Nowość dla adwokatów Cyfrowa Kancelaria Aplikacja do zarządzania kancelarią od Naczelnej Rady Adwokackiej  i Wolters Kluwer
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

TSUE sprawdzi, czy sądy mogą badać abuzywność opłat dystrybucyjnych

Opłaty alokacyjne lub dystrybucyjne stały się „sposobem” ubezpieczycieli na problem z opłatami likwidacyjnymi, w przypadku których sądy dopatrzyły się klauzul niedozwolonych. Teraz TSUE oceni, czy i te opłaty sędziowie mogą badać pod względem abuzywności, a konkretnie, czy stanowią one główny przedmiot umowy. Pytanie prawne zostało już zarejestrowane. Pełnomocnicy uważają, że sądy mają taką podstawę, choćby dlatego, że postanowienia dotyczące tych opłat nie są formułowane zgodnie z unijnym wymogiem, czyli prosto, zrozumiale i jednoznacznie.

mlotek
Źródło: iStock

Kanwą tej sprawy jest decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który stwierdził, że towarzystwo ubezpieczeń we wzorcach umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym zawiera niedozwolone postanowienia umowne obejmujące pojęcie opłaty alokacyjnej lub dystrybucyjnej (w zależności od wzorca umownego). Towarzystwo wniosło w tej sprawie odwołanie, a sąd I instancji je oddalił. Uznał, że opłaty alokacyjne lub dystrybucyjne nie stanowią głównego przedmiotu umowy, a zatem podlegają badaniu na płaszczyźnie abuzywności. Towarzystwo nie odpuściło i wniosło apelację. Sąd II instancji postanowił jednak zwrócić się do TSUE w związku z wątpliwościami, czy opłaty alokacyjne lub dystrybucyjne stanowią główny przedmiot umowy w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG. Czyli, innymi słowy, czy można badać je pod kątem klauzul niedozwolonych. Przypomnijmy, że zgodnie z przytoczonym przepisem ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem.

W skrócie opłata alokacyjna pobierana jest zazwyczaj w pierwszych latach trwania umowy (np. z pierwszej i drugiej składki) jako procent składki inwestowanej i ma służyć pokryciu kosztów zawarcia umowy oraz akwizycji przez towarzystwo ubezpieczeniowe. Sądy w orzecznictwie wskazywały już, że pod względem celu i skutku takie opłaty są bardzo zbliżone do opłat likwidacyjnych. Tyle że pobierane są na innym etapie.

Czytaj: Dwie firmy ubezpieczeniowe pod lupą UOKiK za niedozwolone klauzule>>

O co pyta sąd apelacyjny?

Jak dowiedziało się Prawo.pl, sędzia Przemysław Feliga z Sądu Apelacyjnego w Warszawie wystąpił w tej sprawie z pytaniem prawnym do TSUE (sprawa jest zarejestrowana pod sygn. C-1002/26). Pyta m.in. o to, czy art. 4 ust. 2 dyrektywy Rady nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U.UE.L.1993.95.29) należy interpretować w ten sposób, że przy ustaleniu, czy warunek umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym zawarty we wzorcu umowy, określający opłatę alokacyjną lub dystrybucyjną, dotyczy „głównego przedmiotu umowy”, należy uwzględnić:

  • sposób określenia przez strony w treści umowy ubezpieczenia głównych świadczeń stron, a w szczególności to, czy taki warunek umowy ma znaczenie dla kwalifikacji danego postanowienia jako głównego przedmiotu umowy, gdy jest to korzystne dla konsumenta, a także to, że opłata alokacyjna i dystrybucyjna nie zostały zaliczone przez ubezpieczyciela do takich świadczeń;
  • cel opłaty alokacyjnej i dystrybucyjnej, który dotyczy pokrycia lub amortyzacji kosztów poniesionych przez ubezpieczyciela w związku z zawarciem i wykonywaniem umowy ubezpieczenia, jeżeli w tej części jest on taki sam jak cel składki, lecz nie obejmuje dominującego celu składki, jakim jest cel inwestycyjno-oszczędnościowy;
  • czas, przez jaki opłata alokacyjna lub dystrybucyjna jest pobierana, w szczególności gdy jej pobór następuje w czasie trwania umowy ubezpieczenia zawartej na czas nieokreślony, równolegle z poborem składki, ale przez czas oznaczony w umowie, co do zasady krótszy albo taki sam jak rekomendowany przez ubezpieczyciela okres trwania umowy ubezpieczenia;
  • sposób poboru opłaty alokacyjnej lub dystrybucyjnej od ubezpieczonego, w szczególności gdy jest on odmienny od poboru składki, ale pozostaje w związku pośrednim ze składką, a skutek poboru opłaty alokacyjnej lub dystrybucyjnej jest taki sam jak w przypadku składki i polega na uszczupleniu majątku ubezpieczonego;
  • możliwość późniejszego zwrotu, w całości lub w części, w ramach premii lojalnościowych lub refundacyjnych udzielanych po upływie oznaczonego w umowie ubezpieczenia czasu uiszczania składki, w sytuacji gdy składka nie podlega zwrotowi.

