LEX Dział prawny - promocja miesiąca
Zmień język strony
Prawo.pl

Absolwenci KSSiP już po mianowaniu na asesorów, ale bez kontrasygnaty premiera

Absolwenci KSSiP otrzymali już od prezydenta Karola Nawrockiego wyczekiwane nominacje na stanowiska asesorskie. Na aktach mianowania nie ma jednak kontrasygnaty premiera, co oznacza, że rusza wcześniej przygotowany plan uzyskania tej kontrasygnaty „następczo”. Sądy mają zebrać akty mianowania, a następnie, jak dowiedziało się Prawo.pl, mają one trafić do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Dopiero po ich kontrasygnowaniu przez premiera asesorzy mają zostać dopuszczeni do orzekania. Problem polega jednak na tym, że również ten plan budzi wątpliwości konstytucjonalistów.

Waga Mlotek

Najpierw był trudny egzamin sędziowski, potem batalia o stanowiska asesorów w sądach, często kilkaset kilometrów od domu rodzinnego. Blisko 70 proc. z 209 tegorocznych absolwentów KSSiP, którzy w tym roku przeszli przez te etapy, o czym pisaliśmy w serwisie Prawo.pl, jest teraz na bezrobociu i bez środków do życia. A to dlatego, że tak jak w minionych latach, procedura ich mianowania wydłużyła się. Problem mają też sądy, w części z nich dla przyszłych asesorów wylosowano już sprawy.

Czytaj: 28 lipca prezydent wręczy nominacje na stanowiska asesorskie, na które czekają absolwenci KSSiP>>

Na wtorek prezydent wręczył nominacje na w sumie 211 stanowisk asesorów sądów rejonowych i 18 osobom na asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych. I właśnie od tych ostatnich  zaczęło się zarzewie tegorocznego sporu i opóźnień związanych z nominacją na stanowisko asesora. Premier Donald Tusk wcześniej wstrzymał się z kontrasygnatą pod nominacjami dla asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych, czego skutkiem były skargi kandydatów na bezczynność. Następnie 25 czerwca br. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że taka kontrasygnata premiera przy mianowaniu asesorów w sądach powszechnych czy wojewódzkich sądach administracyjnych nie jest prezydentowi potrzebna. Wyrok ten, podobnie jak inne wyroki TK, począwszy od grudnia 2024 r., nie został przez rząd opublikowany.

Czytaj też w LEX: Kształtowanie się relacji pomiędzy Prezydentem a Radą Ministrów pod rządami Konstytucji RP z 1997 r. >

Premier dostanie powołania do podpisu po uroczystości?

Sygnały o tym, że jest plan na „brak kontrasygnaty premiera”, płynęły do nas już w ubiegłym tygodniu. Nasi rozmówcy podkreślają, że prezesi sądów nie chcą dopuścić asesorów do orzekania bez dopełnienia tego, co określają jako konstytucyjny obowiązek. Plan jest więc taki, że po uroczystości zebrane zostaną od asesorów oryginały aktów powołania, następnie stanowisko w sprawie ma przyjąć obecna Krajowa Rada Sądownictwa, a po tym akty ma otrzymać premier Donald Tusk celem złożenia kontrasygnaty. Po uroczystości, rozmówcy Prawo.pl potwierdzili, że kontrasygnaty premiera nie ma. 

Czytaj też w LEX: Prerogatywa – pojęcie zastane konieczne dla wykładni Konstytucji? >

Do sądów rejonowych, w których mają orzekać powoływani asesorzy, trafiło już wcześniej pismo w tej sprawie. Wynika z niego, jak ustaliło Prawo.pl, że sądy mają odbierać oryginały aktów powołania od nowo powołanych asesorów sądowych, jak wskazano - z uwagi na obowiązek przedstawienia tych dokumentów Prezesowi Rady Ministrów.

Według pisma, do którego dotarło Prawo.pl, zaplanowano nawet, że oryginały aktów powołania zostaną odebrane z sądów rejonowych podległych danej apelacji przez kierowców właściwych sądów okręgowych i to w określonym terminie. A wszystko po to, by usprawnić obieg dokumentów.

Czytaj:TK: Kontrasygnata przy decyzjach prezydenta ws. sędziów SN i asesorów niekonstytucyjna>>

Kożuchowska-Warywoda: Nie ma merytorycznych przesłanek uzasadniających brak nominacji asesorskich>>

Kontrasygnata konieczna, bo będzie problem z orzekaniem

Prof. dr hab. Marek Chmaj, konstytucjonalista (Kancelaria Chmaj i Partnerzy spółka partnerska), nie ma wątpliwości, że kontrasygnata premiera jest niezbędna.

 Przypomnę, że zgodnie z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji, spod kontrasygnaty premiera wyłączone jest powoływanie sędziów. Natomiast ustrojodawca nie przewidział wyłączenia dla aktu powoływania asesorów. Nie jest to też tzw. kompetencja pochodna, zatem kontrasygnata Prezesa Rady Ministrów jest niezbędna do ważności aktu urzędowego prezydenta – mówi.

Jak dodaje, w jego ocenie nie ma znaczenia, jaką drogę akt urzędowy prezydenta będzie przebywał, by został dopełniony obowiązek kontrasygnaty premiera.

 Bez znaczenia jest to, czy przejdzie przez KRS, czy przez prezesów sądów, czy przez jakikolwiek inny organ. Ważne jest to, że dopiero z momentem podpisania aktów mianowania przez premiera, czyli udzielenia kontrasygnaty, akt urzędowy prezydenta stanie się ważny, co więcej, będzie podlegał publikacji w Monitorze Polskim – zaznacza profesor.

