MS chce ustawowo zakazać pracownikom sądów udziału w akcjach protestacyjnych
Na stole jest już wstępna wersja projektu ustawy o pracownikach sądów. Co do zasady ma być punktem wyjścia do dalszych prac, ale już budzi wśród pracowników spore emocje. Chodzi m.in. o to, że Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, by urzędnik sądowy miał zakaz publicznego manifestowania poglądów politycznych, a także nie mógł uczestniczyć w strajku lub akcji protestacyjnej zakłócającej normalne funkcjonowanie sądu. Pracownicy uważają, że to próba zablokowania im jedynej możliwości nacisku na kolejne rządy w sprawie podwyżek wynagrodzeń.

Przypomnijmy, że na 12 marca br. zaplanowano spotkanie przedstawicieli ministerstwa ze związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników sądów. W połowie lutego otrzymały one wstępny projekt ustawy o pracownikach sądów, który ma być dyskutowany. Plan jest taki, by trafił do konsultacji społecznych na przełomie lipca i sierpnia 2026 roku. Złożenie projektu do Sejmu przewidywane jest przez MS w okresie od września do listopada 2026 roku, a ustawa miałaby wejść w życie w 2027 roku. Tyle w teorii. Związkowcy, którzy nie chcą oficjalnie wypowiadać się w sprawie szczegółów projektu, podkreślają w rozmowie z serwisem Prawo.pl, że w jego wejście w życie, tym bardziej w zaproponowanym kształcie, raczej nie wierzą. – Mamy do czynienia z wersją projektu, w której są pewne sprzeczności, ale też naszym zdaniem może łamać prawa pracownicze. To, co dla nas jest bardzo ważne, nie zawiera też rozwiązań, które gwarantowałyby realną waloryzację wynagrodzeń pracowników sądów. To, co nam się proponuje, to określanie wynagrodzenia zasadniczego na podstawie mnożników przewidzianych dla zajmowanego stanowiska pracy i kwoty bazowej, której wysokość ma określać ustawa budżetowa. W naszej ocenie to prosty krok do tego, by w razie konieczności kolejne rządy mroziły nasze podwyżki – mówi związkowiec z Warszawy.
Czytaj:12 marca mają być "konkrety" dotyczące ustawy o pracownikach sądów>>
To zresztą kolejne podejście, i to kolejnego rządu, do ustawy o pracownikach sądów. W latach 2018–2019, kiedy pracownicy sądów i prokuratur walczyli w protestach o wyższe wynagrodzenia, rozważano także zmiany legislacyjne. „Solidarność” Pracowników Sądów opublikowała nawet założenia do ustawy. Zakładały one wprowadzenie mnożnikowego systemu wynagrodzeń, uregulowanie kwestii związanych z oceną pracowników, określenie procedur rekrutacji oraz warunków, jakie musi spełnić kandydat. Prace nad nimi miał prowadzić specjalny zespół powołany przez ówczesne kierownictwo MS. Proponowano wówczas system wynagradzania pracowników sądów i prokuratur analogiczny do rozwiązań zawartych w ustawach: Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz Prawo o prokuraturze. Podstawą – jak wskazywano – miałoby być przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale ubiegłego roku, ogłaszane w Monitorze Polskim, oraz mnożnik przypisany do konkretnych stanowisk. Prace nad obecną ustawą trwają od połowy 2024 r. Projekt miał być gotowy do końca 2025 r.
Akcja protestacyjna dla pracownika sądu zakazana
Akcje protestacyjne – co warto podkreślić – stały się zresztą jednym ze sposobów związków zawodowych pracowników sądów, by skutecznie walczyć o podwyższanie wynagrodzeń. Za czasów ministra Zbigniewa Ziobry próbowano sobie z tym radzić przykładowo – co zresztą wzbudziło ogromną krytykę – poprzez umieszczanie kryterium 100 proc. frekwencji w miesiącu, w którym do akcji dochodziło, przy nagrodach.
Czytaj: MS broni decyzji w sprawie nagród - decydować mają prezesi i dyrektorzy sądów>>
Obecne ministerstwo zaproponowało, by w ustawie o pracownikach sądów – do której wstępnego projektu dotarło Prawo.pl – zapisać, że urzędnikowi sądowemu nie będzie wolno publicznie manifestować poglądów politycznych ani też „uczestniczyć w strajku lub akcji protestacyjnej zakłócających normalne funkcjonowanie sądu albo w działalności sprzecznej z obowiązkami urzędnika sądowego” (art. 48 ust. 2, 3).
