Prof. Juchniewicz: Trybunał Konstytucyjny potrzebuje resetu, szansa na wyjście z politycznego pata nikła
Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego nie napawa obecnie optymizmem. W idealnym świecie prezydent odebrałby ślubowanie od wszystkich nowych sędziów, a ci rozpoczęliby orzekanie. Tyle że gdy w grę wchodzi polityka, świat przestaje być idealny. Mamy obecnie czterech sędziów, którzy nie są dopuszczani do orzekania; wybrany został kolejny, dr Maciej Berek, i nie ma żadnej pewności, jak w jego sprawie zachowa się Karol Nawrocki. Jeżeli dojdzie do kolejnego ślubowania w Sejmie skończy się to ponownie sporem o dopuszczenie do orzekania, a w przyszłości może się wiązać z kwestionowaniem składów sędziowskich – mówi Prawo.pl dr hab. Joanna Juchniewicz, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Patrycja Rojek-Socha: 4 września br., Sejm wybrał ósmego nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego - Macieja Berka. Jest szansa, by Trybunał zaczął, mówiąc kolokwialnie, działać?
Joanna Juchniewicz: Teoretycznie, w normalnie funkcjonującym państwie, wybrani sędziowie do Trybunału Konstytucyjnego przychodzą do prezydenta i składają wobec niego ślubowanie. Tak to powinno wyglądać, bo tak procedurę wyboru sędziów do Trybunału Konstytucyjnego kształtuje sama Konstytucja. Następnie powinni przystąpić do orzekania. Tyle że, powtórzę, mówimy o sytuacji idealnej, wynikającej z przepisów prawa. Jeśli do tego dołożymy politykę, a z tym mamy obecnie do czynienia, to ja dużych szans na wyjście z tego pata wokół TK nie widzę. Wybór ósmego sędziego do Trybunału Konstytucyjnego w momencie, w którym status czwórki jest cały czas kwestionowany, nic tak naprawdę nie zmienia, bo nie mamy pewności, co zrobi prezydent Karol Nawrocki z nowo wybranym sędzią. To znaczy, czy zaprosi go na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego, czy nie. Jeśli nie, to będziemy mieć pięciu sędziów niedopuszczanych do orzekania. A w praktyce sytuację, w której tak naprawdę, w zależności od poglądów i punktu widzenia, każda strona będzie mogła kwestionować np. składy sędziów TK, orzeczenia Trybunału itd.
Czytaj: „Nowi” sędziowie w TK będą mieli większość, ale mogą być kwestionowani jak dublerzy>>
A może będą dwa Trybunały? Ten z nowymi sędziami i ten z resztką „starych sędziów”?
No cóż, być może na poziomie słownym jakoś to brzmi. Sposób na wyjście z kryzysu poprzez uruchomienie drugiego Trybunału, z nowymi sędziami, któremu gdzieś tam znajdziemy miejsce. Tyle że to teoria, bo w praktyce, żeby Trybunał mógł działać, muszą do niego wpływać sprawy. Czysto hipotetycznie, gdzie one będą wpływać? Do jednego czy do drugiego? Kto się na taką skargę zdecyduje? Co z pełnym składem? To tylko wątpliwości natury praktycznej, bo nie wydaje mi się, żeby dopuszczenie do funkcjonowania dwóch Trybunałów było w ogóle prawdopodobne.
Czytaj też w LEX: Charakter prawny i forma ślubowania sędziego Trybunału Konstytucyjnego – między prawem a zwyczajem >
Czyli co, reset?
W tym momencie, biorąc pod uwagę, jak daleko zaszedł spór dotyczący Trybunału Konstytucyjnego, myślę, że tak, potrzebny byłby reset. Tylko że znowu powstaje pytanie, co przez ten reset rozumiemy. Po pierwsze, potrzebny jest do tego prezydent, który będzie realizował normy Konstytucji i normy ustawowe i nie będzie sobie dokładał czy też wyinterpretowywał nowych kompetencji, których, powiedzmy wprost, nie ma. I mówię tutaj o decydowaniu o tym, kto jego zdaniem może, a kto nie powinien trafiać do Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście mam świadomość wszelkich wątpliwości dotyczących kształtowania składu TK. Zmiany miała wprowadzić przecież ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Można też analizować, czy organ, który obecnie funkcjonuje w składzie, w którym, przypominam, nadal jest np. sędzia dubler, jest Trybunałem, który może skutecznie działać. Ale pierwszym krokiem powinno być dopuszczenie do orzekania sędziów wybranych przez Sejm.
Czytaj też w LEX: Co wymaga zmiany w procedurze wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Polsce? >
Prezydent powinien odebrać ślubowanie, tak?
Tak, choć oczywiście, w mojej ocenie, dopuszczalna jest forma zastępcza, czyli np. ślubowanie w Sejmie, w obecności notariusza, „wobec prezydenta”. Ruch ze strony prezydenta, w przypływie propaństwowych uczuć, mógłby być takim pierwszym krokiem w kierunku uzdrowienia sytuacji, choć obawiam się, powtórzę, że raczej się go nie doczekamy. Wtedy TK z nowymi sędziami mógłby zacząć działać.
