Ławnik na ratunek sędziemu? Bez pieniędzy i szkoleń się nie uda
Ministerstwo Sprawiedliwości w różnych obszarach poszukuje rozwiązań, które poprawiłyby sytuacje w sądach. Jednym z takich punktów są też ławnicy. Mają wzrosnąć ich stawki, mają też dostać szerszy zakres spraw. Mieliby być wyłaniani podczas wyborów samorządowych. Prawnicy przyznają, że dobry ławnik może być na wagę złota, ale w konkretnych sprawach, po dobrym szkoleniu, z wiedzą i zaangażowaniem. Sami ławnicy mówią wprost: dalej tak, jak dotąd, się nie da.

To, że o ławnikach zaczęto znowu mówić jest niewątpliwie zasługą obecnych władz Ministerstwa Sprawiedliwości, choć nie wszystko wyszło tak, jak resort planował. Celem akcji informacyjno-promocyjnej z paprotkami - roślinami wynoszonymi z sądów miało być odczarowanie stygmatyzującego przezwiska dla ławnika. Na resort spadły jednak gromy, a sama akcja wywołała dyskusje - także w środowisku prawniczym. Prof. Adam Bodnar, minister sprawiedliwości, zapowiadał wówczas cały pakiet zmian. M.in. poszerzenie zakresu spraw - choćby o procesy o zadośćuczynienie w sądach okręgowych, wyższe stawki, większy prestiż czy dopuszczenie przedstawicieli ławników do organów sądów z głosem doradczym - na przykład do kolegium sądu okręgowego.
Sami ławnicy podkreślają, że mają już dość bezproduktywnych debat na temat ich sytuacji i przyszłości. - Wymyśla się akcje "paprotkowe", na które wydaje się publiczne pieniądze, a nie ma pieniędzy na zwiększenie żenująco niskich diet/rekompensat. Ministerstwo zastanawia się, dlaczego większość kadry ławniczej stanowią emeryci? Otóż pomogę. Z jednej bardzo prostej przyczyny. Nikt normalny nie zaryzykuje utraty pracy i odpowiedzialności na równi z sędziami za grosze, które są żenująco niskie. Od takiej zmiany - urealnienia stawek - powinno się zacząć - mówi jeden z ławników z Małopolski.
Czytaj: Ławnik to nie "paprotka" - MS chce popularyzować ławników i wzmocnić ich pozycje >>
Covid wygumkował ze składów ławników
Jak jest źle, pokazują zresztą ministerialne statystyki. W latach 2000-2003 było 44 372 ławników, w latach 2012–2015 - 13 933, zaś obecnie na lata 2024–2027 jest ich 6075. Co więcej, na 47 sądów okręgowych, tylko w pięciu nie trzeba było organizować wyborów uzupełniających ławników. W samej Warszawie brakuje ok. 200 ławników. Tylko 3 proc. ławników to osoby, które nie ukończyły 35. roku życia, aż 70 proc. z nich zostało wybranych ponownie na kolejną kadencję, 80 proc. ławników, to kobiety. Tymczasem - jak wskazuje MS - aż 55 proc. Polaków nie ma świadomości, że ławnik w składzie sądu ma równe prawa z sędzią i asesorem.
Czytaj w LEX: Postępowanie sprawdzające wobec ławnika sądowego w zakresie ochrony informacji niejawnych >
Na sytuację z ławnikami spory wpływ miały też przepisy antycovidowe. Chodziło - co do zasady - o umożliwienie sądom sprawnego orzekania. W praktyce od 3 lipca 2021 r. obowiązywały przepisy, zgodnie z którymi w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w ciągu roku od odwołania ostatniego z nich, w pierwszej i drugiej instancji sąd rozpoznawał sprawy w składzie jednego sędziego. Była furtka - prezes sądu mógł zarządzić rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów, ale nie uwzględniono w niej ławników. Ci ostatni do składów orzekających wrócili więc... 15 kwietnia 2023 r.
Konsekwencję tych przepisów widać choćby w uchwale SN ze stycznia br. Wskazał on, że w sprawach o rozwód zarówno niezakończonych do 3 lipca 2021 r., jak i wszczętych w okresie od 3 lipca 2021 r. do 14 kwietnia 2023 r., sąd pierwszej instancji orzeka w składzie jednego sędziego, chyba że prezes sądu zarządził rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów. I co ważne: w razie rozpoznania takiej sprawy w składzie jednego sędziego i dwóch ławników zachodzi nieważność postępowania.
Czytaj w LEX: Instytucja ławnika w Sądzie Najwyższym >
Zaczęło się zresztą wcześniej. Dr Paweł Czarnecki, nauczyciel akademicki w Katedrze Postępowania Karnego WPiA UJ, uważa, że ustawodawca począwszy od 28 lipca 2007 r. w pełni świadomie ograniczył udział ławników, przyjmując, że w sprawach karnych ma być zasadą rozpoznawanie spraw przed sądem jednoosobowo (o wszystkie występki - niezależnie czy prowadzone są przed sądem rejonowym czy okręgowym). - Co więcej ustawodawca idzie jeszcze dalej, bo pozwala rozpoznawać apelacje na rozprawach także jednoosobowo (od 1 lipca 2015 r., jeśli postępowanie przygotowawcze zakończyło się w formie dochodzenia, a od 5 października 2019 r. w sprawach z oskarżenia prywatnego). Powiedzmy sobie wyraźnie: ustawodawca nie chce widzieć ławników za stołem sędziowskim - wskazuje.
Polska skazana na model ławniczy?
