Lex Flex - Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sędzia na WhatsAppie? Czas zerwać z procesowym średniowieczem?

Żyjemy w czasach, gdy sędzia – jak każdy inny obywatel RP – może zapłacić rachunki za pomocą telefonu, sterować domem z drugiego końca świata i nawet poddać się skomplikowanej operacji medycznej przy pomocy robota. Ale kiedy obywatel wchodzi na „drogę sądową”, nagle czas zwalnia. Wpadamy w czarną dziurę procedur, gdzie każda, nawet najbardziej błaha czynność urasta do rangi oficjalnego ceremoniału. Niemal każda informacja musi zostać „przepuszczona” przez biuro podawcze. A gdyby tak przestać udawać, że sędzia i adwokat to postacie z innej epoki i pozwolić im na to, co sprawdza się w Prawie upadłościowym? - pisze Dawid Kulpa, radca prawny, partner w Kancelarii Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni.

dawid kulpa

W prawie upadłościowym istnieje norma prawna, która wprost przewiduje, że sędzia może porozumiewać się z syndykiem bezpośrednio w tym przez telefon, e-mail czy faks (art. 152 ust. 3 Prawa upadłościowego). Przepis nie był efektem teoretycznych koncepcji. Przeciwnie, legalizował i tak występującą praktykę. Praktykę bardzo dobrą. Dzięki niej skomplikowane postępowania mają przynajmniej szansę nie ciągnąć się w nieskończoność. Syndyk wysyła skan wniosku mailem, by sędzia mógł przygotować postanowienie, zanim jeszcze „pismo” wpłynie na biuro podawcze. 

Syndyk może, ale adwokat i radca prawny już nie?

Postuluję zatem, aby rozwiązanie wzorowane na art. 152 ust. 3 Prawa upadłościowego przenieść również do innych postępowań sądowych. Z tym zastrzeżeniem, że z przyczyn pragmatycznych inicjatorem kontaktu powinien być wyłącznie sędzia. Dlaczego? To sędzia jest przecież strażnikiem „równości broni”. W trosce o uniknięcie przewlekłości postępowania powinien mieć jednak możliwość skorzystania z bezpośredniego kontaktu z profesjonalnym pełnomocnikiem.

Czytaj też w LEX: Anonimizacja dokumentów a wykorzystanie sztucznej inteligencji w sądownictwie >

Bez obaw o zarzut co do ujemnego „wpływu na wynik sprawy”, w sytuacji gdy idzie o usprawnienie czasu trwania postępowań. Często przecież postępowania nie mogą się rozpocząć przez wybitnie prozaiczne kwestie. Realnie występujące na sali rozpraw dialogi wyglądają, w pewnym uproszczeniu, w ten sposób: „Panie Mecenasie, dowód z opinii biegłego w punkcie trzecim jest przedwczesny, najpierw przesłuchamy świadków. Planujemy wówczas termin rozprawy na grudzień. Zgoda? Zgoda, dziękuję Wysoki Sądzie”. Koniec. Czy naprawdę taka wymiana myśli wymaga miesięcy czekania na salę sądową?

Czytaj: Dawid Kulpa: Prokuratura gospodarcza – czas na skuteczność, nie rytuały>>

Niezawisłość to nie zakaz merytorycznej rozmowy

Obecnie jednak proces sądowy często przypomina grę w głuchy telefon. Żaden, nawet najzdolniejszy asystent sędziego czy urzędnik sekretariatu, nie wyjaśni „co autor miał na myśli” lepiej niż sam autor. Jeśli w piśmie pojawia się „niuans” dotyczący kwestii proceduralnej, to sędzia powinien móc o ten niuans zapytać u źródła, zamiast tracić miesiące na czekanie, aż sprawa „wejdzie na wokandę”.

Tego rodzaju robocza komunikacja ma służyć wymianie informacji, a nie wpływać na orzeczenie kończące postępowanie. Uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości to nade wszystko kwestia zmiany przekonań i zwyczajów, a nie samych przepisów. Czy naprawdę chcemy, aby sędziowie obawiali się, że jakakolwiek interakcja z profesjonalnym pełnomocnikiem zostanie uznana za spisek, czy też zniszczy niezawisłość? Jeśli tak, to znaczy, że być może tej niezawisłości tak naprawdę nigdy nie było. Każdy sędzia wie, że niezawisłość to kręgosłup moralny, a nie brak zasięgu w telefonie.

Zobacz też w LEX: Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? >

 

Profesjonalny pełnomocnik to nie "strona sporu", ale partner dla sądu w jego rozwiązaniu

Pojawia się również pytanie o systemowe miejsce samorządów zawodów prawniczych w uzdrawianiu wymiaru sprawiedliwości. Czy te 36 lat odzyskania pełnej suwerenności przez Państwo Polskie to nie najwyższy czas, by przestać traktować adwokata czy radcę prawnego jak swoistego „intruza”, który chce „oszukać system” w skrajnie ślepym interpretowaniu „interesu klienta”?

Czytaj też w LEX: Ubezpieczenia OC osób wykonujących wybrane zawody prawnicze w kontekście odpowiedzialności za korzystanie z rozwiązań AI >

Każdy profesjonalny pełnomocnik wie, że nie jest rzecznikiem prasowym swojego klienta. Naczelny obowiązek etyczny to dbanie o interes klienta, przy jednoczesnym przestrzeganiu obowiązku pryncypialnego traktowania tak niezależności zawodowej, jak i troski o godność zawodu. Mam wątpliwości co do słuszności paradygmatu, w którym w demokratycznym państwie prawnym, w społeczeństwie obywatelskim, obowiązek współtworzenia sprawnego wymiaru sprawiedliwości ma spoczywać jedynie na barkach władzy publicznej. Jeśli tak, to jak uzasadnić status adwokata czy radcy prawnego, jako zawodu zaufania publicznego? Idąc dalej, dlaczego profesjonalny pełnomocnik ma być traktowany jak petent w urzędzie, który nie ma prawa prowadzić oficjalnej, dostępnej dla wszystkich stron postępowania, korespondencji e-mail z sędzią-sprawozdawcą? Dlaczego musi czekać na wyznaczenie terminu „fizycznego” posiedzenia tylko po to, by ustalić, jakie fakty są sporne? Tym samym nie znajduję uzasadnienia dla rozwiązania, w którym syndyk może korespondować z konkretnym sędzią w konkretnej sprawie w drodze e-mail czy telefonicznie, ale sędzia w innej sprawie, nie może po prostu podnieść słuchawki telefonu lub wystukać na klawiaturze e-mail do profesjonalnego pełnomocnika. Skoro sędziowie potrafią używać technologii w biznesie, wprowadźmy ją wreszcie do sądów. Nie w formie futurystycznych hologramów, ale w formie najzwyklejszego telefonu. Bo w prawie, jak w życiu, czas to nie tylko pieniądz. Sprawiedliwość, która przychodzi za późno, po prostu przestaje być cokolwiek warta.

Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność cywilna za szkody wyrządzone klientom w wyniku wykorzystywania przez radców prawnych systemów sztucznej inteligencji >

 

Polecamy książki prawnicze