Publiczność wychodzi z sali, sędzia reaguje nerwowo
W środę, 23 października br. ukazało się nagranie z ogłoszenia wyroku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sprawie decyzji Komisji Weryfikacyjnej dotyczącej nieruchomości przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie. W mediach napisano, że „Pan sędzia śmiał się kiedy poruszona uzasadnieniem Magdalena Brzeska, córka Jolanty opuściła salę”.

Jak wyjaśniała sędzia Małgorzata Jarecka rzecznik WSA, gdy sąd ogłaszał wyrok we wtorek 22 października około godz. 19:00, część publiczności wyszła z sali rozpraw.
Reakcja sędziego Dariusza Pirogowicza nie była skierowana do pani Brzeskiej, lecz była wynikiem niestosownego zachowania na sali publiczności, która właśnie w tym momencie skierowała w stronę sądu obraźliwe słowa: „To nie jest sąd, łotry” i "To jest hańba"- twierdzi rzeczniczka sądu.
W rozmowie z prezesem sądu, sędzia Dariusz Pirogowicz wyjaśnił, że jest mu przykro, że jego reakcja na zachowanie publiczności, została odebrana jako wyraz negatywnego stosunku do osób osobiście zaangażowanych w sprawę.
Uchylenie do ponownego rozpoznania
Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Komisji Weryfikacyjnej dotyczącej nieruchomości przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie, gdzie mieszkała znana działaczka lokatorska Jolanta Brzeska. Wyrok sądu oburzył wiele osób, a przede wszystkim córkę brutalnie zamordowanej Jolanty Brzeskiej.
Zdaniem sądu, nie można też postawić prezydentowi m.st. Warszawy zarzutu, że wydając decyzję reprywatyzacyjną, w sposób rażący naruszył przepisy postępowania. Sąd wskazywał, że miasto - ustalając, kto jest spadkobiercą byłych właścicieli nieruchomości - oparło się na tych dokumentach, na których musiało się oprzeć. "Nie mogło samodzielnie określać kręgu spadkowego" – mówił.
Odnosząc się do zarzutu, zgodnie z którym przeniesienie roszczeń do nieruchomości było rażąco sprzeczne z interesem społecznym, sąd wskazał, że organ administracji nie jest uprawniony do oceny umowy cywilnoprawnej, a tym bardziej jej podważania.
Sąd podkreślał też, że nie kwestionuje tego, iż po reprywatyzacji ze strony Marka M. miały miejsce "nieprawidłowe zachowania", wskazywał jednak, że decyzja, o której mowa, decydowała tylko o gruntach. "A nie decydowała o budynku, budynek cały czas był własnością dawnych właścicieli, więc nie mogła wywołać tych skutków, o których mowa w decyzji komisji" – ocenił.
Reakcja europosła i ratusza
Eurodeputowany, a wcześniej przewodniczący komisji reprywatyzacyjnej Patryk Jaki po ogłoszeniu wyroku zapowiedział, że złoży wniosek dyscyplinarny wobec sędziów, którzy łamią prawo. - Macie zamiast demokracji sędziokrację - napisał na Twitterze Patryk Jaki. Sąd i ratusz PO stają za przestępcami z mafii reprywatyzacyjnej. Kiedy każdy wie, że w sprawie tej kamienicy był przekręt. - dodał.
W kolejnym wpisie dodał, że "sędziowie przyznali sobie uprawnienia władzy ustawodawczej i nie stosują ustawy uchwalonej przez Sejm. A ich obowiązkiem jest orzekanie na podstawie ustaw, których nie uznają. - Skandal nad skandale - ocenił.
Pełnomocniczka miasta mec. Zofia Gajewska stwierdziła, że wyrok to dopiero jeden z elementów postępowania. - Jeśli wyrok się uprawomocni, to sprawa wraca do komisji. Wtedy komisja, biorąc pod uwagę wytyczne sądu, będzie mogła jeszcze raz w tej sprawie rozstrzygnąć – powiedziała Gajewska, komentując sprawę o sygnaturze I SA/Wa 898/18.
Komisarz przekazuje dom spadkobiercom
Decyzję reprywatyzacyjną w styczniu 2006 r. podpisał Mirosław Kochalski - ówczesny sekretarz m.st. Warszawy. Na jej mocy kamienicę przekazano trojgu spadkobiercom dawnych właścicieli i znanemu "kupcowi roszczeń" Markowi M., który część praw miał nabyć za bezcen od innych spadkobierców.
Reprywatyzację nieruchomości przy ul. Nabielaka 9 komisja weryfikacyjna uchyliła w grudniu 2017 r., nakazując jednocześnie Markowi M. zwrot ponad 2,9 mln zł. Komisja argumentowała, że po reprywatyzacji sytuacja lokatorów kamienicy radykalnie się pogorszyła: podwyższono czynsze, co doprowadziło do powstania zaległości finansowych, a to z kolei skutkowało postępowaniami o zapłatę i eksmisjami. W konsekwencji niemal wszyscy lokatorzy opuścili swoje mieszkania.
Skargę na decyzję komisji w zakresie uzasadnienia złożył ratusz, zaskarżył ją także kupiec Marek M.






