Pełnomocnik też ma prawo do urlopu
Po wielu latach zabiegów realne staje wprowadzenie prawa dla adwokatów i radców prawnych do wskazywania określonej liczby dni, w których nie powinny być wyznaczane rozprawy sądowe z ich udziałem. Ostatnia porażka – odrzucenie takiej poprawki do procedowanej obecnie nowelizacji Prawa o adwokaturze – spowodowała jednak deklarację poparcia dla tej idei ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, ale w ustawie proceduralnej. I z taką propozycją wyszedł samorząd radców prawnych.

Krajowa Izba Radców Prawnych przekazała ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi projekt zmian w Kodeksie postępowania cywilnego, który ma wprowadzić instytucję planowanej nieobecności profesjonalnego pełnomocnika, nazywanej potocznie „urlopem pełnomocnika". Zgodnie z nim adwokat, radca prawny albo rzecznik patentowy mógłby zgłosić przez portal informacyjny do 26 dni nieobecności w roku, a sąd nie wyznaczy na te dni rozprawy ani innej czynności procesowej. Projekt doprecyzowuje też zasady doręczeń elektronicznych: pismo umieszczone w portalu w sobotę, dzień wolny albo w porze nocnej ma wywoływać skutek dopiero z początkiem najbliższego dnia roboczego.
Promptowanie, czyli sztuka zadawania trafnych pytań przez prawników - zobacz w LEX >
Cyfryzacja sądów stworzyła warunki
Problem braku prawa do wypoczynku pełnomocników pracujących na własny rachunek znany jest od lat. Dlaczego samorząd zdecydował się na inicjatywę legislacyjną właśnie teraz?
- Ta dyskusja toczy się w środowisku co najmniej od 2020 roku i jest bezpośrednio związana z praktycznymi skutkami funkcjonowania portalu informacyjnego. Cyfryzacja procedury cywilnej sprawiła, że pełnomocnik jest dziś dostępny dla sądu w trybie ciągłym, a pisma mogą być doręczane każdego dnia, o właściwie każdej porze. Na szczęście to właśnie cyfryzacja daje nam narzędzie, by problem rozwiązać: portal, który uczynił pełnomocnika stale osiągalnym, może dziś posłużyć do zgłoszenia sądowi planowanej nieobecności - mówi Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. I zwraca uwagę, że sędziowie i prokuratorzy mają ustawowo gwarantowane 26 dni urlopu, a radca prawny prowadzący własną kancelarię nie ma żadnej gwarancji, że w czasie jego wypoczynku sąd nie wyznaczy rozprawy.
- To asymetria, która godzi w konstytucyjną zasadę równości. Chcę jednak podkreślić: nie występujemy w tej sprawie wyłącznie jako rzecznik własnego środowiska. Pełnomocnik, podobnie jak sędzia czy prokurator, pełni swoją rolę w służbie wymiaru sprawiedliwości, a jego zdolność do rzetelnego działania przekłada się wprost na ochronę praw obywateli. Dlatego nie poprzestaliśmy na postulacie. Minister Sprawiedliwości otrzymał od nas kompletny projekt ustawy wraz z uzasadnieniem, przemyślany w każdym szczególe i wyważony: zabezpiecza pełnomocnika, a jednocześnie strony postępowań i sprawność sądów. Traktujemy to jako naturalny obowiązek samorządu, któremu Konstytucja powierzyła pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu – dodaje prezes KRRP.
Czytaj: Radcy mają pomysł na "urlop" pełnomocnika>
Pełnomocnicy wyjeżdżają na urlopy także dziś i korzystają z zastępstw, w tym z popularnych przed laty internetowych giełd substytucji. Czy więc te narzędzia się nie sprawdziły? - Dalsze zastępstwo procesowe, potocznie nazywane substytucją, pozostaje ważną instytucją, ale nie jest odpowiedzią na każdą sytuację - wskazuje Tomasz Scheffler, wiceprezes KRRP, dziekan Okręgowej Rady Radców Prawnych we Wrocławiu. Podkreśla, że strona wybiera konkretnego pełnomocnika, bo ufa jego wiedzy i znajomości sprawy. - Nawet z punktu widzenia prawnego, na każdym etapie sprawy, w tym w momencie udzielania pełnomocnictwa, strona może wyłączyć z jego zakresu możliwość udzielania substytucji. I ma to swoje uzasadnienie - w sprawach skomplikowanych, prowadzonych latami, substytut nie zastąpi pełnomocnika, który zna akta od pierwszej karty. Poza tym, takie dalsze zastępstwo może rozwiązać problem stawiennictwa na rozprawie, ale nie problem doręczeń - dodaje. I zwraca uwagę, że pismo doręczone przez portal w trakcie urlopu uruchamia bieg terminu niezależnie od tego, kto ma zastępować pełnomocnika na sali.
Czytaj też w LEX: Swoboda wypowiedzi adwokatów i radców prawnych na tle standardu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka >
- Proponowana instytucja nie eliminuje zastępstw, tylko pozwala sądowi planować terminy tak, by kolizji było po prostu jak najmniej. Zyskują wszyscy: strona, pełnomocnik i sąd, który nie musi rozpoznawać kolejnych wniosków o odroczenie – podkreśla mec. Scheffler. Wiceprezes KRRP odniósł się też do wątpliwości, czy projekt nie służy wyłącznie wygodzie pełnomocników. - Jeżeli ktoś uważa, że planowana nieobecność pełnomocnika to zbędna wygoda, powinien konsekwentnie postulować zniesienie urlopów sędziów i prokuratorów. Nikt tego nie robi, bo skutki łatwo przewidzieć: przemęczenie osoby wykonującej czynności orzecznicze przekłada się na jakość rozstrzygnięć. W przypadku pełnomocnika mechanizm jest identyczny, a jego wyczerpanie obciąża bezpośrednio klienta i tok postępowania. Skoro ustawodawca chroni czas odpoczynku wszystkich pozostałych uczestników wymiaru sprawiedliwości, brak takiej ochrony po stronie pełnomocnika nie znajduje uzasadnienia. Dodam, że projekt z założenia wyklucza wykorzystanie tej instytucji do przewlekania postępowań: zgłoszenie nie może objąć żadnego terminu już wyznaczonego, działa wyłącznie na przyszłość, a sprawy niecierpiące zwłoki pozostają poza mechanizmem – wskazuje mec. Scheffler.
