13 grudnia 2019 roku Sąd Rejonowy w Wejherowie uznał przedsiębiorcę Hansa G. za winnego znieważania pięciu pracownic swojej firmy działającej w Pomorskiem. Skazał go na karę 20 tysięcy złotych grzywny (200 stawek dziennych po 100 złotych), zobowiązał do zapłaty nawiązki na rzecz czterech kobiet w łącznej kwocie 11 tysięcy złotych oraz świadczenia pieniężnego w kwocie 5 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Skazał go również na karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres próby 2 lat za kierowanie gróźb karalnych wobec byłej już pracownicy, jak też nakazał pisemne przeproszenie kobiety i zakazał kontaktu z nią.

 


Słowa w emocjach, groźby bezpośredniej nie było

Po rozpoznaniu apelacji wniesionych przez prokuratora i obrońcę oskarżonego, Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z 10 lipca 2020 roku zmienił wyrok sądu niższej instancji uniewinniając mężczyznę od zarzutu kierowania gróźb karalnych. Wskazał, że tego dnia oskarżony i pokrzywdzona byli w pracy w pomieszczeniach biurowych, gdzie rozmawiali na temat nieobecności pracowników produkcyjnych w firmie.  Oskarżony był z tego powodu bardzo niezadowolony i twierdził, że Polacy nie potrafią się zorganizować oraz wygłaszał wypowiedzi o wyższości Niemców nad Polakami. W pewnym momencie zadał pytanie „czy powinien ich zabić? Powinien ustawić przy ścianie” i zaczął naśladować dźwięk strzelania z karabinu maszynowego. Ponadto użył słów „Chcę tego, chcę zabiłbym każdego Polaka” oraz „Dla mnie to żaden problem”.

Sąd przyznał, że analiza materiału dowodowego wskazuje, iż rzeczywiście sytuacja dotycząca kierowania gróźb miała miejsce, jednak - jak wskazał - nie była to groźba skierowana do pokrzywdzonej, a jej zachowanie po zdarzeniu nie wskazuje by się jej obawiała. 

Ponadto zdaniem sądu podczas rozmowy objętej zdarzeniem, agresja oskarżonego w żadnym momencie nie była skierowana do pokrzywdzonej, a przedsiębiorca wypowiadając kwestionowane słowa odnosił się wyraźnie do innych osób niż rozmówczyni. Sąd wskazał, że słowa mężczyzny były wyrazem wściekłości i bezradności oskarżonego, który był zły z powodu przestoju w pracy. Podkreślił, że używanie tego rodzaju zwrotów zasługuje na jednoznacznie negatywną ocenę, jednak nie była to groźba kierowana do pokrzywdzonej.

Czytaj: Zbyt łagodny wyrok za zabójstwo? Kasacja Prokuratora Generalnego>>

Prokuratura: Sąd pominął szerszy kontekst sprawy

Prokurator Rejonowy Gdańsk – Śródmieście w Gdańsku nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem skierował kasację do Sądu Najwyższego zarzucając rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów postępowania.

Jak podniesiono w kasacji, nie sposób zgodzić się ze stanowiskiem sądu II instancji, że adresatem gróźb karalnych wypowiadanych przez Hansa G. nie była pokrzywdzona oraz tego, że się ich nie bała. 

- Sąd pominął szerszy kontekst sytuacyjny zdarzenia, w szczególności wcześniejszych ataków słownych na pokrzywdzoną oraz rzucania przedmiotami w jej obecności w pomieszczeniach firmy, czy uderzenia otwartą ręką w futrynę tuż przy jej głowie. Z zebranego materiału dowodowego wynika, że agresja słowna oskarżonego, od początku zatrudnienia pokrzywdzonej narastała, zwłaszcza w przypadku pretensji do pracowników lub niepowodzeń w firmie, a wspólnym mianownikiem takich sytuacji byli „Polacy” jako osoby, które obwiniał - wskazał.

 


Przypomniał, że pokrzywdzona wskazała, że jest Polką i wypowiedź Hansa G. odebrała jako kierowaną pod jej adresem. - Podkreślała jaki wpływ na nią miały ataki słowne oskarżonego, podczas których czuła się zbulwersowana, oburzona, poniżona, rozbita psychicznie i wystraszona oraz że odczuwała permanentne zagrożenie. Pokrzywdzona odwołania Hansa G. do nazizmu, hitleryzmu, zabijania Polaków, inwektyw na temat polskości traktowała jako groźby kierowane do niej bezpośrednio jako Polki. Wskazała, że obawiała się, że w końcu dojdzie do sytuacji, w której mężczyzna będzie mógł jej zrobić krzywdę - dodano. 

Z tych względów Prokurator Rejonowy Gdańsk - Śródmieście w Gdańsku wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części  i przekazanie sprawy sądowi odwoławczemu - Sądowi Okręgowemu w Gdańsku do ponownego rozpoznania.