Opublikowany właśnie Raport Alternatywny został przygotowany przez grupę polskich organizacji pozarządowych, a jego celem jest analiza sytuacji i wskazanie obszarów nieprzestrzegania w Polsce zapisów Konwencji o prawach dziecka. Odnosi się też bezpośrednio do Pytań (List of Issues) Komitetu Praw Dziecka przygotowanych i przedstawionych rządowi polskiemu w 2018 roku oraz do sprawozdania rządu polskiego z wykonywania przez nasz kraj zapisów Konwencji. 

Główne braki - wskazane przez ekspertów - to m.in. brak istotnych elementów, które są niezbędne do prowadzenia skutecznej polityki na rzecz dzieci, takich jak: mechanizmu koordynującego działania na rzecz dzieci, monitoringu implementacji Konwencji o prawach dziecka, budżetu na rzecz dzieci oraz sprawnego, spójnego i kompleksowego systemu zbierania danych ze wszystkich obszarów życia dziecka.

 


W jego przygotowaniu raportu wzięły udział: ATD Czwarty Świat, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, Fundacja Szkoła z Klasą, Fundacja Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego, Fundacja w Stronę Dialogu, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Integracja Koalicja na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej, Fundacja przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu La Strada, Polski Komitet EAPN, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce, UNICEF Polska. Kwestia przemocy wobec dziecka to tylko jeden z elementów opracowania. 

Po pierwsze brak strategii

Główną bolączką - w ocenie autorów raportu - jest to, że Polska nie posiada narodowej i tym samym kompleksowej strategii przeciwdziałania przemocy wobec dzieci. Problem dostrzegają też prawnicy i eksperci zajmujący się prawami dziecka. 

Czytaj: Izolacja sprzyja przemocy w rodzinie>>

- Brakuje spójności w działaniach różnych instytucji oraz podmiotów, brakuje koordynacji. Polityka państwa powinna zawierać jasno określone cele oraz konkretne zadania, jakie stawia sobie w zakresie przeciwdziałania przemocy. Nie ma koordynatora, który spinałby wszystkie rzeczy związane z reagowaniem na przemoc wobec dzieci, nie ma odrębnego budżetu, który byłby przeznaczony na te cele. Regularnie powinny być dokonywane monitoringi, analizy co nie działa, co trzeba zrobić, co trzeba zmienić - mówi adwokat Monika Horna-Cieślak.

Dodaje, że całościowe spojrzenie na problem pozwoliłoby i na diagnozowanie przyczyn i skuteczniejsze reagowanie, a także zapobiegania kolejnym przypadkom. - Polska powinna przyjąć taką strategię, czekamy na to już od lat. Ta tematyka wymaga na pewno kompleksowego spojrzenie - wskazuje.    

Przypomnijmy w 2019 roku Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zgłosiła do Prezydenta RP projekt wprowadzenia w Polsce mechanizmu analizy
krzywdzenia dzieci ze skutkiem śmiertelnym, wzorowanego na systemach Serious Case Review w krajach anglosaskich. Jeszcze w październiku ubiegłego roku informowano, że Kancelaria zainicjowała prace koncepcyjne w tym zakresie, odpowiedzialny za to ma być Rzecznik Praw Dziecka. - Faktycznie trzeba z tym coś zrobić. Zabójstwa dzieci, istnienie być może przyzwolenia na tego typu zdarzenia, wymaga ewidentnie sprawdzenia. Istotne jest to, że nie mamy obecnie w Polsce podmiotu albo grupy podmiotów, które by obligatoryjnie skupiały informacje o takich sprawach. Oczywiście teraz, ja jako RPD dowiaduje się o krzywdzie dziecka, o próbie zabicia dziecka albo od organów ściganie - jeśli zechcą mnie powiadomić, albo od pokrzywdzonych rodziców albo z mediów. Czyli mogą się też pojawić sytuacje, o których nie będę wiedział - mówił wówczas RPD Mikołaj Pawlak. Tyle że - jak wskazują organizacje pozarządowe -  prace nad aktem stanęły.

Czytaj: Zabójstwa dzieci - RPD zbierze i przeanalizuje informacje o takich przypadkach>>

Klaps zakazany, ale stosowany 

Od 1 sierpnia 2010 r. obowiązuje w Polsce przepis w myśl którego - choć nie ma za to sankcji karnych - kary cielesne są zabronione. W 2018 r. RPO opublikował raport z którego wynikało, że klapsy w Polsce są nadal akceptowane przez 43 proc. Polaków, a 19 proc. uważa, że kara cielesna jest skuteczną metodą wychowawcza. Z roku na rok - na co też wskazano - zwiększa się jednak społeczna świadomość, i liczba zwolenników całkowitego zakazu bicia.  

 


Autorzy raportu wskazują m.in. na brak kompleksowych, powszechnych i także szkolnych programów profilaktyki w tym dotyczących wykorzystywania seksualnego oraz powszechnych programów wspierania umiejętności wychowawczych rodziców i dobrych relacji rodzice−dzieci.

Kolejna kwestia - w ich ocenie - to podnoszenie kompetencji przedstawicieli wszystkich służb działających na rzecz ochrony dzieci przed krzywdzeniem, poprzez wymianę dobrych praktyk, zapewnienie regularnej superwizji profesjonalistom. Brak też - jak wynika z raportu - polityki szkoleniowej i rozwoju kompetencji poszczególnych służb, m.in. w zakresie rozpoznawania czynników ryzyka krzywdzenia dzieci, promowania czynników ochronnych, rozpoznawania symptomów krzywdzenia i podejmowania interwencji, pomocy dziecku i rodzinie, pracy ze sprawcą krzywdzenia, współpracy interdyscyplinarnej, wdrożenia standardów i procedur ochrony dzieci w każdej instytucji, w której przebywają dzieci.

- Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od lat rekomenduje przyjęcie kompleksowej, ogólnopolskiej strategii ochrony dzieci, a w jej ramach między innymi wprowadzenie dla różnych instytucji pracujących z dziećmi - szkół stowarzyszeń, kościołów i ale też np. dla branży hotelarskiej, obowiązku posiadania polityk ochrony dzieci, czyli takich wewnętrznych mechanizmów, regulaminów, które by umożliwiłyby szybkie reagowanie i diagnozowanie sytuacji krzywdzenia (np. przemocy, wykorzystania seksualnego). I to chodzi zarówno o sytuacje z zewnątrz - w relacji rodzic, opiekun prawny, a dziecko, ale i wewnątrz organizacji np. zachowanie któregoś z opiekunów, wychowawców w danej placówce - mówi Prawo.pl radca prawny Katarzyna Katana z Fundacji. 

Wskazuje na tym na branżę hotelarską. -  Niektóre sieci dobrowolnie wprowadzają takie polityki, które pozwalają chociażby zdiagnozować czy dziecko nie jest ofiarą handlu ludźmi, czynów o charakterze seksualnym. Ale w przyjęciu wewnętrznych polityk chodzi o to by odpowiednio wcześnie dostrzec, czy pracownik danej organizacji, wolontariusz, dostawca, kontrahent, nie przejawia zachowań, które uderzają w dobro dziecka czy dzieci - dodaje mec. Katana.

W raporcie przypomniano również, że obecnie jedynym wymogiem stawianym instytucjom lub pracodawcom, jest konieczność sprawdzenia osoby, która ma zostać zatrudniona do pracy związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem i opieką nad dziećmi w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym oraz obowiązek żądania zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego. 

"Zły dotyk" nadal krzywdzi

To kolejny obszar, który w ocenie organizacji zajmujących się prawami dzieci, wymaga pilnego doregulowania. W 2019 roku utworzono Państwową Komisję ds. Wyjaśniania Przypadków Pedofilii zaprzysiężoną w roku 2020 r. W raporcie podkreślono jednak, że wątpliwości budzi zakres i tryb jej prac. 

- Ustawodawca wyłączył bowiem z zakresu kompetencji Komisji przypadki wykorzystania seksualnego dzieci powyżej 15 lat. Ponadto, jeśli powodem braku działania prokuratury w danej sprawie, dotyczącej popełnienia przestępstwa seksualnego względem dziecka, było nieustalenie sprawcy, cofnięcie wniosku o ściganie, śmierć sprawcy, wcześniej zakończone postępowanie karne co do tego samego czynu, Komisja w ogóle nie będzie miała prawnej możliwości zajęcia się daną sprawą. Przedmiotem zainteresowania Komisji nie będą mogły być także sprawy, w których doszło do prawomocnego skazania. Wolą ustawodawcy Komisja została pozbawiona możliwości pogłębienia ustaleń sądu i organów ścigania - wskazano. 

Eksperci wskazują, że Komisja powinna skupiać się też na przyczynach i okolicznościach tego typu zachowań, bo to pozwoliłoby na wypracowanie rozwiązań. 

-  Powinna po pierwsze badać sprawy czynów popełnionych wobec osób poniżej 18 roku życia, nie do 15 jak to ma miejsce teraz, a także wyjaśniać przyczyny, czynniki zewnętrzne sprzyjające ich popełnieniu, bądź bezkarności sprawcy. Obecnie poza zakresem zainteresowania Komisji są np. sprawy, w których wydano wyrok więc prewencja znów jest marginalizowana - dodaje Katana.

Autorzy opracowania oceniają, że problematyczne jest egzekwowanie możliwości przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie od małoletniego. - Po wszczęciu postępowania korespondencja będzie kierowana do opiekunów prawnych, może też zdarzyć się, że dziecko zostanie odesłane do domu i poproszone o przyjście z rodzicami - dodają. 

Czytaj: Koronawirus nie usprawiedliwi braku reakcji na przemoc wobec dziecka>>
 

Ciemna strona internetu

W raporcie zwrócono uwagę na problem patotreści, co wiąże się z prezentowaniem nieograniczonemu gronu odbiorców (w szczególności dzieciom) zachowań nieakceptowalnych społecznie w formie filmów, wgranych na popularne serwisy. Prezentowane są tam zachowania takie, jak: bicie, znęcanie się, namawianie małoletnich do zachowań o charakterze seksualnym filmowanie osób trzecich bez ich zgody. 

- Z badań FDDS wynika, że 37 proc. nastolatków ogląda patotreści, a 15 proc. ogląda je codziennie lub prawie codziennie. Pomimo istnienia odpowiednich przepisów w zakresie ścigania przestępstw, których znamiona wypełniają takie zachowania (przepisy możliwe są do zastosowania także w rzeczywistości „online”), jest dość niewielki odsetek ich ścigania. Wynika to po pierwsze z niskiej świadomości społecznej, małej liczby zgłoszeń, niepodejmowania czynności z urzędu przez organy, jak i ograniczanej roli procesowej organizacji społecznych - czytamy w opracowaniu. 

Chodzi m.in. o niemożność zaskarżenia postanowienia o umorzeniu postępowania karnego. W ocenie organizacji rząd nadal nie ma pomysłu na walkę z autorami patotreści, którzy osiągają korzyści finansowe z ich publikowania - grupa robocza do opracowania takich rozwiązań została powołana przez Ministerstwo Cyfryzacji, ale prace zawieszono z powodu COVID-19.