Mikołaj Kozak: Warunkowe umorzenie postępowania – kiedy nadzieję niweczy formalizm?
Ktoś kiedyś powiedział, że to, że Temida jest ślepa, to pół biedy. Problem w tym, że bywa też głucha. Jeszcze większy problem jest wtedy, kiedy zdrowy rozsądek zastępuje tzw. „ucieczka w formalizm" - pisze Mikołaj Kozak, adwokat, Kancelaria Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni, nawiązując do art. 66 par. 1 kodeksu karnego, zakładającego możliwość warunkowego umorzenia postępowania wobec sprawcy przestępstwa.

Przypomnijmy, że zgodnie z art. 66 par. 1 sąd może warunkowo umorzyć postępowanie karne, jeżeli wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa sprawcy niekaranego za przestępstwo umyślne, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa. Warunkowego umorzenia – o czym mówi par. 2 – nie stosuje się do sprawcy przestępstwa zagrożonego karą przekraczającą pięć lat pozbawienia wolności.
Czytaj: Mikołaj Kozak: Wyboista obrona przed słabymi zarzutami>>
A co jeśli sprawca popełnił przestępstwo i wykroczenie?
Problem praktyczny pojawia się w sytuacji, kiedy sprawca popełnił przestępstwo (przestępstwa) i wykroczenie. Rozumując ad maiori ad minus, wypadałoby stanąć na stanowisku, że kuriozalna byłaby sytuacja, w której można zostać beneficjentem korzystnej niewątpliwie instytucji, będąc niekwestionowanym sprawcą przestępstw, zaś na drodze do tego – biorąc pod uwagę literalne brzmienie art. 66 kodeksu karnego – miałoby stanąć o ileż łagodniejsze rodzajowo wykroczenie.
Takie sytuacje mają jednak miejsce w związku z literalną wykładnią art. 66 kodeksu karnego. Niektórzy nie lubią obrazowania sytuacji prawnych przykładami, jednak pozwolę sobie to zrobić, wskazując, że złe parkowanie może – w tym modelu rozumowania – „odebrać" możliwość skorzystania z instytucji warunkowego umorzenia postępowania i wynikającej z niej niekaralności, na którą dany sprawca (czynów znacznie poważniejszych niż złe parkowanie) zasługuje. Szkopuł w tym, że kodeks wykroczeń nie przewiduje instytucji warunkowego umorzenia postępowania. Próżno jej szukać również w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia. I tu pojawia się kolejny problem „ucieczki w formalizm".
Wyjść z pata można, problem z praktyką
Otóż istnieje wyjście z tego pata. Zgodnie z art. 39 par. 1 (ze szczegółowymi doprecyzowaniami w par. 4) kodeksu wykroczeń można bowiem odstąpić od wymierzenia kary za wykroczenie w wypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie, biorąc pod uwagę charakter i okoliczności czynu lub właściwości i warunki osobiste sprawcy.
Te przesłanki są w istocie rzeczy bliźniaczo podobne do tych, które umożliwiają i uzasadniają warunkowe umorzenie postępowania wobec sprawców przestępstw.
I tu pojawia się w praktyce kolejna odsłona tzw. ucieczki w formalizm. Otóż nie istnieje żaden przepis zakazujący w punkcie I wyroku warunkowo umorzyć postępowanie za przestępstwo, zaś w punkcie II odstąpić od wymierzenia kary za wykroczenie i uczynić to w ramach jednego wyroku (sąd warunkowo umarza postępowanie właśnie wyrokiem).
Tymczasem można spotkać pogląd, zgodnie z którym warunkowo umarza się „postępowanie", nie zaś postępowanie osobno co do przestępstw, z innym rozstrzygnięciem co do wykroczenia w ramach tego samego orzeczenia. Z czego to wynika? „Ja tego nie wiem, mój Drogi, dlatego przesyłam tobie nocą te sowie zagadki" – pisał Zbigniew Herbert w liście do Ryszarda Krynickiego, i to bardzo odnosi się do powyższego pytania.
Nadzieja umiera ostatnia?
W takiej sytuacji sąd, nawet chcąc warunkowo umorzyć postępowanie, twierdzi, że nie może tego zrobić z przyczyn formalnych. W mojej ocenie żadna z nich w rzeczywistości nie występuje. Sęk w tym, że moja ocena nie zawsze ochroni klientów przed niesłusznymi orzeczeniami, których praprzyczyną są – mówiąc wprost – głupie przepisy, powstałe bez pomyślunku, za to z lukami.
Kiedy czytam o pomysłach manewrowania karą grzywny i rozwiązaniach, które – oprócz uchwalania zbędnych nowelizacji – nie zmienią nic, jestem smutny. Rozmawiajcie z praktykami, rozmawiajcie z adwokatami. Ograniczajcie lekturę komentarzy, które zbyt często kończą się tam, gdzie zaczyna się realny problem prawny czy praktyczny. Może wtedy coś się zmieni, choć przecież nadzieja – wprawdzie umiera ostatnia – ale jest matką głupich.





