SZKOLENIE ONLINE Sprawy frankowe po wejściu w życie specustawy. Jak stosować nowe przepisy w praktyce? 1.10.2026 r. 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Mikołaj Kozak: Sprawy karne gospodarcze – maraton bez linii mety

Polskie postępowania karne gospodarcze coraz częściej przypominają maraton bez linii mety. Sprawy liczące setki tomów akt, dziesiątki podejrzanych i dziesiątki tysięcy stron dokumentów mają w założeniu służyć wyjaśnieniu skomplikowanych zdarzeń gospodarczych. W praktyce nierzadko stają się natomiast czymś na kształt celu samego w sobie. Im bardziej rozbudowane jest postępowanie, tym trudniej doprowadzić je do końca - pisze Mikołaj Kozak, adwokat, Kancelaria Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni.

mikolaj kozak

 A im trudniej je zakończyć, tym łatwiej usprawiedliwić jego dalsze trwanie. W efekcie zarówno pokrzywdzeni, jak i osoby objęte zarzutami, latami pozostają zakładnikami systemu, który miał im zapewnić sprawiedliwe i sprawne rozstrzygnięcie.

W sprawach prowadzonych latami podejmowane są często rozmaite czynności dowodowe, z których większość nie ma żadnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.

Opinia biegłego ds. finansowych nawet po latach

Pewnym standardem jest np. odsyłanie akt do biegłego ds. finansowych, który po miesiącach, a nawet latach zwraca je wraz z opinią, z której wynika niewiele, a rys historyczny, bibliografia i przepisany z wybranych materiałów akt rys historyczny sprawy stanowi zasadniczą część takiej opinii.

W sprawach z zawiadomień dużych spółek, które dokonują audytów własnymi zasobami, przesłuchuje się masowo autorów czy współautorów takich audytów czy raportów z kontroli. Takie czynności sprowadzają się do odbierania od świadka CV, opisu pełnionych w spółce funkcji, po czym pada – jak u Hitchcocka – pytanie, czy osoba przesłuchiwana rzeczywiście brała udział w powstaniu/podpisała raport. Odpowiedź brzmi: „Tak, potwierdzam.”

Czytaj: Mikołaj Kozak: Wyboista obrona przed słabymi zarzutami>>

Wątki się mnożą, akta puchną

Co ciekawe, organy ścigania rzadziej sięgają po naprawdę kuszące dowody, tj. źródła powstania raportu tej, a nie innej treści – lecz po osoby, które raport współtworzyły, zamiast tych, którzy są jego głównymi bohaterami. Nieczęsto interesują się również dokumentami źródłowymi.

Czytaj też w LEX: Typowe błędy profesjonalnych pełnomocników w pismach procesowych w sprawach karnych >

Łączne rozpoznawanie spraw jako emanacja zasady ekonomiki procesowej jest jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów trawiących polskie sprawy karne, w tym sprawy karne gospodarcze. Tożsamość podmiotowa i przedmiotowa to często mowa-trawa, a wątków robi się nagle tyle, że można wyłącznie współczuć prokuratorom, którzy mają takie sprawy prowadzić.

Nie powinno to być jednak problemem obywateli, bo winę za to ponosi chory system o twarzy niewydolnych prokuratur, spraw o tysiącach tomów akt, w których przez lata nie dzieje się nic istotnego, a prokuratorom na fali ich rozpoczynania nie przeszkadzało wnosić o zamykanie ludzi (co sądy ochoczo klepały i dalej klepią), czy też stosować wysokie poręczenia majątkowe.

 

Klient czeka na rozstrzygnięcie i… 20 lat

Prowadzimy sprawy, w których w ramach tej właśnie ekonomiki procesowej, tkwimy kilkanaście lat w postępowaniu przygotowawczym albo już sądowym za to już około dwudziestu lat od czynów, którzy zdaniem oskarżenia mieli dopuścić się klienci.

System sprzyja niespieszącym się do uzyskania rozstrzygnięcia sądowego. Sęk w tym, że interesy naprawdę tego potrzebujących nie są zabezpieczone. Jedni stracili pieniądze, inni – podejrzani czy oskarżeni – zastanawiają się, czy wchodzić do zarządów, czy rezygnować z życiowych szans, żeby nie narażać sobą na szwank reputacji spółki. A sprawę dawno chcieliby wyjaśnić.

Nie twierdzę, że sprawy gospodarcze są proste. Przeciwnie, często należą do najbardziej skomplikowanych postępowań prowadzonych przez organy ścigania i sądy. Problem polega jednak na tym, że złożoność nie może być usprawiedliwieniem dla wieloletniej bezczynności ani dla mnożenia czynności niemających znaczenia dla rozstrzygnięcia.

Czytaj też w LEX: Przewodnik po zmianach w doręczeniach pism (PISP, e-Doręczenia, doręczenia tradycyjne) dla profesjonalnych pełnomocników >

Co z tą sprawiedliwością?

Państwo ma oczywiście prawo ścigać przestępstwa i wyjaśniać najbardziej skomplikowane afery gospodarcze. Nie ma jednak prawa prowadzić postępowań w nieskończoność. Jeżeli po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach od zdarzeń nadal nie wiadomo, kto ma rację, to problemem przestaje być już konkretna sprawa. Problemem staje się sam wymiar sprawiedliwości.

Sprawiedliwość wymierzona po dwóch dekadach jest bowiem często wyłącznie historycznym werdyktem. Pokrzywdzonym nie zwraca utraconych szans, a oskarżonym nie oddaje lat życia spędzonych w stanie permanentnej niepewności. Dlatego prawdziwa ekonomika procesowa nie powinna polegać na łączeniu kolejnych wątków i powiększaniu akt. Powinna polegać na jak najszybszym oddzieleniu tego, co istotne, od tego, co jedynie wydłuża drogę do wyroku.

A po dwudziestu latach najtrudniej już ustalić nie winę, lecz sens dalszego prowadzenia postępowania.

Czytaj też w LEX: Ryzyka związane z przetwarzaniem danych osobowych w aktach postępowań prowadzonych w sądach w świetle przepisów prawa Unii Europejskiej >

 

Polecamy książki prawnicze