Emil Wąsacz po latach uniewinniony, bo działał na korzyść Skarbu Państwa
Po prawie czterech latach procesu i 15 latach postępowania uniewinnieniem zakończył się proces przeciwko Emilowi Wąsaczowi, ministrowi skarbu w latach 1997 - 2000. Sąd nie tylko nie uznał zarzutów prokuratury o niedopełnienie w 1999 r. obowiązków przy prywatyzacji PZU, ale wręcz stwierdził, że oczywiste jest, że oskarżony działał na korzyść Skarbu Państwa.

Prokuratura badała prywatyzację PZU od stycznia 2005 r. HTML5 shim and Respond.js for IE8 support of HTML5 elements and media queries WARNING: Respond.js doesn't work if you view the page via file:// [if lt IE 9]>
<script src="https://oss.maxcdn.com/html5shiv/3.7.3/html5shiv.min.js"></script>
<script src="https://oss.maxcdn.com/respond/1.4.2/respond.min.js"></script>
<![endif] jQuery (necessary for Bootstrap's JavaScript plugins) Bootstrap Zarzuty Wąsaczowi postawiono we wrześniu 2006 r. Były minister został zatrzymany przez policję na zlecenie prokuratury. Nie przyznawał się do winy i mówił o politycznym tle sprawy. Powodem zatrzymania miała być informacja o próbie jego rzekomej ucieczki za granicę. Wąsacz przyznawał, że miał zamiar opuścić kraj: chciał jechać na wycieczkę z wnukiem i synem do Tybetu. Później sąd uznał jego zatrzymanie za bezzasadne, a Wąsacz wywalczył odszkodowanie z tego tytułu. W 2010 r. ówczesna Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oskarżyła Wąsacza o niedopełnienie obowiązków ochrony interesów Skarbu Państwa przy prywatyzacji PZU w 1999 r. - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Zdaniem śledczych Wąsacz akceptował działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Eureko oraz BIG Bank Gdański, co miało przynieść szkodę interesowi publicznemu. Wąsacz miał m.in. odstąpić od "negocjacji równoległych z drugim oferentem", nie podjąć działań, które dawałyby możliwość uzyskania wyższej ceny za sprzedawane akcje PZU i doprowadzić do wyboru w procesie prywatyzacji oferty, która "nie była najkorzystniejsza" oraz do przyjęcia umowy sprzedaży niekorzystnej dla Skarbu Państwa. Zdaniem sądu, Wąsacz został postawiony przed sądem, złożyło się kilka czynników. - Najważniejszym chyba było niezrozumienie istoty sprawy. Wydaje się sądowi, że gdyby w odbiorze społecznym było dla wszystkich jasne, że PZU było bankrutem na skraju likwidacji i że konieczne jest wprowadzenie inwestora strategicznego do spółki, to pan oskarżony nigdy by nie stanął przed sądem - podkreślała sędzia. I dodał, że aktu oskarżenia nie skierowano wobec żadnej z osób doradzających b. ministrowi, a ten podejmował przecież decyzje zgodne z ich rekomendacjami. - Sąd jest pod dużym wrażeniem postawy pana oskarżonego, który de facto od 20 lat odbywa już karę, chociaż nigdy nie został skazany. Bardzo duże wrażenie zrobiła pokora pana oskarżonego w oczekiwaniu na ten wyrok - podkreślała sędzia. - Sąd ma nadzieję, że wyrok w tej sprawie będzie dowodem - nie tylko dla oskarżonego czy dla sądu, ale dla wszystkich osób, które zostały o coś niesłusznie oskarżone - że choć czasem długo przyjdzie nam czekać na sprawiedliwość, to ostatecznie ten moment nadejdzie - podsumował sąd. W Trybunale Stanu przedawniło się Niezależnie od procesu karnego w sprawie toczyło się postępowanie przed Trybunałem Stanu. Wstępny wniosek o pociągnięcie Wąsacza do odpowiedzialności konstytucyjnej trafił do Marszałka Sejmu w kwietniu 2002 r. Ostatecznie w lipcu 2019 r. Trybunał Stanu w składzie pięciorga sędziów postanowił o umorzeniu sprawy Wąsacza. Jak wskazano, wszystkie przedstawione mu zarzuty przedawniły się w kwietniu 2012 r. Czytaj: Trybunał Stanu: Sprawa Wąsacza do umorzenia, bo się przedawniła>> Zarzut spowodowania szkody interesowi publicznemu.
Niezrozumienie mechanizmów gospodarczych
EndFragment