Czytaj też w LEX: Przyszłość sądownictwa konstytucyjnego w Polsce >
Wróćmy do kwestii tzw. sędziów dublerów. Kadencja jednego z nich, sędziego Jarosława Wyrembaka, upływa w styczniu 2027 r. Czyli można założyć, że nadal składy z jego udziałem będą wadliwe. No i druga kwestia: część konstytucjonalistów uważa, że skoro sędzia Berek został wybrany na wakat zwolniony przez sędziego dublera (konkretnie następcę dublera) w trakcie trwania jego kadencji, to jest kolejnym następcą dublera. Jak Pani Profesor to ocenia?
Jeśli chodzi o tę ostatnią kwestię, to w mojej ocenie problemu już nie ma. Kadencja trójki sędziów prawidłowo powołanych do Trybunału Konstytucyjnego, od których prezydent nie odebrał ślubowania w 2015 r., już się skończyła. Nowy, ósmy sędzia został wybrany na wakat po jednym z nich. Tu można powiedzieć, że sytuacja została oczyszczona. Natomiast jeśli chodzi o następcę dublera, który nadal jest w TK, to rzeczywiście powoduje to skażenie tego organu. Ale jeśli ta osoba nie będzie wyznaczana do składów, nie będzie uczestniczyła w podejmowaniu uchwał przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, to odium wadliwości z Trybunału zostanie zdjęte. Tyle że, powtórzę, konieczne jest dopuszczenie czwórki nowych sędziów do orzekania, do udziału w posiedzeniach organu kolegialnego, jakim jest Zgromadzenie Ogólne. A tu problem leży też po stronie prezesa Bogdana Święczkowskiego, co do którego wyboru również są wątpliwości, bo przecież brali w tym udział sędziowie dublerzy.
Czytaj: Rząd może próbować, ale posłowie raczej nie mogą "zagłodzić" Trybunału>>
Maciej Berek wybrany przez Sejm na nowego sędziego TK>>
Prof. Haczkowska: Nowy sędzia TK powołany w miejsce dublera? Mogą być wątpliwości dot. statusu>>
W stosunku do nowego sędziego też było sporo wątpliwości, i to ze strony choćby organizacji pozarządowych. Jak Pani Profesor ocenia tę kandydaturę?
Cenię dorobek dra Macieja Berka, ale uważam, że takie szybkie przejście z ośrodka rządowego do TK nie będzie służyło dobrze odbudowywaniu pozycji ustrojowej i autorytetu sądu konstytucyjnego.
Zresztą z Pałacu Prezydenckiego już płyną sygnały, że nowy sędzia niekoniecznie zostanie zaproszony na ślubowanie. Innymi słowy, nadal tkwimy w tym samym punkcie od wielu miesięcy. Być może trzeba będzie poczekać na upływ kadencji pana Święczkowskiego jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Światełkiem w tunelu może też być sprawa budżetu Trybunału.
Rząd nie uwzględnił go w swoim projekcie, miał ku temu podstawy?
Rząd nie miał podstaw do tego, by uwzględnić w projekcie przesłane mu propozycje budżetowe Trybunału, bo zgodnie z ustawą muszą one zostać przyjęte przez Zgromadzenie Ogólne TK, a tak się nie stało. Cały czas musimy pamiętać, że jako państwo praworządne wymagamy, by organy działały na podstawie i w granicach prawa. Dotyczy to też Trybunału Konstytucyjnego. Nie dziwi mnie więc zachowanie ministra finansów. Z drugiej strony brak pieniędzy na TK oznaczałby brak wynagrodzeń dla pracowników Trybunału. Zastanawiam się, czy prezes Święczkowski ma na tyle odwagi, żeby tym ludziom powiedzieć: „No dobrze, od stycznia nie dostaniecie za swoją pracę pieniędzy”. Być może to spowoduje pewną refleksję.
Czytaj też w LEX: Konstytucyjne standardy procedury wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego >
Sejm powinien jednak pewne środki, ze względu na gwarancję dotyczącą wynagrodzeń sędziowskich, zabezpieczyć?
Oczywiście taka gwarancja wynika z Konstytucji. Ale tak naprawdę trudno przesądzić, co zrobią posłowie, jak się zachowają w głosowaniu i jak ocenią ewentualne potrzeby finansowe TK. Innymi słowy, jesteśmy w takiej sytuacji, że zdajemy się na ich decyzję. Być może więc, powtórzę, prezes TK zdecyduje się, biorąc pod uwagę sytuację pracowników, na zwołanie Zgromadzenia. Z drugiej strony to też jest dla niego ryzykowne, bo może zostać podniesiona kwestia jego immunitetu i skończyć się to postępowaniem dyscyplinarnym, czyli podjęciem kroków prowadzących do pozbawienia go stanowiska.
Czytaj też w LEX: Znaczenie trójpodziału władzy dla wymiaru sprawiedliwości >
Pozostaje jeszcze kwestia niepublikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego przez rząd. Od kiedy powinny być publikowane i co ze starymi wyrokami?
Szczerze powiedziawszy, trudno jest znaleźć tutaj rozwiązanie. Wyroki TK, przypomnę, powinny być, w teorii, publikowane przez rząd. W mojej ocenie te wydane w składzie z udziałem dublerów nie powinny być publikowane, ponieważ są obarczone wadą prawną. Co do pozostałych, powtórzę, w tym momencie mamy do czynienia z organem, który nie działa w zgodzie z przepisami Konstytucji i co do którego nadal istnieją wątpliwości prawne. Kwestia publikacji wyroków musi więc zostać przeanalizowana.
Czytaj też w LEX: Markiewicz Krystian, Wyłączenie sędziów jako reakcja na wadliwe ich powołanie >







