TK: Kontrasygnata przy decyzjach prezydenta ws. sędziów SN i asesorów niekonstytucyjna
Prezydent przy wyznaczaniu przewodniczących zgromadzeń sędziów SN do wyboru kandydatów na I prezesa SN i prezesów kierujących konkretnymi izbami, nie potrzebuje kontrasygnaty premiera. Podobnie w przypadku wyznaczania sędziów do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, ale też m.in. mianowania asesorów w sądach powszechnych czy w wojewódzkich sądach administracyjnych - wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Badał konstytucyjność powyższych przepisów z wniosku byłej I prezes SN prof. Małgorzaty Manowskiej.

Kwestia kontrasygnaty premiera od dawna budzi sporą dyskusję. Blisko dwa lata temu doszło nawet do sytuacji, kiedy premier Donald Tusk poinformował, że podjął decyzję o uchyleniu kontrasygnaty pod prezydenckim powołaniem sędziego Krzysztofa Wesołowskiego, powołanego po 2017 r., na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej, które miało wybrać kandydatów na jej prezesa. Wcześniej premier dokument podpisał, a następnie tłumaczył to błędem urzędniczym. Od jesieni 2025 r. sporo emocji budzi też sprawa powołań asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych. W sprawę włączył się nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że wpływają do niego skargi asesorów, którzy znaleźli się w stanie zawieszenia. - Zwłoka w kontrasygnowaniu aktów powołania ma znaczenie nie tylko dla kandydatów na urząd asesora, ale także dla obywateli, którzy z uwagi na rosnącą liczbę wakatów w sądownictwie zmuszeni są coraz dłużej oczekiwać na rozstrzygnięcie ich spraw - wskazywał RPO.
Czytaj: Premier wycofuje kontrasygnatę w sprawie sędziego Krzysztofa Wesołowskiego>>
Błąd urzędniczy nie wystarczy do cofnięcia kontrasygnaty premiera >>
Tłem sporu była poprzednia Krajowa Rada Sądownictwa, która w ocenie rządu i dużej części prawników została ukształtowana (na podstawie noweli o KRS z grudnia 2017 r.) wadliwie. Chodzi o skład - 15 sędziów/członków wybieranych przez Sejm, a nie przez sędziów. Członkowie nowej Rady zostali wybrani na podstawie tych samych przepisów, ale 13. z nich wskazały zgromadzenia, zebrania sędziowskie (prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelę przywracającą wybór 15 sędziowskich członków przez sędziów).
Kontrasygnata premiera niekonstytucyjna?
Tu warto zaznaczyć, że rząd nie publikuje wyroków Trybunału Konstytucyjnego od grudnia 2024 r., podstawą była kwestia tzw. sędziów dublerów. Aktualnie spór wokół TK toczy się o niedopuszczanie do orzekania czworga sędziów wybranych 13 marca przez Sejm. Chodzi o prof. Krystiana Markiewicza, prof. Marcina Dziurdę, prof. Macieja Taborowskiego oraz sędzię Annę Korwin-Piotrowską. Prezydent nie zaprosił ich dotąd na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego, ślubowali w obecności notariusza w Sejmie. 12 maja Trybunał wydał wyrok, w którym wskazał, że art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK, rozumiany w ten sposób, iż nakłada na prezydenta obowiązek odebrania ślubowania od osoby wybranej przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na sędziego TK, jest niekonstytucyjny. Zaznaczył również, że ślubowanie "wobec" prezydenta oznacza "w obecności" prezydenta.
Teraz Trybunał Konstytucyjny orzekł, że:
- art. 13 par. 3 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. z 2024 r. poz. 622) w zakresie, w jakim wyznaczenie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej sędziego Sądu Najwyższego na przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, dokonującego wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, wymaga dla swojej ważności podpisu premiera, jest niezgodny z Konstytucją oraz z zasadą ciągłości i sprawności działania instytucji publicznych wynikającą z preambuły w związku z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej;
- art. 111 par. 4 ustawy powołanej w punkcie 1 w zakresie, w jakim powierzenie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej kierowania Sądem Najwyższym wskazanemu sędziemu Sądu Najwyższego, w razie zwolnienia stanowiska I prezesa Sądu Najwyższego, wymaga dla swojej ważności podpisu premiera, jest niezgodny z Konstytucją oraz z zasadą ciągłości i sprawności działania instytucji publicznych wynikającą z preambuły w związku z art. 2 Konstytucji.
- art. 15 par. 3 zdanie pierwsze w związku z art. 13 par. 3 ustawy powołanej w punkcie 1 w zakresie, w jakim wyznaczenie przez prezydenta sędziego Sądu Najwyższego na przewodniczącego zgromadzenia sędziów izby Sądu Najwyższego, dokonującego wyboru kandydatów na stanowisko prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą danej izby, wymaga dla swojej ważności podpisu premiera, jest niezgodny z Konstytucją oraz z zasadą ciągłości i sprawności działania instytucji publicznych wynikającą z preambuły w związku z art. 2 Konstytucji,
- podobnie jak art. 15a par. 3 ustawy powołanej w punkcie 1 w zakresie, w jakim wyznaczenie przez prezydenta sędziego Sądu Najwyższego na przewodniczącego zgromadzenia sędziów orzekających w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, dokonującego wyboru kandydatów na stanowisko prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą tej Izby, wymaga dla swojej ważności podpisu premiera.
Tak samo oceniono wymóg kontrasygnaty premiera w przypadku decyzji prezydenta w zakresie wyznaczenia sędziów Sądu Najwyższego do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, a także w przypadku mianowania asesorów sądowych i asesorów w wojewódzkich sądach administracyjnych.
Wymóg kontrasygnaty uderza w ciągłość działania państwa
We wniosku prof. Manowska wskazała, że sytuacja, w której wykonywanie kompetencji prezydenta wymaga dla swej ważności kontrasygnaty premiera, pozostaje w sprzeczności z konstytucyjną zasadą rzetelnego i sprawnego działania instytucji publicznych oraz wynikającą z niej zasadą ciągłości działania państwa.
Z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że ustawodawca nie tylko powinien kształtować organizację i tryb działania instytucji publicznych w sposób sprzyjający rzetelności i sprawności, lecz także jest związany zakazem tworzenia - explicite bądź implicite - przeszkód w ich nieprzerwanym funkcjonowaniu. Szczególnie doniosłe znaczenie ma zatem sytuacja, w której ciągłość działania jednej z władz publicznych (tu: organów władzy sądowniczej, w tym Sądu Najwyższego) zostaje uzależniona od decyzji podejmowanej poza jej strukturą, przez władzę wykonawczą. Wprowadzenie mechanizmu, który zakłada wymóg kontrasygnaty w odniesieniu do czynności, od których zależy bieżące kierowanie pracą Sądu Najwyższego lub izby Sądu Najwyższego albo sądownictwa w ogólności, a także przeprowadzenie procedur wyborczych wewnątrz Sądu Najwyższego, oznacza w istocie przyznanie Prezesowi Rady Ministrów faktycznej możliwości wstrzymania uruchomienia tych procedur - zaznaczono.
Dodano, że kontrasygnata nie ma tu charakteru czysto technicznego ani wyłącznie formalnego.
Jej brak powoduje, że czynność prezydenta nie wywołuje skutków prawnych; w wymiarze praktycznym premier uzyskuje więc swoiste „prawo weta" wobec aktu, bez którego nie można - albo nie da się w pełni skutecznie - przeprowadzić obsady kluczowych stanowisk w Sądzie Najwyższym - podsumowano.






