Prok. Kosmaty: Państwo musi chronić pokrzywdzonego obawiającego się odwetu przestępcy
Niewątpliwy wzrost przestępczości w naszym kraju powinien skłonić do pogłębionej refleksji zwolenników eliminowania z przestrzeni prawnej przepisów, których celem jest ochrona pokrzywdzonych. Państwo nie może pozostawić takich osób bez opieki, zwłaszcza w imię realizacji założeń doktrynalnych, kładących nacisk jedynie na rzekomą spójność z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw – pisze dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie, Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM .

W zawetowanej przez Prezydenta RP ustawie o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw przewidziano m.in. uchylenie art. 12 par. 4 k.p.k. Przypomnijmy, że przepis ten, obowiązujący od 1 października 2023 r., wprowadził nowy, hybrydowy tryb ścigania przestępstwa groźby karalnej. Stosownie do jego treści w sprawie o to przestępstwo (art. 190 par. 1 Kodeksu karnego) można wszcząć i prowadzić postępowanie pomimo niezłożenia wniosku o ściganie, jeżeli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że niezłożenie wniosku wynika z obawy pokrzywdzonego przed odwetem albo jeżeli przemawia za tym interes społeczny.
W takim przypadku postępowanie do czasu prawomocnego zakończenia toczy się z urzędu. Zdaniem projektodawcy za uchyleniem tego unormowania przemawia m.in. fakt, że wprowadzony tryb ścigania groźby karalnej jest niespójny z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw, bowiem w przepisach obowiązujących do czasu wprowadzenia tej zmiany jedynie w części wojskowej k.p.k. przewidziano „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania. Ponadto wskazał, że jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie.
Czytaj: Kolejna próba liberalizacji procedury karnej bez nowej definicji podejrzanego>>
Ustosunkowując się do przedstawionej propozycji, która zmierza do wyeliminowania z przestrzeni karnoprocesowej przepisu art. 12 par. 4 k.p.k, zacząć należy od stwierdzenia, że rację mają projektodawcy, którzy twierdzą, że od lat funkcjonuje „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania pod postacią regulacji zawartej w art. 660 par. 1 k.p.k. Niestety nie wskazali jednak, dlaczego ten szczególny tryb nie może się ostać poza częścią wojskową procedury karnej.
Przepis powinien nadal funkcjonować
Ponadto podkreślić należy - co zresztą wybrzmiało także w opinii prawnej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, że nawet jeśli inicjatorem postępowania będzie prokurator, to i tak pokrzywdzony składając zeznania będzie musiał potwierdzić, że po jego stronie doszło do powstania stanu określnego jako „uzasadniona obawa spełnienia groźby”. Zatem ostatecznie to od jego woli zależeć będzie rozstrzygnięcie sprawy, nawet jeżeli wcześniej nikt nie odbierze od niego wniosku o ściganie. Ustalenie wystąpienia tego znamienia czynu zabronionego zasadniczo warunkuje możliwość prowadzenia postępowania karnego.
Okoliczność, czy obawa spełnienia groźby jest w konkretnej sytuacji uzasadniona powinna być oceniana za pomocą kryteriów obiektywno-subiektywnych. Tym samym należy uwzględniać zarówno miarę tzw. przeciętnego obywatela, jak i właściwości samego adresata groźby (i ewentualnie osoby dla niego najbliższej, jeśli groźba jej dotyczy). W wyroku z 16 lutego 2007 r., sygn. akt WA 5/07 Sąd Najwyższy stwierdził, że „o spełnieniu tej przesłanki, warunkującej odpowiedzialność (poza subiektywnym odbiorem groźby u pokrzywdzonego) z art. 190 par. 1 k.k., można mówić wtedy, gdy przeciętny człowiek o porównywalnych do ofiary cechach osobowości, psychiki, intelektu i umysłowości, w porównywalnych warunkach uznałby tę groźbę za realną i wzbudzającą obawę”.
Projektodawcy przekonują, że „jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie”. Szkoda tylko, że poza zaprezentowaną deklaracją nie wskazano, o jakie instrumenty prawne chodzi, i dlaczego są one bardziej efektywne, niż regulacja zawarta w art. 12 par. 4 k.p.k.
Państwo ma chronić pokrzywdzonych
Niewątpliwy wzrost przestępczości w naszym kraju powinien zwolenników eliminowania z przestrzeni prawnej przepisów, których celem jest ochrona pokrzywdzonych skłaniać do pogłębionej refleksji. Jak wynika ze statystyk, na przestrzeni ostatniego roku niemal o połowę wzrosła liczba cudzoziemców podejrzanych o udział w przestępczości zorganizowanej, z których większość pochodzi z byłych republik radzieckich. Obserwujemy powrót przestępczości jak żywcem wyjętej z lat 90., w której specjalizują się głównie gruzińskie gangi.
W świetle tych niepokojących statystyk nie ulega chyba wątpliwości, że wśród całej możliwej palety przestępstw, jakich dopuszczają się brutalni przestępcy, poczesne miejsce zajmują groźby karalne, które są wykorzystywane chociażby do zastraszania ofiar, wymuszania na nich posłuszeństwa lub zniechęcania do współpracy z organami ścigania lub wymiaru sprawiedliwości. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że znaczny odsetek tych czynów zabronionych nie może być osądzony, gdyż ofiary boją się odwetu przestępców i nie składają wniosków o ściganie. Za ściganiem takich przestępstw z całą pewnością przemawia interes społeczny. Regulacja zawarta w treści art. 12 par. 4 k.p.k ma na celu wspomóc pokrzywdzonych, którzy znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji wynikającej z obawy przed oprawcą. Państwo nie może pozostawić takich osób bez opieki, zwłaszcza w imię realizacji założeń doktrynalnych kładących nacisk jedynie na rzekomą spójność z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw. Wydaje się, że funkcjonowanie swoistego „wentyla bezpieczeństwa” użytecznego przy ściganiu niektórych gróźb karalnych ma głęboki sens wynikający z potrzeby ochrony ofiar przestępstw, których nie można pozostawić samych sobie.







