Krzysztof Sobczak: Przedstawiciele rządu i stojącej za nim partii wciąż unikają jasnych deklaracji na temat obowiązywania postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym. Mówią o przygotowywanych analizach prawnych w tej sprawie, a także o możliwości zaskarżenia tego postanowienia. To możliwe?

Ryszard Piotrowski: Nie, ponieważ postanowienie zabezpieczające nie podlega zaskarżeniu.  Po pierwsze dlatego, że to jest postanowienie zabezpieczające, które ma charakter techniczny. A po drugie, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest zwykłym sądem pierwszej instancji, od którego orzeczeń można się odwoływać. On jest sądem pierwszej i ostatniej instancji i nie jest wmontowany w żaden system, który by przewidywał kwestionowanie jego rozstrzygnięć. Tak jak nie podlegają zaskarżeniu wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Owszem, gdy jakiś jego wyrok nam się nie podoba, można zmienić ustawę, a nawet konstytucję.

Czytaj: TSUE: zawieszenie przepisów ustawy o SN - z mocą wsteczną >>

A jak nie podoba się nam orzeczenie Trybunału Unii Europejskiej?

To możemy podjąć działania w kierunku zmian w prawie Unii, a nawet zmierzające do renegocjacji Traktatu o ustanowieniu Unii Europejskiej.  

 


Przedstawiciele partii rządzącej i Ministerstwa Sprawiedliwości mówią o jakichś analizach prawnych, ale ich nie ujawniają.

Jeśli ujawnią, to można będzie się do tego odnosić.

A może nie ujawnią, może nie będzie takich analiz, bo chodzi tylko o grę na czas, by nie wykonywać tego postanowienia?

Być może o to chodzi, ale to i tak nic nie da. Postanowienie obowiązuje i przecież widzimy, że w Sądzie Najwyższym, jest wykonywane.  Wysłani przez nową ustawę w stan spoczynku sędziowie wracają do pracy, a z drugiej strony nowi sędziowie, powołani na podstawie tej nowej ustawy, nie są dopuszczani do orzekania. Postanowienie nie przesądza o przyszłym orzeczeniu Trybunału, który ma możliwość zmiany wydanego postanowienia wobec zmiany okoliczności.

Czytaj: I prezes SN do KE: Wykonujemy postanowienie Trybunału >>

A może gdy wiceminister sprawiedliwości mówi o możliwości odwołania się od postanowienia to ma na myśli zaplanowane na 16 listopada wysłuchanie przez wielką izbę Trybunału Sprawiedliwości stron w sprawie decyzji dotyczącej zawieszenia stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym.

Wtedy będzie możliwość przedstawienia przez polski rząd swojego stanowiska, ale to nie spowoduje, że wydane przez wiceprezesa Trybunału postanowienie zabezpieczające stanie się nieważne.  To przeczyłoby istocie zabezpieczenia. Bo jego sens jest taki, by uniemożliwić podczas oczekiwania na ostateczne orzeczenie tworzenie faktów dokonanych. Gdyby przyjąć, że istnieje tutaj jakaś droga odwoławcza, która pozwoli na odstąpienie od tego zabezpieczenia, to oznaczałoby to cofnięcie się do stanu sprzed wydania zabezpieczenia i wtedy ono traciłoby sens. To by także oznaczało, że w trakcie oczekiwania na rozstrzygnięcie merytoryczne mogłyby być podejmowane działania wywołujące nieodwracalne skutki. A wtedy mogłoby się okazać, że to oczekiwane orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości jest już bez znaczenia.  

Czytaj: Do 19 listopada ma być projekt zmian w ustawie o SN >>