Dr Andrzej Olaś, adwokat, adiunkt w Zakładzie Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, podkreśla, że udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości może przybierać różne formy i jako przykład podaje kilka modeli:
- sędziego przysięgłego / ławy przysięgłych, która współdzieli z sędzią zawodowym proces orzekania, odpowiadając suwerennie za jego część;
- sędziego pokoju, w ramach którego sędzia społeczny w zakresie swojej kognicji (w określonych sprawach, na ogół drobnych i prostszych) samodzielnie sprawuje wymiar sprawiedliwości, rozstrzygając spór o prawo, ale wyłącznie w I instancji z pozostawieniem niezadowolonej stronie możliwości zaskarżenia wydanego orzeczenia do sądu zawodowego)
- model ławniczy.
- Model ławy przysięgłych uznawany jest powszechnie i słusznie za obcy rodzimej kulturze prawnej. Model sędziów pokoju nie miałby natomiast w historii polskiego prawa cechy całkowitego novum – w pewnym zakresie funkcjonował on w okresie zaborów, a także był przewidziany w prawodawstwie II Rzeczpospolitej. Tym niemniej poziom trudności legislacyjnych, organizacyjnych i finansowych związanych z jego stworzeniem, właściwym wkomponowaniem w istniejącą strukturę sądownictwa, a następnie uruchomieniem, każe uznać próbę jego efektywnego wdrożenia za mało realistyczną. Jak się zatem wydaje, wyjściem jest pozostanie przy modelu ławniczym, dążąc do jego sukcesywnej poprawy metodą "małych kroków" - mówi.
Jakie powinny być te kroki? Według mecenasa konieczny jest m.in. bodziec finansowy w postaci znacząco podwyższonych stawek diet związanych z pełnieniem obowiązków ławnika, a także wypracowanie przemyślanego (tj. wyposażającego ławników w niezbędną im wiedzę i umiejętności, konieczne do świadomego, prawidłowego i aktywnego wypełniania obowiązków) systemu wstępnego szkolenia ławników, którego pomyślne ukończenie warunkowałoby możliwość przystąpienia do wykonywania uzyskanego mandatu. - Dobrym pomysłem mogłoby być również wybieranie przez zgromadzenie ławników, w danym sądzie, swojego rzecznika spośród urzędujących w tym sądzie sędziów zawodowych. Taki rzecznik jako osoba obdarzona zaufaniem społeczności ławniczej, a zarazem będąca jednym z sędziów, mógłby pomagać w rozwiązywaniu ewentualnych problemów komunikacyjnych, w tym interweniować w razie skarg ławników wobec nierzadkich przecież zachowań sędziów służących deprecjonowaniu ich roli - podsumowuje.
Wzory dokumentów - LEX:
- Karta zgłoszenia kandydata na ławnika >
- Opina w przedmiocie kandydatów na ławników >
- Protokół odbioru zgłoszenia kandydata, którego nie wybrano na ławnika >
Ławnik na wagę złota czy jak kula u nogi?
- Jestem zwolenniczką udziału ławników w postępowaniu, pod warunkiem jednak, że będą to osoby należycie przeszkolone i aktywne w postępowaniu, przy czym moim zdaniem nie muszą, a nawet nie powinny mieć wykształcenia prawniczego - wskazuje dr Aleksandra Kluczewska, adwokat prowadząca Kancelarię Adwokacką w Krakowie i Olkuszu. Jak przypomina mec. Kluczewska, rolą ławników jest udział w kolegialnym orzekaniu, które sprawia, że sędzia z założenia jest bardziej staranny. - Ławnicy dodatkowo obserwują jego pracę. Ponadto swoim doświadczeniem życiowym, zainteresowaniami lub wykonywaną działalnością mogą pomóc sądowi zadać właściwe pytanie, a potem zastanowić się nad wydaniem orzeczenia - dodaje mecenas.
Mówi też o tym, co działo się w czasie pandemii, przy składach bez ławników. - Prowadziłam kilkadziesiąt spraw rozwodowych, gdy sąd zamiast składów z udziałem ławników procedował jednoosobowo, a niekiedy nawet na posiedzeniu, co przyspieszało postępowanie, ale niewiele miało to wspólnego z rzetelnym orzekaniem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ławnicy często są w praktyce uzależnieni od sędziego i bardzo rzadko zabierają głos. Zdarzyło mi się jednak wiele razy, że w sprawach rozwodowych czy dotyczących opieki nad małoletnim dzieckiem zadali cenne pytania. Chodziło o kwestie, które mogłyby umknąć sędziemu zajętego prowadzeniem postępowania - wspomina dr Kluczewska.
Dr Czarnecki przyznaje z kolei, że jest przeciwny, aby rozszerzać udział ławników w orzekaniu w sprawach karnych przynajmniej do czasu, gdy nie zmieni się system ich wyboru, szkoleń, kwalifikacji oraz wynagrodzenia. - Ławnik z reguły nie jest wsparciem w orzekaniu, lecz jedynie kulą u nogi prezesów sądów czy przewodniczących składów orzekających, aby właściwie zorganizować wokandy. Ławnik w wersji aktualnej to niestety relikt dawnego systemu orzekania – ot taki ozdobnik, dobrze wyglądający na sali sądowej - taka przykra prześmiewcza paprotka, nie zaś realna pomoc dla sędziego - podsumowuje.
- Dla osób zarządzających sądami jest kolejnym dodatkowym problemem logistycznym i finansowym (nawet jeśli ławnik otrzymuje za dany dzień w sądzie tylko 185 zł rekompensaty). Udział ławników wcale nie zwiększa prawdopodobieństwa wydania prawidłowego orzeczenia, ani też nie wzbogaca go o aksjologię i doświadczenie niedostępne dla sędziów. Z kolei przy analizie zagadnień prawnych czy kwestii dowodowych jest po prostu nieprzydatny – tutaj w przygotowaniu uzasadnienia wolałbym już wsparcie sztucznej inteligencji - kontynuuje prawnik.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.




