Udana obrona przed niesłusznym oskarżeniem nie zawsze oznacza zwrot kosztów
Sądy dwóch instancji uniewinniły osobę oskarżoną w procesie karnym, ale oba odmówiły jej pełnego zwrotu kosztów poniesionych na wynagrodzenie obrońcy. Walczy o to jeszcze Rzecznik Praw Obywatelskich, który wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Przekonuje, że obciążanie oskarżonego kosztami niesłusznego oskarżenia oznacza przerzucenie na niego odpowiedzialności za błędy oskarżyciela publicznego. A prawnicy dodają, że obecne przepisy przewidują bardzo szeroki zakres luzu decyzyjnego, co stwarza niebezpieczeństwo różnicowania – w podobnych sprawach karnych – sytuacji uniewinnionych.

W sprawie karnej sąd pierwszej instancji wydał wyrok uniewinniający. Po rozpoznaniu apelacji prokuratora wyrok ten został utrzymany w mocy. Po zakończeniu postępowania obywatel wystąpił o zwrot kosztów poniesionych na ustanowienie obrońcy. Udokumentowane wydatki wyniosły 9600 zł, ale sąd przyznał jednak zwrot jedynie 2208 zł i stanowisko to podtrzymał sąd odwoławczy.
Tymczasem według art. 632 kodeksu postępowania karnego (k.p.k), jeśli inne ustawy nie stanowią inaczej, w razie uniewinnienia oskarżonego lub umorzenia postępowania, koszty procesu ponosi:
- w sprawach z oskarżenia prywatnego - oskarżyciel prywatny,
- a w razie pojednania się stron - oskarżyciel i oskarżony w zakresie przez siebie poniesionym, jeżeli strony w zawartej ugodzie nie uregulowały tego inaczej.
Natomiast w sprawach z oskarżenia publicznego - Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby. Jak zwraca uwagę dr Andrzej Malicki, adwokat prowadzący praktykę we Wrocławiu, zasadą zwrotu przez Skarb Państwa kosztów obrony osoby uniewinnionej albo niesłusznie oskarżanej jest wysokość kosztów faktycznie poniesionych.
- A dowodem wysokości pobranego wynagrodzenia mogą być przelewy bankowe, dowody kas fiskalnych i w tej mierze sądy powinny być związane wysokością wynagrodzenia umownego, które może być korygowane (albo limitowane) maksymalną stawką minimalną – mówi Prawo.pl.
Czytaj: SN: zwrot kosztów adwokata z wyboru to sześciokrotność minimum>>
Niełatwo bronić niewinnego
Adwokat Karol Piotrowski, prowadzący kancelarię w Lublinie, potwierdza, że w praktyce zdarza się dość często, że pomimo udokumentowania rzeczywiście poniesionych wydatków na obronę, sądy zasadzają tylko część poniesionych z tego tytułu wydatków. Często bowiem arbitralnie, jednostronnie, bez jakiegokolwiek uzasadnienia w tym zakresie samodzielnie dokonują oceny nakładu pracy czy zaangażowanie obrońcy w sprawę, nie przyznając stronom zwrotu pełnej kwoty poniesionych kosztów obrony. Adwokat dr Grzegorz Gozdór, adiunkt Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, podkreśla z kolei, że wyrok uniewinniający zapada po trudnym postępowaniu i walce o niewinność klienta, a obrona osoby niewinnej jest ciężką pracą.
Obrońca jest z reguły sam, a po drugiej stronie ma przeciwko sobie grupę etatowych pracowników organów ścigania, którzy z różnych powodów zdecydowali o wniesieniu oskarżenia. Czasami osoby te wiedzą nawet że oskarżają osobę niewinną, ale co do zasady nie wycofują się z oskarżenia. Także sądy same z siebie nie uniewinniają, niestety na początkowym etapie sprzyjają nawet prokuraturze, gdyż tak jest „bezpieczniej”. Twierdzę tak na podstawie wieloletniej własnej praktyki i wielu spraw, które finalnie zakończyły się wyrokami uniewinniającymi – mówi.
