody życia i działania wyłącznie części przedsiębiorców i części obywateli - czytamy w komenatrzu.

To nie jest dobra legislacja
Zdaniem jego autorów, po analizie projektu i jego uzasadnienia można mieć również istotne wątpliwości co do zgodności podstawowych założeń projektu z zasadą zaufania obywateli do państwa i pewności prawa (art. 2 Konstytucji RP). - Projekt zawiera liczne wady legislacyjne i niespójności, przez co naruszona została zasada poprawnej legislacji. M.in. treść art. 3 projektu jest sprzeczna za treścią art. 151 (9a) § 3 Kodeksu pracy, który stanowi, że „Praca w niedziele jest dozwolona w placówkach handlowych przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności”. Projekt nie przewiduje także żadnych zmian kodeksu pracy w tym zakresie, co w praktyce będzie prowadziło do kolizji norm prawnych - stwiierdzają autorzy opracowania.
- W uzasadnieniu do projektu nie rozważa się alternatywnych opcji regulacyjnych, które mogłyby być efektywniejsze i nieść ze sobą mniejsze koszty ekonomiczno-społeczne. Swojego rodzaju kompromisem wydaje się być przyznanie pracownikom prawa do decyzji w sprawie pracy w niedziele lub przyznanie dodatkowego wynagrodzenia za pracę w tym dniu. Dla niektórych osób, jak studenci, osoby samotne, emeryci, praca w niedziele nie stanowi problemu, a wręcz stanowi jedyną szansę na możliwość zarobkowania – mówi Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH. – Ponadto autor projektu nie prezentuje, ani nie szacuje korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele, a dane przedstawione w uzasadnieniu projektu są jednostronne, nie poparte badaniami czy analizami. Zwolennicy zakazu nie zwracają niestety uwagi na dane pokazujące negatywne konsekwencje jakie wynikają m.in. z analiz Biura Analiz Sejmowych, raportu firmy PwC czy FOR oraz wielu organizacji – dodaje Radosław Knap.

Zdaniem autorów analizy projekt regulacji w sposób nieuzasadniony różnicuje również branże, nakładając zakaz handlu w niedziele tylko na niektóre z nich. Zakaz handlu obejmie m.in. placówki handlowe, ale nie obejmie już zakładów fryzjerskich, salonów kosmetycznych, kin czy restauracji. - Rodzi to również uzasadnione pytanie o dyskryminację pracowników zatrudnionych w branżach nie objętych zakazem handlu, którzy w niedziele będą pracowali na dotychczasowych zasadach - czytamy w opinii.

LEX Informator Prawno Gospodarczy
Artykuł pochodzi z programu LEX Informator Prawno Gospodarczy
Już dziś wypróbuj funkcjonalności programu. Analizy, komentarze, akty prawne z interpretacjami


Zdaniem PRCH, projekt narusza również:

•    zasadę społecznej gospodarki rynkowej i wolności działalności gospodarczej (art. 20 i 22 Konstytucji RP) – autor projektu nie wykazał, jakiemu celowi ma służyć wprowadzenie zakazu oraz że wprowadzenie tego zakazu jest niezbędne dla ochrony interesu publicznego,
•    zasadę proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP) – projekt nie może przejść pomyślnie konstytucyjnego tekstu proporcjonalności, ponieważ autor regulacji, zarówno w projekcie jak i uzasadnieniu, nie wykazuje, że ingerencja w prawa i wolności konstytucyjne przedsiębiorców objętych zakazem handlu i innych czynności sprzedażowych w niedziele, jest niezbędna dla ochrony innej wartości konstytucyjnej. Spośród możliwych opcji rozwiązania problemu regulacyjnego, wybrano kierunek, który budzi wątpliwości natury ekonomicznej do co jego efektywności. Działanie autora regulacji nosi zatem cechy nadmiernej i nieproporcjonalnej ingerencji regulacyjnej w działalność wielu branż objętych zakazem handlu, a także w prawa i wolności konstytucyjne.
•    zasadę odpowiedniej vacatio legis (art. 2 Konstytucji RP) – projekt, pomimo znacznej wagi społecznej przewiduje bardzo krótki, 2-tygodniowy okres vacatio legis. Nie ulega wątpliwości, że jego wejście w życie będzie zaskoczeniem nie tylko dla obywateli, ale przede wszystkim dla przedsiębiorców, których w istocie pozbawia się szans na przygotowanie do wprowadzenia zmian. W tym czasie minister właściwy do spraw finansów nie jest również w stanie przygotować i zakończyć procedury legislacyjnej związanej z przyjęciem rozporządzenia określającego wzór deklaracji o wysokości obrotu, o czym mowa w art. 8 Projektu.

- Co ciekawe, komitet ustawodawczy Solidarności zgłasza własne „autopoprawki” zdając sobie sprawę z wielu ułomności zaproponowanej przez siebie ustawy, jednak da facto nie jest to zgodne z procedurą. Każda poprawka na tym etapie to zmiana pod którą powinno się zebrać od nowa podpisy, skoro już odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy w Sejmie RP – dodaje dyrektor generalny PRCH.