Prof. Widacki: otwieranie zawodów to czysta demagogia
Według prof. Jana Widackiego zakładanie z góry, że trzeba ograniczyć liczbę zawodów, do wykonania których są wymagane określone uprawnienia bądź licencje, twierdzenie, że im mniej takich zawodów, tym lepiej i w ten sposób otworzą się nowe miejsca pracy, to czysta demagogia.
[if gte mso 9]><xml> <w:WordDocument> <w:View>Normal</w:View> <w:Zoom>0</w:Zoom> <w:HyphenationZone>21</w:HyphenationZone> <w:PunctuationKerning /> <w:ValidateAgainstSchemas /> <w:SaveIfXMLInvalid>false</w:SaveIfXMLInvalid> <w:IgnoreMixedContent>false</w:IgnoreMixedContent> <w:AlwaysShowPlaceholderText>false</w:AlwaysShowPlaceholderText> <w:Compatibility> <w:BreakWrappedTables /> <w:SnapToGridInCell /> <w:WrapTextWithPunct /> <w:UseAsianBreakRules /> <w:DontGrowAutofit /> </w:Compatibility> <w:BrowserLevel>MicrosoftInternetExplorer4</w:BrowserLevel> </w:WordDocument> </xml><![endif][if gte mso 9]><xml> <w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"> </w:LatentStyles> </xml><![endif][if gte mso 10]> <style> /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;} </style> <![endif]W ostatnich tygodniach modne stało się nowe słowo: deregulacja. Co się kryje pod tym tajemniczym wyrazem? Co to za fenomen, do którego, jak zapewniał nas publicznie premier, Jarosław Gowin ma „pozytywną szajbę”? - pyta retorycznie prof. Jan Widacki, adwokat. A co to takiego słowo deregulacja? Otóż słowo to w wyszukanym języku Platformy znaczy to samo, co w prymitywnym języku PiS znaczyło „otwieranie zawodów” – pisze w „Przeglądzie" prof. Jan Widacki.
We współczesnym świecie jest wiele zawodów, których wykonywanie wymaga zdobycia stosownych uprawnień, i jest wiele zawodów, których wykonywanie wymaga licencji. Uprawnienia zawodowe, po jakiejś formie sprawdzenia umiejętności i wiedzy, potwierdzają organy państwowe, uczelnie wyższe nadające tytuły naukowe z wielu dyscyplin, bądź instytucje samorządu zawodowego, te ostatnie wespół z organami państwowymi, czasem organizacje pozarządowe o niekwestionowanym autorytecie – twierdzi prof. Widacki. - Te ostatnie udzielają najczęściej tylko rekomendacji. Np. w Stanach Zjednoczonych, których o brak liberalizmu w gospodarce podejrzewać nie można , każdy może sobie kupić poligraf (wykrywacz kłamstw) i rozpocząć działalność gospodarcza w tym zakresie. Gdyby jednak nie legitymował się certyfikatem uzyskiwanym po przeszkoleniu w szkole mającej akredytację American Polygraph Association, zginałby na rynku, bo nikt nie chciałby korzystać z jego usług.
Według prof. Widackiego zakładanie z góry, że trzeba ograniczyć liczbę zawodów, do wykonania których są wymagane określone uprawnienia bądź licencje, twierdzenie, że im mniej takich zawodów, tym lepiej i w ten sposób otworzą się nowe miejsca pracy, to czysta demagogia.