Uniewinniony nie powinien ponosić konsekwencji niesłusznego oskarżenia
Zastępca RPO Stanisław Trociuk, który zaskarżył do Sądu Najwyższego, zarzucił sądom naruszenie przepisów postępowania. Jego zdaniem sąd pierwszej błędnie ocenił, że w przypadku uniewinnienia oskarżonego przepisy uprawniają do oceny zasadności wysokości wynagrodzenia obrońcy i zasądzenia zwrotu jedynie części kosztów obrony, w sytuacji gdy nie przekraczają one limitów określonych w przepisach. A sąd odwoławczy wadliwie ocenił sprawę i zaakceptował ograniczenie zwrotu kosztów obrony, mimo że nie kwestionowano, iż wydatki zostały rzeczywiście poniesione przez obywatela.
Osoba, która została uniewinniona, nie powinna ponosić finansowych konsekwencji niesłusznego oskarżenia. - Jeżeli obywatel poniósł koszty obrony i zostały one właściwie udokumentowane, państwo powinno zwrócić je w całości. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy wydatki nie przekraczają maksymalnych stawek przewidzianych w obowiązujących przepisach – stwierdza Stanisław Trociuk.
Zdaniem Przemysława Rosatiego, prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, kasacja Rzecznika Praw Obywatelskich zasługuje na pełne poparcie. - Osoba prawomocnie uniewinniona nie powinna ponosić ekonomicznych konsekwencji oskarżenia, które okazało się bezzasadne. Prawo do obrony musi być prawem realnym, a nie iluzorycznym. Jeżeli obywatel poniósł rzeczywiste i uzasadnione koszty profesjonalnej obrony, a postępowanie zakończyło się uniewinnieniem, zasadą powinien być ich rzeczywisty zwrot, a nie zwrot jedynie symboliczny, oparty na stawkach oderwanych od realiów rynku – mówi w rozmowie z nami.
Także według mec. Piotrowskiego, rzecznik ma tu oczywistą rację. - Górną granicą kwoty, jaka powinna zostać zwracana w takiej sytuacji, jest kwota do maksymalnej wartości wynagrodzenia obrońcy, wynikającego z przepisów prawa. Jeżeli zatem udokumentowane, rzeczywiście poniesione wydatki mieszczą się w tej kwocie, sąd zobligowany był do tego, żeby je zasądzić – podkreśla.
Według RPO, odmowa zwrotu całości rzeczywiście poniesionych przez oskarżonego wydatków z tytułu ustanowienia obrońcy, gdy nie przekraczają one maksymalnych stawek, jest nie tylko sprzeczna z brzmieniem norm procesowych, lecz także z zasadami współżycia społecznego. - Ponadto należy ją rozpatrywać w kategoriach naruszenia konstytucyjnego prawa do obrony - zaznacza.
Uniewinniony upokorzony przez sądy?
Dr Gozdór zwraca dodatkowo uwagę, że ten uniewinniony został znowu upokorzony przez organy władzy publicznej.
Nie dość że przeżył gehennę niesłusznego oskarżenia i procesu karnego w dwóch instancjach, to musi walczyć o zwrot kosztów obrony i na obecnym etapie, po orzeczeniach dwóch sądów, tę walkę przegrał - stwierdza.
RPO zwraca też uwagę, że tej sprawie argumenty zażalenia obrońcy dotyczące wpływu zaskarżonego postanowienia sądu pierwszej instancji na realizację konstytucyjnego prawa do obrony zostały przez sąd odwoławczy nierozpoznane.
Czytaj: Bez zwrotu wydatków na obrońcę - RPO wnosi kasację>>
Od nieuznawania do akceptacji całości lub części kosztów
Jak przypomina Rafał Stankiewicz, prof. z Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych, zagadnienie zwrotu oskarżonemu kosztów obrony z wyboru w przypadku uniewinnienia lub umorzenia postępowania przeszło istotną ewolucję – od obowiązującego na gruncie kodeksu postępowania karnego z 1969 r. rozwiązania, które w ogóle nie przewidywało zwrotu wydatków związanych z ustanowieniem przez oskarżonego obrońcy, przez wprowadzenie takiej możliwości w odniesieniu do całości lub części wynagrodzenia, jednak tylko w uzasadnionych wypadkach, do wprowadzenia jako zasady ponoszenia przez Skarb Państwa tych kosztów procesu.
Jednak, jego zdaniem, obecne przepisy przewidują bardzo szeroki zakres luzu decyzyjnego, co stwarza niebezpieczeństwo, że podejmowane na tej podstawie rozstrzygnięcia będą cechować się dowolnością, różnicując – w podobnych sprawach karnych – uprawnienia uniewinnionych oskarżonych do zwrotu poniesionych w toku postępowania karnego kosztów obrony z wyboru.