Prosi też o odpowiedź, jakie znaczenie należy przypisać każdej z tych kwestii przy ocenie, czy warunek umowny zawarty we wzorcu umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, określający opłatę alokacyjną lub dystrybucyjną, dotyczy „głównego przedmiotu umowy”.

W uzasadnieniu wskazano m.in., że fakt, iż takie opłaty stanowią główny przedmiot umowy, nie jest w tej sprawie oczywisty, a to m.in. dlatego, że we wzorcu umownym określono główne świadczenia stron. Nie wymieniono wśród nich opłat alokacyjnych (dystrybucyjnych). Wątpliwości sądu budzi też fakt, że główne świadczenie określone w umowie po stronie konsumenta to składka, a składka, jak wskazuje sąd, ma dwa cele: pokrycie lub amortyzację kosztów poniesionych przez ubezpieczyciela w związku z konkretną umową oraz realizację celu inwestycyjno-oszczędnościowego.

Składka jest też pobierana przez cały czas trwania umowy, a opłaty alokacyjne (dystrybucyjne) pobierane są przez określony czas (najczęściej od 5 do 15 lat, w zależności od wariantu umowy), a więc mogą być pobierane równolegle ze składką, a po upływie określonego czasu nie są już pobierane. Składka nie ma też charakteru zwrotnego.

Pytanie istotne z punktu widzenia konsumentów

Łukasz Hirsch, radca prawny, szef Działu SKD w Kancelarii Radcy Prawnego Beata Strzyżowska, podkreśla, że spór przed TSUE dotyka fundamentów umów z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, które były konsumentom oferowane przez ubezpieczycieli jako „rzekome produkty inwestycyjne, a w rzeczywistości narażały ich na utratę środków”.

Należy spojrzeć na ten problem z innej, niezwykle istotnej dla konsumentów perspektywy. W mojej ocenie należy przyjąć, że opłaty alokacyjne i dystrybucyjne stanowią główne świadczenia stron. Nie zamyka to jednak drogi do pociągnięcia ubezpieczycieli do odpowiedzialności. Przeciwnie, to właśnie ta kwalifikacja pozwala wykazywać daleko idące wady tych umów. Ubezpieczenia z UFK to złożone produkty, w których opłaty dystrybucyjne i alokacyjne określają wprost cenę, jaką konsument płaci za zawarcie i obsługę polisy. Sam ustawodawca w art. 23 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej wyraźnie wymienia te opłaty jako obowiązkowy element umowy. Postanowienia te stanowią podstawę wynagrodzenia instytucji finansowej - mówi mecenas.

W jego ocenie nie oznacza to jednak, że towarzystwa ubezpieczeniowe mogą uniknąć kontroli tych zapisów.

- Ubezpieczyciele konsekwentnie pomijają kluczowy warunek. Zgodnie z art. 4 ust. 2 unijnej dyrektywy 93/13, główne postanowienia umowne są wyłączone spod kontroli abuzywności tylko wtedy, gdy zostały sformułowane w sposób prosty, zrozumiały i jednoznaczny. Tymczasem w umowach ubezpieczeń z UFK wymogi te nie zostały zachowane. Informacje o kosztach umieszczano w wielostronicowych ogólnych warunkach ubezpieczenia, a zasady ich naliczania opisywano przy użyciu skomplikowanych wzorów i niejasnych, niejednoznacznych pojęć. W chwili zawierania umowy konsument po prostu nie wiedział, jakie dokładnie poniesie opłaty, w jakim stopniu ubezpieczyciel pomniejszy jego wpłaty i z jakim ryzykiem utraty kapitału się to wiąże. Co więcej, przedsiębiorcy przerzucali ryzyka związane z tego typu umowami w całości na konsumentów - podkreśla.

 

Są już wskazówki w wyrokach TSUE

Dr Mariusz Weiss, radca prawny w Kancelarii Prawnej Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p., podkreśla, że w tej sprawie należy wyjść od pojęcia „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu dyrektywy konsumenckiej (art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13).

Zgodnie z poglądowym wyrokiem TSUE w sprawie C-26/13 (Árpád Kásler, Hajnalka Káslerné Rábai przeciwko OTP Jelzálogbank Zrt), za warunki umowy, które mieszczą się w pojęciu „określenia głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu tego przepisu, należy uważać te, które określają podstawowe świadczenia w ramach danej umowy i które z tego względu charakteryzują tę umowę. Natomiast warunki, które wykazują charakter posiłkowy względem warunków definiujących samą istotę stosunku umownego, nie mogą być objęte pojęciem „określenia głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 (pkt 49 i 50 uzasadnienia wyroku) - wskazuje.

