MS widzi problem z mianowaniem asesorów, ale nie widzi potrzeby zmian procedury
Rzecznik Praw Obywatelskich zaproponował własne rozwiązanie corocznego problemu z mianowaniem asesorów sądowych. W jego ocenie mogłoby ono następować z mocy prawa, z dniem zdania egzaminu sędziowskiego, a samą procedurę kończyłaby np. Krajowa Rada Sądownictwa. MS nie widzi jednak podstaw do podjęcia prac legislacyjnych w kierunku wyeliminowania z procedury kontrasygnaty premiera, nie skłania się też do nabywania statusu asesora „z automatu”.

W tym roku, podobnie jak w poprzednich latach, procedura mianowania asesorów przedłużyła się, co skutkowało tym, że absolwentom Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury skończyło się uprawnienie do stypendium i aż 70 proc. spośród nich musiało zarejestrować się jako bezrobotni. W końcu 28 lipca br. odebrali od prezydenta Karola Nawrockiego nominacje. W sumie 211, w tym 209 tegorocznych absolwentów KSSiP, a także 18 asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych.
Czytaj: Ponad 200 aktów mianowania asesorów z kontrasygnatą premiera>>
KRS zgodnie z MS: Asesorowi do orzekania brakuje kontrasygnaty premiera>>
Nie ma kontrasygnaty premiera, nie ma asesora. MS wyjaśnia sytuację absolwentów KSSiP>>
I właśnie od tych ostatnich zaczęło się zarzewie tegorocznego sporu i opóźnień związanych z mianowaniem na stanowisko asesora. Premier Donald Tusk wcześniej wstrzymał się z kontrasygnatą pod nominacjami dla asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych, czego skutkiem były skargi kandydatów na bezczynność. Następnie, w czerwcu br., Trybunał Konstytucyjny orzekł, że taka kontrasygnata premiera przy mianowaniu asesorów w sądach powszechnych czy wojewódzkich sądach administracyjnych nie jest prezydentowi potrzebna. Wyrok ten, podobnie jak inne wyroki TK wydane od grudnia 2024 r., nie został przez rząd opublikowany.
Ostatecznie na aktach mianowania na stanowiska asesorskie nie było kontrasygnaty premiera. Sprawa została rozwiązana w ten sposób, że po uroczystości zebrano od asesorów akty mianowania, trafiły one do KRS, a KRS przekazała je premierowi, który je podpisał. Z asesorami po mianowaniu sądy nawiązały stosunek służbowy, choć początkowo MS informowało, że są to „egzaminowani aplikanci KSSiP”. Nie dopuszczano ich jednak do orzekania. Nawet KRS wydała uchwałę, w której wskazała, że kontrasygnata premiera jest konieczna, by asesor mógł orzekać.
RPO proponował rozwiązanie kończące spory?
Jeszcze poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Marcin Wiącek, napisał w tej sprawie do ministra sprawiedliwości. Wskazał, że obecny model procedury mianowania asesorów sądowych powinien się zmienić, i zaproponował np., by następowało to z mocy prawa z dniem złożenia z wynikiem pozytywnym egzaminu sędziowskiego albo by mianowania dokonywał organ spoza segmentu władzy wykonawczej, np. Krajowa Rada Sądownictwa.
Poinformował również, że o interwencję w sprawie zwróciło się do niego Stowarzyszenie Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury „VOTUM”. Wskazało ono, że spór uwypukla systemowy problem wadliwości powołań osób, których statusu dotychczas zasadniczo nie kwestionowano, czyli asesorów. Stowarzyszenie podnosiło, że konsekwencje nie mogą i nie powinny być rozstrzygane kosztem egzaminowanych aplikantów, którzy spełnili wszystkie ustawowe wymagania i zakończyli wieloletni, wymagający proces szkolenia. Tymczasem, w obliczu sporu o charakterze ustrojowym, aplikanci pozostają w stanie zawieszenia zawodowego i życiowego.
Sytuacja skłania do podjęcia refleksji nad korektą procedury mianowania asesorów sądów powszechnych w sposób gwarantujący stabilność ich statusu oraz prawo obywateli do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i legalnie ustanowiony sąd. Asesor sądowy nie jest sędzią w rozumieniu konstytucyjnym, o czym świadczy wcześniejsze orzecznictwo TK, odrębna procedura jego mianowania (bez konkursu, na podstawie wyniku egzaminu) oraz odrębna formuła jego ustanowienia (jest mianowany, a nie powoływany). W konsekwencji przyznanie Prezydentowi RP kompetencji do mianowania asesorów co do zasady wymaga kontrasygnaty premiera, a ta okoliczność może budzić wątpliwości z punktu widzenia odrębności i niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej (art. 173 Konstytucji RP) – zaznaczył Rzecznik.