Dalej, nie będzie też mógł m.in. łączyć zatrudnienia w sądzie z mandatem radnego, nie będzie miał prawa do tworzenia partii politycznych ani uczestniczenia w nich.
Poznaj linię orzeczniczą w LEX: Musiała Anna, Rozumienie godziwości wynagrodzenia za pracę >
Mianowanie i oceny okresowe
Wprowadzone ma być także – co akurat postulowała część związków – mianowanie. Projekt przedstawiony związkom przewiduje, że stosunek pracy z urzędnikiem sądowym nawiązywany będzie na podstawie umowy o pracę na czas określony lub na podstawie mianowania, w zależności od tego, czy urzędnik podejmuje pracę w sądzie po raz pierwszy, czy też był wcześniej zatrudniony w sądzie na podstawie umowy o pracę na czas określony od 12 do 24 miesięcy lub na podstawie mianowania. Podejmowanie pracy w sądzie po raz pierwszy będzie się wiązało z koniecznością odbycia stażu urzędniczego w sądzie lub prokuraturze, trwającego… 10 miesięcy. Urzędnik taki będzie miał przydzielonego opiekuna stażu, który będzie także sporządzał o nim opinię. Taki urzędnik sądowy będzie też podlegał pierwszej ocenie okresowej – po zakończeniu stażu (brane w niej będzie pod uwagę m.in. zaangażowanie w wykonywaną pracę oraz terminowość wykonywania zadań, przebieg stażu urzędniczego).
Odbycie stażu i pozytywna opinia oraz ocena mają być podstawą przekształcenia stosunku pracy urzędnika sądowego nawiązanego na podstawie umowy o pracę w stosunek pracy na podstawie mianowania. Taki urzędnik będzie podlegał ocenie okresowej dokonywanej przez bezpośredniego przełożonego i ma ona uwzględniać: rzetelność, inicjatywę, sumienność i zaangażowanie, ale też ewentualne kary porządkowe. Ma być sporządzana na piśmie co 24 miesiące (czas ten ma się wydłużać w razie usprawiedliwionej nieobecności ocenianego w pracy, trwającej łącznie dłużej niż 3 miesiące). W przypadku uzyskania przez urzędnika sądowego negatywnej oceny okresowej będzie on mógł żądać jej ponownego sporządzenia po upływie 12 miesięcy. Będzie mu też przysługiwać sprzeciw do dyrektora sądu (będzie na to siedem dni, a dyrektor na rozpatrzenie będzie miał 14 dni).
Za karę obniżenie wynagrodzenia o 25 proc. i do 6 miesięcy
Propozycja MS zakłada również m.in. katalog kar porządkowych, które mogłyby być stosowane wobec urzędników sądowych. Są to:
- upomnienie;
- nagana;
- obniżenie wynagrodzenia zasadniczego, nie więcej niż o 25 proc., przez okres nie dłuższy niż 6 miesięcy;
- zakaz pełnienia funkcji – przez okres od trzech miesięcy do dwóch lat.
Miałby ich udzielać na piśmie dyrektor sądu. Ukaranie byłoby – w myśl tej wersji projektu – poprzedzone postępowaniem mającym na celu wyjaśnienie okoliczności sprawy oraz zasięgnięciem opinii reprezentującej urzędnika sądowego zakładowej organizacji związkowej. Urzędnik sądowy mógłby też, w terminie 7 dni od zawiadomienia go o wymierzeniu kary porządkowej, wnieść sprzeciw do dyrektora sądu apelacyjnego, a w przypadku urzędników sądowych zatrudnionych w sądzie apelacyjnym – do Ministra Sprawiedliwości.
Na część propozycji zgody nie będzie
Wojciech Gajewski, wiceprzewodniczący Krajowego Zarządu i przewodniczący Zarządu MOZ OZZ „AR Prim” oddział w Krakowie, przyznaje, że jego związek przygotowuje już stanowisko dotyczące propozycji ministerstwa. Jak dodaje, nie jest to łatwe zadanie, bo i same założenia, choć mają pozytywne rozwiązania, nie są satysfakcjonujące.
