Według SA "był materiał dowodowy, który potwierdzał prawdziwość faktów z książki i pozwalał na taki opis". "To autor decyduje, co ma się znaleźć w jego książce" - mówił sędzia SA Roman Dziczek, podkreślając, że pozwany zebrał wiele źródeł do swej książki, w tym wiele rozmawiał z Kapuścińskim.

SA uwzględnił apelację Domosławskiego od części wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 2015 r. oraz oddalił wniosek strony powodowej o zakaz publikacji. Wdowa po zmarłym w 2007 r. pisarzu Alicja może od tego wyroku SA złożyć skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Jej adwokat mec. Dawid Biernat powiedział PAP, że to ona zdecyduje, czy tak zrobić; dodał, że on sam nie zgadza się z wyrokiem SA. Zadowolony z wyroku był zaś Domosławski.

W 2010 r. do księgarń trafiła jego książka pt. "Kapuściński non-fiction". Kwestionowała ona m.in. wierność szczegółów opisywanych w słynnych reportażach Kapuścińskiego; opisywała jego powikłane związki z władzami i tajnymi służbami PRL; zawierała szczegóły o życiu intymnym pisarza i o trudnych relacjach z córką. Niektóre tezy oparto na wypowiedziach osób zachowujących anonimowość. Książka wywołała szeroką dyskusję nt. warsztatu reportera i pisarza oraz czasów, w których przyszło działać Kapuścińskiemu.

Wdowa wytoczyła proces autorowi i wydawcy książki, twierdząc że naruszono m.in. jej prawo do dobrej pamięci po mężu i do życia prywatnego. Poza przeprosinami w mediach żądała usunięcia z książki znacznych fragmentów oraz wpłaty 50 tys. zł na Fundację im. Ryszarda Kapuścińskiego. Mówiła, że Domosławski nie miał prawa pisać o życiu osobistym pisarza i "nie został upoważniony do pisania o córce". Domosławski wnosił o oddalenie pozwu, argumentując że nie naruszył dóbr osobistych powódki. Nazywał jej działania próbą "cenzury prewencyjnej".

Do pozwu dołączono wniosek o zakaz rozpowszechniania książki do wydania prawomocnego wyroku w sprawie. Sąd nie uwzględnił tego wniosku, bo "powódka nie uprawdopodobniła wystarczająco swego roszczenia". Sąd wziął pod uwagę, że powódka wiedziała, iż autor pisze książkę i zgodziła się na korzystanie przezeń z archiwum pisarza.

Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami od 2010 r. W 2013 r. na mocy ugody wydawca wyraził ubolewanie wobec wdowy i córki z powodu "nieprawdziwych informacji" z książki. Zobowiązał się też, że w razie powtórnego wydania książki nie zamieści w niej kilku rozdziałów. Autor z niczego się nie wycofał.

W 2015 r. SO uwzględnił częściowo pozew i nakazał autorowi przeprosić powódkę listownie. SO uznał, że książka może być publikowana, ale bez rozdziału "O miłości i innych demonach". Resztę żądań pozwu oddalono. Uzasadnienie wyroku sąd utajnił.

Po wyroku pełnomocnicy powódki mówili, że najważniejsze jest to, iż sąd stwierdził naruszenie dóbr osobistych ich klientki. Domosławski podkreślał, że wyłączenie rozdziału "uszczupla całościowy portret postaci".

Do SA odwołał się tylko pozwany i jedynie w wątku zakazu publikacji części książki - wnosząc o jego uchylenie. Już wcześniej uprawomocniła się zaś część wyroku SO zobowiązująca go do przeprosin. Wykonał on tamten wyrok i wysłał Alicji Kapuścińskiej list z przeprosinami.

W piątek SA ujawnił, że SO podkreślił, iż "fakty co do niewierności małżeńskiej" Kapuścińskiego zostały zaprzeczone w SO przez powódkę, a pozwany nie wykazał ich prawdziwości. W tej sytuacji SO uznał, że jego obowiązkiem było przyjęcie że ten fragment książki „nie odpowiada prawdzie”.

Adwokat pozwanego mec. Grzegorz Wlazło mówił w SA, że "autor nie gonił za sensacją, ale kierował się przekonaniem, że tej sfery biograf nie może pominąć". Dodał, że świadkowie, m.in. Teresa Torańska, mówili w SO o tej sferze. Mec. Biernat wnosił o utrzymanie wyroku SO. "Po co ten rozdział jest potrzebny?” - pytał, sugerując że chodziło o "lepszą sprzedawalność książki".

Trzyosobowy skład SA uznał, że apelacja jest zasadna, gdyż SO pominął dowody dotyczące tego wątku sprawy. W ustnym uzasadnieniu sędzia SA Roman Dziczek mówił, że "był materiał dowodowy, który potwierdzał prawdziwość faktów z książki i pozwalał na taki opis". Sąd powołał się m.in. na zeznania Torańskiej oraz samej powódki. Sędzia Dziczek ujawnił, że powódka zeznała w SO, iż nie wie o tej sferze życia swego męża. "To nie to samo, co nieprawda" - dodał sędzia.

Przytoczył też zdanie z uzasadnienia SO, że sąd ten nie neguje przekonania pozwanego o tym, że "fakty z życia Kapuścińskiego mogą i powinny się znaleźć w tej książce". "To autor decyduje, co ma się znaleźć w jego książce" - dodał sędzia Dziczek, podkreślając, że pozwany zebrał wiele źródeł do swej książki, a także wiele rozmawiał z Kapuścińskim.

Po wyroku Biernat powiedział PAP, że skoro wyrok SO przesądził o naruszeniu dóbr osobistych powódki - za co została ona już przeproszona - to on nie widzi powodów by nie zakazać fragmentu książki, który te dobra naruszył.

Już wcześniej oddalono prawomocnie oddzielny pozew, który złożyła córka Kapuścińskiego za naruszenie w książce jej prawa do prywatności. "Nie jest możliwe napisanie czyjejś biografii bez opisania spraw rodzinnych" - uznał w 2015 r. SO.

Kapuściński zmarł w styczniu 2007 r. w wieku 74 lat. Był podróżnikiem, reporterem, pisarzem, w latach 1958-1972 dziennikarzem i korespondentem Polskiej Agencji Prasowej. Mówiono o nim jako o kandydacie do literackiej Nagrody Nobla. Dzięki wyprawom do Etiopii i Iranu powstały książki, które przyniosły mu międzynarodową sławę - "Cesarz" (1978) i "Szachinszach" (1982).(PAP)