Wyrok dotyczy Agnieszki R. - właścicielki prywatnego przedsiębiorstwa, która zawarła z inną firmą umowę sprzedaży linii technologicznej do obróbki blach. Maszyny zostały przekazane kupującej spółce, a w umowie sprzedaży przewidziano płatność w dwóch ratach. Spółka zapłaciła najpierw milion złotych, ale pozostałe 737 tys. zł miała wpłacić w drugiej racie. Gdy nadszedł termin płatności, spółka jednak tych pieniędzy nie zapłaciła.

W tej sytuacji Agnieszka R. odstąpiła od umowy, ale maszyn i urządzeń już nie odzyskała, bo okazało się, że tego samego dnia spółka sprzedała całą linię technologiczną innej firmie za 1,8 mln zł.

Oszukana Agnieszka R. skierowała sprawę do prokuratury, oskarżając prezesa spółki o kradzież mienia o znacznej wartości. Prezes został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu.

Gdy wyrok sądu karnego się uprawomocnił, Agnieszka R. skierowała sprawę do sądu cywilnego, żądając odszkodowania od skazanego prezesa. Szybko uzyskała nakaz zapłaty żądanej sumy, ponieważ sądy rozpatrywały sprawę w trybie nakazowym, a poszkodowana miała już w ręku prawomocny wyrok skazujący. Były prezes złożył apelację, ale ta została przez sąd II instancji oddalona.

Prezes złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, a SN uwzględnił ją w środę, nakazując ponowne rozpoznanie sprawy (sygn. V CSK 393/12).

SN uznał, że sąd II instancji musi ustalić wartość szkody poniesionej przez Agnieszkę R., mimo iż zasadniczo sąd cywilny jest związany ustaleniami prawomocnego wyroku sądu karnego. Problem polegał na tym, że – jak tłumaczył sędzia Zbigniew Kwaśniewski - "w wyroku karnym nie ma mowy o szkodzie, a więc sąd cywilny nie może uchylać się od ustalenia wysokości poniesionej szkody, która może być wyższa lub niższa od wartości przywłaszczonego mienia".

Jako przykład różnicy między szkodą a wartością skradzionego mienia, sędzia Kwaśniewski podał mienie służące prowadzeniu działalności gospodarczej. "W takim wypadku szkoda osoby pokrzywdzonej przestępstwem obejmowałaby nie tylko samą wartość mienia, ale i utracone korzyści" – wskazał sędzia.