Są też takie przepisy, które w naszej ocenie mogą naruszać Konstytucję i na które, powiedzmy wprost, nie będzie naszej zgody. Chodzi choćby o propozycję, zgodnie z którą pracownik sądu nie mógłby uczestniczyć w akcji protestacyjnej. Duże wątpliwości budzi też przepis, zgodnie z którym zakazane byłoby nie tylko angażowanie się polityczne, ale też wyrażanie politycznych poglądów. Pytanie, jak miałoby to być kontrolowane. Rozumiem, że to pewne nawiązanie do apolityczności sędziów, ale w ich przypadku ma to umocowanie w Konstytucji, z kolei pracownik sądu nie jest sędzią, jest zwykłym obywatelem. Inny jest też charakter jego pracy. Wprowadzanie aż takich ograniczeń do ustawy regulującej kwestie związane z pracownikami sądów jest w naszej ocenie głęboką przesadą. Kolejną kwestią, która nas niepokoi, jest wprowadzenie podstawy zatrudnienia pracownika sądu w formie mianowania. Jak podkreślam, na razie traktujemy to jedynie jako wstępne założenia do ustawy, ale naszym zdaniem takie rozwiązanie nie jest dla pracowników dobre i być może jego wynikiem są ograniczenia związane np. z apolitycznością oraz prawami i swobodami obywatelskimi, tak jak w korpusie urzędników cywilnych – mówi Gajewski.
Jak dodaje, część postulatów została uwzględniona. – W tym postulaty naszego związku, takie jak wydłużenie urlopu czy wprowadzenie czegoś na kształt urlopu dla poratowania zdrowia i opieki psychologicznej w sytuacjach, w których to jest potrzebne, a takie się zdarzają. Teraz zobaczymy, w jakim kierunku pójdą rozmowy. Kwestią newralgiczną są też oczywiście wynagrodzenia – one z przedłożonych nam założeń, mówiąc kolokwialnie, wypadły. Jest tylko wskazanie, że kwota bazowa będzie określana w ustawie budżetowej, a mnożniki w rozporządzeniu. Niestety takie rozwiązania wiążą się z ryzykiem zamrażania podwyżek, a nam zależało na ich corocznej waloryzacji – mówi.
Zaznacza również, że zaproponowane rozwiązania wynikające z założeń generalnie wskazują na preferowanie nowych pracowników, których w sądach ma zatrzymać atrakcyjnie ukształtowany dodatek stażowy. – I znowu, w naszej ocenie jest to wada, bo z punktu widzenia pracowników doświadczonych, stanowiących fundament funkcjonowania sądów, projektowany dodatek jest znacznie mniej atrakcyjny. Będziemy próbować o tym rozmawiać – podsumowuje.
Zakaz strajku także w ustawie o służbie cywilnej
Paweł Korus, radca prawny, partner w kancelarii Sobczyk & Współpracownicy, b. wieloletni sędzia sądu pracy, zwraca jednak uwagę, że projektowany art. 48 ust. 2 i 3 odpowiada w swojej treści art. 78 ust. 2 i 3 ustawy o służbie cywilnej, zgodnie z którym członkowi korpusu służby cywilnej nie wolno publicznie manifestować poglądów politycznych i uczestniczyć w strajku lub akcji protestacyjnej zakłócającej normalne funkcjonowanie urzędu.
W świetle stanowiska orzecznictwa znaczenie wyrażenia „publicznie manifestować poglądy polityczne" jest jednoznaczne i przekłada się na publiczne głoszenie przekonań, poglądów, własnego sposobu myślenia. Aby publicznie manifestować poglądy polityczne, trzeba je publicznie wypowiadać (wyrok SA w Warszawie z dnia 22 listopada 2012 r., III APo 14/12). Odnośnie do zakazu strajku można odwołać się do wyroku ETPCz z 14 grudnia 2023 r. (59433/18, Humpert i inni v. Niemcy), w którym Trybunał (w odniesieniu do nauczycieli będących urzędnikami państwowymi) stwierdził, że zakaz strajków urzędników państwowych służy utrzymaniu stabilnej administracji, zapewnieniu wypełniania funkcji państwowych, a tym samym funkcjonowania państwa i jego instytucji, w konsekwencji nie stanowi naruszenia art. 11 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W odniesieniu do urzędników sądowych zakaz strajku uzasadniony jest koniecznością zapewnienia właściwego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a tym samym ochroną prawa innych osób do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) – wyjaśnia.