Czytaj też w LEX: Biernat Stanisław, Dwa Trybunały o kompetencji („prerogatywie”) Prezydenta do powoływania sędziów >

Kontrasygnata „następcza”? Też może być problem

Dr hab. Joanna Juchniewicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie również podkreśla, że z art. 144 Konstytucji wprost wynika, iż kontrasygnata premiera do aktu mianowania na stanowiska asesorskie jest niezbędna.

- Oczywiście jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który, można powiedzieć, sprawę tę komplikuje i niejako, mówiąc kolokwialnie, wywraca do góry nogami. Bo TK uznał, że coś, co nie jest wymienione w katalogu prerogatyw prezydenta, tej kontrasygnaty premiera nie wymaga. Niezależnie jednak od tego, zgodnie z Konstytucją, ta kontrasygnata jest wymagana pod aktem powołania asesora - wskazuje.

Ma jednak wątpliwości, czy przekazywanie aktów mianowania asesorów przez prezesów sądów lub KRS do Kancelarii Premiera w celu uzyskania kontrasygnaty będzie dobrym rozwiązaniem.

 Taki pomysł, jeśli rzeczywiście powstał, ma swoje wady i niestety te wady mogą w przyszłości odbić się na sytuacji asesorów. Wszystko zależy od tego, czy i jak w przyszłości, a także kto, te kwestie będzie analizował. Nie dziwię się też prezesom sądów, że, biorąc pod uwagę Konstytucję, nie chcą dopuszczać do orzekania asesorów, w przypadku których brakuje kontrasygnaty premiera – podsumowuje.

Profesor dodaje, że w takiej sytuacji, z punktu widzenia asesorów, ale też prawa do sądu, należałoby oczekiwać współpracy pomiędzy prezydentem a premierem.

 Tyle, że już sam wyrok Trybunału pokazuje, że o taką współpracę będzie bardzo trudno – dodaje.

Czytaj też w LEX: Możliwość sądowoadministracyjnej kontroli kontrasygnaty rządowej Prezesa Rady Ministrów udzielanej aktom urzędowym wydawanym przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej >

Maciej Świder, sędzia i członek zarządu Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Votum, podkreślał w rozmowie z Prawo.pl, że spór o wyrok Trybunału Konstytucyjnego, dotyczący kontrasygnaty premiera, jest niepokojący.

 Niezależnie od tego, co orzekł Trybunał Konstytucyjny, czy uznajemy ten wyrok, czy nie, kwestia kontrasygnaty wynika wprost z Konstytucji, więc trudno się dziwić, że może powstać problem z ważnością nominacji tych asesorów. A to z kolei może się przełożyć na kolejny etap, czyli powołanie asesorów na stanowiska sędziowskie. Niewykluczone bowiem, że Krajowa Rada Sądownictwa uzna, iż powołanie na stanowisko asesora bez kontrasygnaty było wadliwe – podsumował.

Czytaj też w LEX: Łętowska Ewa, Prerogatywa prezydencka jako przedmiot dyskursu prawniczego >

Sytuacja asesorów zła bez względu na finał?

Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenia, że to kolejny dowód na kryzys w wymiarze sprawiedliwości.

 Trybunał Konstytucyjny orzekł (K 2/26), że kompetencje prezydenta wobec sądownictwa nie mogą być uzależniane od zgody premiera, który nie dysponuje konstytucyjnie umocowanymi uprawnieniami wobec władzy sądowniczej. Być może mamy zatem do czynienia z próbą obejścia braku wymogu kontrasygnaty poprzez zebranie od osób powołanych na stanowiska asesorów aktów powołania i wysłanie ich do Krajowej Rady Sądownictwa, a następnie do premiera po „kontrasygnatę”, która przecież nie jest konstytucyjnie wymagana, a więc, w świetle wspomnianego wyroku TK, nie ma podstaw do jej wymagania. Jeżeli jednak KRS zajmie negatywne stanowisko wobec powołania sędziego już po jego powołaniu przez prezydenta, to na jakiej podstawie prawnej? Albo jeśli premier odmówi „kontrasygnaty”, to jaki będzie status tej odmowy? Ponadto uzależnianie skuteczności aktu urzędowego prezydenta od kontrasygnaty uznanej za konstytucyjnie wykluczoną (wyrok TK - red.) jest także konstytucyjnie wykluczone – zaznacza.

W ocenie profesora z jednej strony mamy próbę obejścia stanowiska TK, a więc wprowadzenia czegoś w rodzaju kontrasygnaty, a z drugiej próbę zwiększenia roli KRS.

 Której wątpliwy status wynika zarówno z dokonywania wyboru sędziów do tego organu przez Sejm, co przecież było w ostatnich latach kontestowane jako niepraworządne, jak i z dokonania tego wyboru w procedurze, której ustawa nie przewiduje. W konsekwencji można uznać, że status tak powołanych asesorów jest wątpliwy, bo nie ma kontrasygnaty, skoro nie akceptujemy wyroku TK w tej sprawie. Można też twierdzić, że jeśli będzie kontrasygnata zastępcza, po działaniach KRS i premiera, to jednak jej nie ma, bo nie była wymagana, a jeśli była, to w takim razie, w świetle dotychczasowej praktyki, prezydent powinien przekazać projekt postanowienia premierowi przed jego podpisaniem. W sumie i tak źle, i tak niedobrze. Można tego uniknąć, uznając, że TK istnieje, co przecież Sejm potwierdza, wybierając sędziów do tego organu, najwyraźniej traktowanego jako istniejący – podsumowuje.

Polecamy książki prawnicze