SN wskazywał na konieczność uwzględnienia kosztów obrony
Czy ta kasacja może liczyć na sukces? Karol Piotrowski zwraca uwagę, że Sąd Najwyższy stanął już co najmniej kilkakrotnie na stanowisku, że niezależnie od udokumentowanych wydatków, sąd uprawniony jest do uwzględnienia przy zasądzeniu zwrotu kosztów obrony, koniecznego nakładu pracy obrońcy, złożoności sprawy czy przyczynienia się obrońcy do wyjaśnienia istotnych okoliczności sprawy – co nie wynika bezpośrednio z przepisów kodeksu postępowania karnego, a z rozporządzenia w sprawie opłat za czynności adwokackie.
- Zapatrywanie to przybrało ostatecznie formę poglądu prawnego, wyrażonego przez Sąd Najwyższy. W orzecznictwie sądowym kwestia ta kształtuje się natomiast różnie. Zatem od poglądu o tym, że kwota zwrotu rzeczywiście poniesionych kosztów obrony limitowana jest jedynie sześciokrotnością stawki minimalnej do poglądu o konieczności weryfikowania wysokości zasądzanego zwrotu kosztów obrony przez pryzmat złożoności sprawy, niezbędnego nakładu pracy obrońcy czy przyczynienia się do wyjaśnienia istotnych okoliczności sprawy – twierdzi adwokat.
Czytaj: Uniewinniony ma prawo żądać zwrotu wszystkich kosztów>>
Dr Grzegorz Gozdór dodaje, że świadczenie tego rodzaju usług, tak jak w innych dziedzinach życia, musi kosztować.
Ja jakiekolwiek limitowanie zwracanych kosztów obrony przez sądy przy zastosowaniu urzędowych stawek uważam za błąd. Jest to podejście niedostosowane do współczesnych realiów. Decydujące znacznie powinny mieć dokumenty finansowe, faktury - stwierdza. Ale zaznacza, że w sprawie, w której RPO wniósł kasację, koszty obrony, o których zwrot wniósł uniewinniony, nie przekroczyły nawet urzędowych stawek i zostały okrojone według uznania sądów. - Więc tym bardziej jest to błędne podejście - podkreśla.
To ograniczenie prawa do obrony
RPO w uzasadnieniu kasacji zaznacza, że prawo do korzystania z pomocy obrońcy jest jedną z podstawowych gwarancji rzetelnego procesu. - Obywatel nie powinien obawiać się, że nawet po pełnym oczyszczeniu z zarzutów będzie musiał sam ponieść znaczną część kosztów swojej obrony. Taka sytuacja może zniechęcać do korzystania z profesjonalnej pomocy prawnej i osłabiać zaufanie do państwa - podkreśla. Dr Andrzej Malicki dodaje, że jawiące się w tej płaszczyźnie zagadnienie, że człowiek poszukujący pomocy prawnej powinien zlecić sprawę "tańszemu prawnikowi", może prowadzić do pewnych ograniczeń w dostępie do obrony. - Konstytucja RP przewiduje nie tylko prawo do obrony, ale także prawo do wyboru obrońcy (art. 42 ust. 2). Od dorobku, którego - jego aktywności i umiejętności - zależy wynik sprawy. Zatem wystąpienie RPO zmierza do ochrony praw obywateli, a nie adwokatów, czego nie można stracić z pola widzenia – stwierdza.
- Nie budzi wątpliwości stanowisko, że oskarżony, będąc słabszą stroną procesu karnego, mając prawo do korzystania z pełnomocnika profesjonalnego w celu realizacji rzetelnej i skutecznej obrony, nie powinien ponosić konsekwencji ekonomicznych niezasadnego oskarżenia – podkreśla prof. Rafał Stankiewicz. W ocenie Malickiego jest to też istotny problem przy ocenie przez obywateli wymiaru sprawiedliwości.
- Ryzyko prowadzenia postępowania karnego zakończonego uniewinnieniem powinno obciążać państwo, a nie człowieka, który skutecznie bronił swojej niewinności. To kwestia nie tylko kosztów procesu, ale przede wszystkim standardu prawa do obrony i elementarnego poczucia sprawiedliwości – podsumowuje natomiast adw. Przemysław Rosati.
Czytaj: TK: Ograniczenie zwrotu kosztów obrony na etapie śledztwa niezgodne z Konstytucją>>