I przypomniał, że w praktyce KRS, Prezydent RP i Prezes Rady Ministrów niezwykle rzadko sprzeciwiają się mianowaniu absolwenta KSSiP z pozytywnym wynikiem egzaminu.
Przez blisko 20 lat funkcjonowania tej instytucji odrzucenie kandydatury na różnych etapach procedury zdarzyło się w niewielu przypadkach, mianowano zaś ponad 1000 asesorów. Skoro obecny model procedury mianowania asesorów budzi wątpliwości konstytucyjne, a uczestniczące w nim organy i tak rzadko korzystają z kompetencji do nieuwzględnienia kandydatury, należy rozważyć zmiany legislacyjne. Przykładowo mianowanie asesora mogłoby następować z mocy prawa z dniem złożenia z wynikiem pozytywnym egzaminu sędziowskiego lub mianowania mógłby dokonywać inny organ usytuowany poza segmentem władzy wykonawczej (np. KRS), co usuwałoby wątpliwości co do zgodności obecnie obowiązujących w tym zakresie przepisów z art. 173 Konstytucji RP – zaznaczył Wiącek.
MS troszczy się o asesorów, ale kontrasygnata istotna
Nowej RPO Sylwii Gregorczyk-Abram odpowiedział wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur. Zapewnił, że „troska o sytuację egzaminowanych aplikantów KSSiP, którzy, jak w nim odnotowano, pozostają w stanie zawodowego i życiowego zawieszenia, zasługuje na pełne zrozumienie i jest przez kierownictwo MS podzielana”, ale, jak dodał, odmiennej oceny wymaga natomiast sam zgłoszony postulat legislacyjny.
Wspiera się on na dwóch przesłankach: na tezie o konstytucyjnych wątpliwościach wobec obecnego modelu mianowania asesorów, odnoszonych do art. 173 Konstytucji RP, oraz na spostrzeżeniu, że uczestniczące w procedurze organy nader rzadko odmawiają uwzględnienia kandydatury, co miałoby czynić ich udział zbędnym. Żadna z tych przesłanek nie wytrzymuje krytyki, zaproponowane zaś kierunki zmian rodziłyby zastrzeżenia dalej idące aniżeli te, które legły u podstaw wystąpienia. Toteż postulat ten, w kształcie zarysowanym w wystąpieniu, nie może zostać uznany za zasadny – wskazał wiceminister.
Dodał, że punktem wyjścia musi pozostać art. 144 ust. 2 Konstytucji, zgodnie z którym akty urzędowe prezydenta wymagają dla swojej ważności podpisu premiera, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem.
Wyjątki od tej zasady zostały wyliczone w art. 144 ust. 3 Konstytucji w sposób enumeratywny. Katalog ten obejmuje, w pkt 17, powoływanie sędziów, nie obejmuje natomiast mianowania asesorów sądowych. Rozróżnienie to nie jest przypadkowe. W wystąpieniu trafnie wywiedziono, że asesor sądowy nie jest sędzią w rozumieniu konstytucyjnym, o czym świadczą odrębna procedura jego kreacji oraz odrębna formuła ustanowienia. Asesor jest mianowany, a nie powoływany, i następuje to poza trybem art. 179 Konstytucji. Skoro tak, to akt mianowania asesora, jako akt urzędowy głowy państwa nieobjęty żadną z prerogatyw, wymaga dla swojej ważności kontrasygnaty – zaznaczył wiceminister.
Dodał równocześnie, że teza, jakoby mianowanie asesorów stanowiło czynność funkcjonalnie związaną z prerogatywą powoływania sędziów, nie wytrzymuje konfrontacji z brzmieniem art. 144 ust. 3 Konstytucji.
Prowadzi ona do rozszerzenia zamkniętego katalogu prerogatyw w drodze wykładni, a więc do rezultatu, którego zakazuje standard ścisłej interpretacji wyjątków kompetencyjnych, a nadto zakłada, że objęte prerogatywą powoływanie sędziów obejmuje kreację osób, które, jak zgodnie przyjmują wystąpienie i dotychczasowe orzecznictwo, sędziami w rozumieniu konstytucyjnym nie są. Gdyby ustrojodawca zamierzał wyłączyć spod kontrasygnaty również akty inwestytury asesorskiej, dałby temu wyraz w tekście Konstytucji, tak jak uczynił to wobec powoływania sędziów – podsumował wiceminister.
