Czytaj: Dwoje sędziów wskazanych przez poprzednią KRS zasili SN >>

Krzysztof Sobczak: Zaskoczyła pana informacja o powołaniu kilka dni temu na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego, do izby karnej, prof. Małgorzaty Wiaderek-Wąsek i prof. Pawła Wilińskiego?
Adam Strzembosz:
Zaskoczyło mnie to, ponieważ straciłem już, chyba podobnie jak sami zainteresowani, nadzieję, że to nastąpi. Oczywiście oceniam to pozytywnie, ale półtoraroczne oczekiwanie na te decyzje jest dla mnie zupełnie niezoruzmiałe, tak ja niezrumiała jest ta nagła zmiana. Bardzo pozytywna, bo to doskonali kandydaci. Cieszę się z tego szczególnie, ponieważ pani Wąsek-Wiaderek była moją asystenką na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

A potem pracowała jeszcze w Sądzie Najwyższym.
Tak, w biurze orzecznictwa i jest wybitnym specjalistą w zakresie prawa europejskiego. Profesora Wilińskiego nie znam osobiście, ale wiem, że jest kierownikiem katedry postępowania karnego na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, a on z kolei przez wiele lat pracował w obsłudze prawnej Trybunału Konstytucyjnego. Bez wątpienia oboje mają doskonałe przygotowanie do wykonywania urzędu sędziego Sądu Najwyższego. Cieszę się z tych nominacji i jednocześnie wyrażam zdumienie, że musieli oni tak długo czekać.

 

A jak pan skomentuje tę decyzję prezydenta, co ona oznacza? To zmiana polityki?
Chciałbym uznać to za oznakę normalnienia sytuacji. Że prezydent uznał rekomendacje poprzedniej, prawidłowo powołanej Krajowej Rady Sądownictwa.

Tamta KRS wskazała do powołania jeszcze kilka innych osób, które także wiele miesięcy czekają na nominacje. Sądzi pan, że doczekają się?
Nie wiem, ale bardzo bym tego oczekiwał. Pewna przyzwoitość nakazywałaby powoływać kandydatów w kolejności ich przedstawienia przez KRS, ci zgłoszeni wcześniej nie powinni tak długo czekać.

Tymczasem wcześniej prezydent powołał liczną grupę kandydatów zarekomendowanych przez nową KRS.
Nie powinno tak być, że kandydaci później zgłoszeni są powoływani, są lepsi, przy czym kryteria tych decyzji są niejasne. Gdyby prezydent ujawnił te kryteria, to być może mógłbym je zaakceptować, ale to nie nastąpiło.

Czytaj: Prezydent wzmacnia "sędziowską kastę" w SN >>