Mecenas przyznaje równocześnie, że zwrot „zakłócających normalne funkcjonowanie sądu" jest – w jego ocenie – rzeczywiście nieprawidłowo sformułowany. – Strajk zawsze zakłóca funkcjonowanie zakładu pracy (polega bowiem na powstrzymaniu się od wykonywania pracy). W odniesieniu zatem do strajku zwrot „zakłócający" stanowi nie tyle superfluum, co wprowadza niepewność interpretacyjną (poszukiwania zakresu pojęcia „strajk niezakłócający"). Normalnego funkcjonowania może natomiast nie zakłócać akcja protestacyjna (np. pikieta). Notabene w powołanym art. 78 ust. 3 ustawy o służbie cywilnej prawidłowo ustawodawca wskazał, że zakazane jest uczestnictwo w strajku lub akcji protestacyjnej zakłócającej normalne funkcjonowanie urzędu – podsumowuje.
Referendarz to nie urzędnik?
Co ciekawe, w projekcie znalazła się też definicja urzędnika sądowego. Zgodnie z nią jest to osoba zatrudniona w sądzie powszechnym, w sądzie wojskowym oraz w Biurze Służby Prawnej Trybunału Konstytucyjnego – co ważne – z wyłączeniem osób zatrudnionych na stanowiskach sędziego, asesora sądowego, referendarza sądowego, starszego referendarza sądowego, asystenta sędziego, starszego asystenta sędziego, kuratora sądowego oraz kierownika i specjalisty opiniodawczego zespołu sądowych specjalistów. Iwona Chełminiak-Szymkiewicz, starszy referendarz sądowy, prezes zarządu Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych Lex Iusta, przyznaje, że propozycja wskazania w ustawie o pracownikach sądów, iż urzędnikiem sądowym nie jest m.in. referendarz i starszy referendarz, referendarzy ucieszy.
Jest to oczywiście konsekwencja tego, że m.in. zgodnie z regulaminem wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych, referendarze obok sędziów i asesorów są wymieniani jako orzecznicy. Określanie nas urzędnikami sądowymi jest nie tylko mylące, ale w naszej ocenie wpływa też na to, jak kształtowane są nasze warunki pracy, w tym ścieżka awansu na stanowisko sędziego, o co przecież od dawna walczymy – mówi.
Jak dodaje, w jej ocenie propozycja mówiąca o tym, że urzędnikowi sądowemu nie będzie wolno publicznie manifestować poglądów politycznych ani uczestniczyć w strajku lub akcji protestacyjnej zakłócających normalne funkcjonowanie sądu – jest zbyt daleko idąca.
Ich sytuacji nie można przyrównywać do sytuacji sędziów. Sędziowie mają określone gwarancje zawarte w Konstytucji – choćby uregulowaną kwestię nieusuwalności czy niezawisłości. Mają też określone, wynikające z tego przywileje. Natomiast jeśli chodzi o urzędników, pracowników sądów, to prowadzone przez nich akcje protestacyjne były jak do tej pory jedynym skutecznym sposobem na to, by mogli wywalczyć sobie należne podwyżki. A jest to palący problem, bo przypomnę, że w tej chwili te stawki, nawet przy 20-letnim stażu pracy, sięgają 6 tys. zł na rękę. Z kolei „publiczne manifestowanie poglądów politycznych” jest wyrażeniem zbyt szerokim – kto miałby to oceniać i na jakiej podstawie? Moim zdaniem to kroki zmierzające do tego, żeby pracownikom sądów ograniczyć możliwość ubiegania się o zmiany warunków pracy czy wynagrodzenia. I nie jest to dobry kierunek, ponieważ już teraz sądy tracą pracowników doświadczonych, z wiedzą merytoryczną, a młodzi, którzy mogliby w sądach zostać i tworzyć kadrę specjalistów, odchodzą, bo nie widzą dla siebie perspektyw – podsumowuje.





