Problem zbyt małej powierzchni przypadającej na więźniów w polskich więzieniach, jest od lat podnoszony przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Ta kwestia została też poruszona najnowszym raporcie Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT). Obecnie jest to poziom trzech metrów kwadratowych, podczas gdy europejskim standardem są w tej chwili cztery metry kwadratowe w celach wieloosobowych i 6 metrów w jednoosobowej sali. Polski rząd podkreślał, że nie ma możliwości zmian w tym zakresie. 

Czytaj: HFPC: Tortury powinny być spenalizowane>>

RPO: 13 osób w małej celi - niehumanitarne traktowanie

Adam Bodnar zdecydował, że skargi osadzonych na odbywanie kary w celach większych niż 10-osobowe będą uznawane w Biurze RPO za zasadne, w związku z naruszeniem prawa do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności. Dlatego - jak uzasadnił - zwrócił się do dyrektora generalnego Służby Więziennej o przyjęcie planu likwidacji tego typu cel.

 


- Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez Komitet Rady Europy ds. przeciwdziałania torturom, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia. W Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób – podkreślał w Senacie 23 listopada 2018 r.  

Jak zaznaczył zdarza się, że 13, 14, 15 osób mieszka w celach o powierzchni 50–60 m2. - To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem - zaznaczył. 

Stres, napięcie - cele jak tykające bomby

RPO zaznacza, że umieszczanie w bardzo dużych celach wielu osób, które często mają problem z kontrolowaniem emocji, powoduje wzrost napięcia i stresu, co z kolei prowadzi do sytuacji konfliktowych. 

- Nie bez znaczenia jest również bardzo mała aktywność poza celą osób tymczasowo aresztowanych, jak i skazanych w zakładach karnych typu zamkniętego. Natomiast każdy konflikt, z uwagi na możliwość eskalacji, stanowi zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa jednostki i bezpieczeństwa osobistego osadzonego - podkreśla RPO. 

Podnosi, że cierpią przede wszystkim więźniowie słabsi, zajmujący z różnych powodów niższą pozycję w grupie. - Przypadki znęcania się fizycznego i psychicznego, które najczęściej mają miejsce właśnie w celach wieloosobowych, to traumatyzujące przeżycia konkretnej ofiary, o trudnych do przewidzenia i przezwyciężenia konsekwencjach - dodaje. 

Kolejny problem - warunki bytowe

W celach kilkunastoosobowych - jak zaznacza rzecznik - trudne są również warunki bytowe. 

- Niejednokrotnie cele te wyposażone są zaledwie w jedną toaletę i jedną umywalkę, co stanowi naruszenie prawa do prywatności osadzonych. Brak sprawnej wentylacji powoduje zaś, że w celi panuje zaduch i nieustannie utrzymuje się nieprzyjemny zapach z kącika sanitarnego - uzasadnia. 

 


Ze statystyk Biura Informacji i Statystyki Centralnego Zarządu Służby Więziennej wynika, że 31 lipca 2018 r. w jednostkach penitencjarnych typu zamkniętego funkcjonowało 89 cel większych niż dziesięcioosobowe: 13 - jedenastoosobowych, 23 - dwunastoosobowe, 18 - trzynastoosobowych, 6 - czternastoosobowych, 2 - piętnastoosobowych, 23 - szesnastoosobowych, 3- siedemnastoosobowych i jedna osiemnastoosobowa. 

Na niechlubnej top liście znalazł się areszt śledczy w Białymstoku. W celach większych niż dziesięcioosobowa przebywa to 260 osadzonych na ogólna pojemność 713, czyli ponad 36 proc.