I dodaje, że art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 ustanawia wyjątek od mechanizmu kontroli treści nieuczciwych warunków, przewidzianego w ramach systemu ochrony konsumentów ustanowionego w tej dyrektywie, więc powinien podlegać wykładni zawężającej.

- Biorąc to wszystko pod uwagę, należy uznać, że opłata alokacyjna lub dystrybucyjna, o jakiej mowa w pytaniu sądu odsyłającego, nie jest głównym przedmiotem umowy ubezpieczenia na życie z UFK, a zatem postanowienia ją określające podlegają co do zasady ocenie pod kątem abuzywności - mówi Weiss.

Mecenas zaznacza również, że z decyzji Prezesa UOKiK wynika, iż opłata alokacyjna była ujęta jako opłata określona procentowo w stosunku do składki podstawowej, pobierana z tytułu ponoszenia przez towarzystwo kosztów związanych z zawarciem umowy ubezpieczenia (kosztów akwizycji), którymi w szczególności są: a) prowizje pośredników ubezpieczeniowych, b) wynagrodzenia wraz z narzutami pracowników zajmujących się akwizycją, c) koszty wystawienia polis, d) koszty włączenia umowy ubezpieczenia do portfela ubezpieczeń, e) koszty reklamy i promocji produktów ubezpieczeniowych, f) koszty ogólne związane z badaniem wniosków i wystawianiem polis.

Podobny charakter miała opłata dystrybucyjna. Sam Prezes UOKiK wskazywał w komunikacie dotyczącym decyzji, iż były to opłaty wstępne, które w założeniu miały pokryć koszty związane z akwizycją, reklamą, prowizjami pośredników, przygotowaniem umów itp. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie dotyczą one głównego przedmiotu umowy, lecz mają na celu rekompensatę kosztów poniesionych przez ubezpieczyciela w celu doprowadzenia do zawarcia umowy oraz jej zawarcia. Nie są to więc opłaty związane z głównym przedmiotem umowy w części inwestycyjnej, jakim jest zarządzanie środkami wpłaconymi przez ubezpieczającego w celu osiągnięcia zysku - podsumowuje.

Szkoda, że tak późno? 

Paweł Stykowski, radca prawny (Studio Prawnicze Paweł Stykowski Kancelaria Radcy Prawnego), zaznacza, że pytanie do TSUE jest bardzo ważne w tej konkretnej sprawie, ale - jak dodaje - szkoda, że tak fundamentalne kwestie są wyjaśniane tak późno.

Dyrektywę przyjęto w 1993 r., a więc 33 lata temu. W Polsce przepisy o klauzulach abuzywnych obowiązują od 1 lipca 2000 r., więc ponad 26 lat, i na ich gruncie zapadły setki tysięcy wyroków, a w samych sprawach dotyczących ubezpieczeń z UFK dziesiątki tysięcy. Wiele z nich było kuriozalnych i ich treść, moim zdaniem, powinna być inna - i byłaby inna, gdyby sądy pozwoliły sobie na głębszą refleksję. Niestety wpis pierwszych klauzul dotyczących opłaty likwidacyjnej do rejestru w 2012 r. spowodował, że kolejne sądy już się nie zastanawiały - mówi.

I dodaje, że opłata alokacyjna i opłata dystrybucyjna mają kluczowe znaczenie zarówno dla wysokości świadczenia, jakiego może spodziewać się ubezpieczający, jak i dla rentowności produktu po stronie ubezpieczyciela.

- Postanowienia je regulujące zdecydowanie należy uznać za „postanowienia określające główne świadczenia stron” w rozumieniu art. 385(1) par. 1 k.c., a przez to niepodlegające kontroli pod kątem abuzywności - podkreśla.

Stykowski dodaje, że samo pytanie wydaje się nazbyt rozbudowane.

TSUE wypowiada się na pewnym poziomie ogólności, a nie w odniesieniu do konkretnego stanu faktycznego. Odpowiedź na pierwszą, bardzo obszerną część pytania wydaje się oczywista - tak, sąd, wydając wyrok, powinien brać pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy. Trudno mi sobie wyobrazić, aby TSUE odpowiedział: nie, proszę te okoliczności pominąć. Z kolei druga część pytania wymaga niezwykle obszernej odpowiedzi i podejrzewam, że TSUE nie odpowie aż tak precyzyjnie, jak zadano pytanie. Natomiast może przekazać sądowi w Polsce (a więc i nam wszystkim) jakieś wskazówki, które z opisanych w pytaniu okoliczności są kluczowe dla uznania postanowienia za dotyczące głównych świadczeń stron - podsumowuje.

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
28% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 215,28 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 215,28 zł