KRS nie wystarczy, potrzebna ocena rękojmi
Wiceminister Mazur dodał, że o niezależności orzekania rozstrzygają gwarancje działające po mianowaniu: asesor sądowy w sprawowaniu swojego urzędu jest niezawisły i podlega tylko Konstytucji oraz ustawom (art. 106j par. 1 u.s.p.), jest nieusuwalny (art. 106k par. 1 u.s.p.), a mianowanie następuje na czas nieokreślony, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (art. 106i par. 1 u.s.p.).
Przedstawiona w wystąpieniu RPO koncepcja nabycia statusu asesora z mocy samego prawa, z dniem złożenia egzaminu sędziowskiego z wynikiem pozytywnym, pozbawiałaby procedurę jakiegokolwiek elementu oceny rękojmi kandydata. Tymczasem art. 106h u.s.p. uzależnia mianowanie nie tylko od ukończenia aplikacji i złożenia egzaminu sędziowskiego lub prokuratorskiego, lecz także od spełnienia szeregu warunków określonych w art. 61 par. 1 pkt 1-4 u.s.p., w tym warunku nieskazitelności charakteru, a więc przesłanek, których egzamin zawodowy z natury rzeczy nie weryfikuje. Osoba mianowana asesorem pełni obowiązki sędziego przez okres czterech lat od dnia objęcia stanowiska (art. 106i par. 8 u.s.p.) i uczestniczy w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Powierzenie tej władzy z mocy samego prawa, bez aktu inwestytury pochodzącego od konstytucyjnego organu państwa, osłabiałoby, a nie wzmacniało legitymację asesora do orzekania – podkreślił.
W ocenie wiceministra trudno przyjąć, by status nabyty automatycznie miał okazać się stabilniejszy od statusu potwierdzonego aktem głowy państwa, wydanym na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa i opatrzonym kontrasygnatą.
– Z kolei realizacja postulatu powierzenia mianowania samej Krajowej Radzie Sądownictwa nie dałaby się pogodzić z jej konstytucyjnie zakreśloną funkcją – podsumował wiceminister sprawiedliwości.
W Komisji Kodyfikacyjnej prace nad zabezpieczeniem absolwentów
Warto przy tym przypomnieć, że sędzia dr hab. Katarzyna Gajda-Roszczynialska, prof. UŚ, przewodnicząca Zespołu Problemowego do spraw zreformowania zasad dostępu do urzędu sędziego przy Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, poinformowała Prawo.pl, że w trakcie prac analizowane są m.in. postulaty dotyczące wydłużenia wypłacania aplikantom KSSiP stypendium.
– Z punktu widzenia prawnego nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żeby państwo w sposób nieograniczony czasowo wypłacało stypendium do momentu, do którego nie dojdzie do skutecznego powołania na stanowisko asesora. Przy czym, i to jest też istotne, trzeba pamiętać o tym, że bez takich ograniczeń czasowych może dojść do sytuacji, że organy odpowiedzialne za kolejne etapy procedury nominacyjnej, mówiąc kolokwialnie, nie będą się spieszyć. Jest to niebezpieczne i na pewno nie będzie służyć ani wymiarowi sprawiedliwości, ani obywatelom – zaznaczyła.
I dodała, że wszystko powinno zmierzać do tego, by absolwenci KSSiP jak najszybciej obejmowali stanowiska asesorskie i mogli wykonywać służbę, do której byli kształceni.
Więc jeśli już wprowadzimy zmiany, to nadal powinno pozostać czasowe ograniczenie w wypłacaniu stypendium. Nie ma przeszkód, aby wprowadzić termin do dokonania czynności przez prezydenta, np. miesiąca od daty otrzymania wszystkich dokumentów, ale musiałoby to być skorelowane ze zmianą art. 55 p.u.s.p. Natomiast niezaprzeczalnie muszą też być mechanizmy, które w sytuacji takiego pata, jaki pojawił się np. w tym roku, będą chronić przed utratą ubezpieczenia, brakiem zatrudnienia oraz problemami finansowymi związanymi z niemożnością spłaty kolejnych rat kredytu. Chyba mogę uchylić rąbka tajemnicy, że w niewielkim zakresie wzorowaliśmy się na rozwiązaniach, które funkcjonowały przed 2016 rokiem. Chodzi oczywiście o rozwiązania typu gwarancyjnego dla absolwentów ze zdanym egzaminem sędziowskim – podsumowała.
Czytaj: Prof. Gajda-Roszczynialska: Już wkrótce projekt regulujący status i pozycję aplikantów KSSiP>>