Zobacz też w LEX: Wizerunek kancelarii prawnej - jak mu pomóc? >
Gwarancja rzetelnego procesu
Autorzy projektu podkreślają, że perspektywę klienta rozwija jego uzasadnienie: brak gwarancji odpoczynku pełnomocnika uderza przede wszystkim w interes reprezentowanej strony. A przywołane badania, prowadzone także na grupie prawników, pokazują, że długotrwały stres i przemęczenie wyraźnie osłabiają koncentrację, analizę i podejmowanie decyzji. - W praktyce procesowej oznacza to przeoczony termin, błąd formalny w piśmie albo niedostateczne przygotowanie do rozprawy. Każde z tych uchybień wydłuża postępowanie i podnosi koszty ponoszone przez strony oraz wymiar sprawiedliwości.
Czytaj też w LEX: Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? >
Zyskują również sądy: nieobecność zgłoszona z dwumiesięcznym wyprzedzeniem pozwala od razu wyznaczyć termin możliwy do utrzymania, zamiast rozpoznawać kolejne wnioski o odroczenie i tracić zaplanowane wokandy – czytamy w uzasadnieniu projektu. Projekt zawiera przy tym mechanizmy zabezpieczające sprawność postępowań: nieobecność należałoby zgłosić co najmniej dwa miesiące wcześniej, nie mogłaby ona objąć terminów już wyznaczonych, limit wynosiłby 26 dni w roku kalendarzowym (bez sobót i dni wolnych), a w wypadkach niecierpiących zwłoki przepisy nie znajdowałyby zastosowania. Gdy stronę reprezentuje kilku pełnomocników, ochrona zadziałałaby tylko wtedy, gdy nieobecność zgłosiłby każdy z nich. - Istotna jest także prostota wdrożenia. Zgłoszenie nieobecności ma się odbywać przez portal informacyjny, a więc narzędzie, z którego pełnomocnicy i sądy korzystają na co dzień. Rozwiązania techniczne mogą zostać przygotowane w krótkim czasie, co potwierdziły konsultacje przeprowadzone z administratorem portalu. Projekt przewiduje kompletny pakiet: przepisy przejściowe chroniące terminy już wyznaczone, zmianę delegacji ustawowej dla rozporządzenia wykonawczego oraz wejście w życie 1 stycznia 2027 r., które daje czas na przygotowanie i przetestowanie nowych funkcjonalności – mówi mec. Włodzimierz Chróścik.
Czytaj: Nowela Prawa o adwokaturze po komisji i bez „wakacji pełnomocnika”
Doręczenia: koniec z terminami biegnącymi od soboty i nocy
Ważnym elementem projektu jest korekta zasad doręczeń elektronicznych. - Portal informacyjny będzie funkcjonował dokładnie tak jak dziś, a sądy zachowają możliwość technicznego zamieszczania w nim pism o dowolnej porze. Korygujemy wyłącznie chwilę, w której doręczenie wywołuje skutek procesowy, a więc początek biegu terminów - wyjaśnia prof. Rafał Stankiewicz, kierownik Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji KRRP. - Przy tradycyjnej korespondencji sądowej działa mechanizm opisany w art. 134 kodeksu postępowania cywilnego, uniemożliwiający co do zasady dotarcie pisma do adresata w sobotę, dzień ustawowo wolny od pracy albo w porze nocnej czyli w czasie od godziny 21 do godziny 7. W obrocie elektronicznym takiej ochrony brakuje. Jeżeli portal odnotuje odbiór na przykład o 23:59, termin formalnie zaczyna biec, co oznacza, że pełnomocnik traci jeden dzień na reakcję procesową – mówi serwisowi Prawo.pl.
Czytaj też w LEX: Planowanie pracy działu i zespołu prawnego w warunkach ciągłej zmienności >
Odwołujemy się więc do konstrukcji dobrze znanej procedurze cywilnej. Nasz projekt przewiduje, że Pismo zamieszczone w portalu w przedziale analogicznym do pory nocnej wywoła skutek procesowy dopiero o 7:00, a jeśli ta chwila przypadnie w sobotę lub dzień wolny, o 7:00 najbliższego dnia roboczego. Celowo zrezygnowaliśmy z kryterium „godzin pracy", bo jest ono zbyt płynne: inaczej pracują sądy, inaczej kancelarie, a jeszcze inaczej strony postępowania. Rozwiązanie zrównuje sytuację adresata bez względu na to, czy korespondencja trafia do niego drogą elektroniczną, czy tradycyjną — podkreśla prof. Stankiewicz.
Zgodnie z projektem ustawa miałaby wejść w życie 1 stycznia 2027 r., co pozwoli na rozliczanie limitu nieobecności w pełnych latach kalendarzowych.
Zobacz też w LEX: AI w kancelarii prawnej – jak korzystać bezpiecznie i zgodnie z prawem? >






