Szkolenie online KSeF dla prawników. Nowe obowiązki kancelarii prawnych 5.03.2026 g. 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Leszek Kubicki: cicha amnestia byłaby tragedią

Przez te wszystkie kampanie, ciągłe odwoływanie się do potrzeby zwiększenia surowości, krytykę liberalizmu sądów w świadomości społecznej nastąpiła szkodliwa dewaluacja parytetu jednostki surowości kary. To tak jak z pieniądzem, który jest stale pozbawiany wartości. Ta dewaluacja spowodowała znaczny wzrost tzw. średniego wymiaru kary pozbawienia wolności. Tuż po wojnie ten średni wymiar wynosił siedem osiem miesięcy, całkiem niedawno wzrósł aż do 21 miesięcy i dopiero ostatnio nastąpił niewielki jego spadek - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" prof. Leszek Kubicki wybitny karnista, współtwórca kodeksu karnego z 1997 r.

Zdaniem prof. Kubickiego kolejne nowelizacje prawa karnego, schlebiając postawom populistycznym, irracjonalnie zmieniały zagrożenia karne i demolowały konsekwentnie zbudowany pierwotny ich system. W efekcie sytuacja w polskich więzieniach jest bardzo zła, zakłady karne są przepełnione, a państwo przegrywa kolejne procesy o ciasnotę w celach. Mówi się o cichej amnestii. To bardzo niepokojące sygnały. Każda bowiem amnestia to klęska dla stałości i trwałości polityki karnej. Tego problemu nie da się rozwiązać bez przeprowadzenia głębokiej reformy polityki karnej.

Na czym konkretnie miałaby ona polegać?
Reforma powinna zmierzać do ustalenia właściwego „parytetu surowości jednostki kary”. Musi pan wiedzieć, że polską politykę karną po roku 1944 kształtowały specyficzne okoliczności natury politycznej. Poddawana była stałej presji różnych kampanii polityczno-populistycznych. Wystarczy przejrzeć stare roczniki prasy. Tuż po wojnie realizowano politykę karną okresu „wojny domowej” – w takiej sytuacji typowa była tendencja do surowości i bezwzględności. Później pojawiły się kampanie o charakterze gospodarczym – walka ze spekulacją, bitwa o handel itp. Od 1953 r. ruszyła wielka akcja wzmożonej ochrony własności społecznej – wtedy też np. podwyższono dolne granice kary za tzw. zagarnięcie mienia społecznego. Później była walka z chuligaństwem. A wszystko to wiązało się z postulatem, by surowiej karać. Była to spirala rosnącego rygoryzmu.

Czy znalazło to odzwierciedlenie w przepisach?
Oczywiście. A przede wszystkim w ograniczaniu swobody sędziowskiego wymiaru kary. Skutki tej tendencji ujawniły się bardzo szybko. Ustawodawca po czterech latach obowiązywania kodeksu, pod pretekstem obchodów XXX-lecia PRL, musiał ogłosić amnestię, w rzeczywistości po prostu z powodów sanitarnych. A wszystko przez to, że populacja więźniów w tym okresie wzrosła z poziomu ok. 80 tys. w 1970 r. do 130 tys. w 1979 r., czyli o ponad połowę


Źródło: Wywiad Tomasza Pietrygi, "Rzeczpospolita" 8.03.2010.

Polecamy książki prawnicze