Konkurs w tej sprawie KRS przeprowadziła w czwartek, 14 października. Na siedem stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym zgłosiło się jedenaście osób. Ostatecznie rekomendację uzyskali: radca prawny Jarosław Czerw, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Romuald Dalewski, radca prawny Krzysztof Grzesiowski, adwokat Piotr Kwiecień, radca prawny Robert Stefanicki, radca prawny Agnieszka Żywicka, sędzia Sądu Okręgowego w Elblągu - Renata Żywicka. W Izbie Pracy SN orzeka obecnie 13 sędziów. Z tego grona jedynie sędzia Leszek Bielecki został nominowany przez obecną KRS. Zgodnie z przepisami wnioski o powołanie sędziów trafią do prezydenta po uprawomocnieniu się. KRS musi jeszcze sporządzić uzasadnienie, po czym kandydaci będą mieli możliwość odwołania się od uchwały do SN.

Czytaj: Czarne chmury nad asesorami, na burzy wokół neoKRS mogą stracić wszystko>>

Pogłębiający się chaos w SN 

Tu trzeba przypomnieć, że w całym kraju, ale także w Sądzie Najwyższym, sędziowie odmawiają orzekaniami z "nowymi" czyli powołanami lub po awansie, który poprzedziła rekomendacji nowej KRS. Powołują się przy tym na wyroki TSUE, NSA ale też uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 r. - w której wskazano, że jeśli chodzi o "nowych" w Sądzie Najwyższym to nie powinni oni orzekać, a "nowi" w sądach powszechnych powinni przejść test niezawisłości. 

Z czego wynika "wada" powołania nowych sędziów? W przypadku tych z SN, którzy obecnie orzekają chodzi o to, że ich powołanie nastąpiło pomimo orzeczonego zabezpieczenia przez Naczelny Sąd Administracyjny, który wstrzymał możliwość wykonania uchwał KRS do czasu rozpoznania odwołań od tych uchwał. Sędziów SN powoływano przy tym w czasie, gdy trwało oczekiwanie na udzielenie odpowiedzi na pytania prejudycjalne. TSUE wskazał, że stanowiło to obejście możliwości efektywnego uzyskania odesłania prejudycjalnego przez sądy krajowe. W przypadku nowych sędziów w sądach powszechnych chodzi o to, że KRS został obsadzony w sposób niezgodny z art. 187 Konstytucji, czyli nie gwarantuje apolityczności. 

W tej sprawie zapadł ostatnio kolejny wyrok TSUE - 6 października. Trybunał wskazał, że orzeczenia wydawane przez osoby powołane na urząd sędziego z rażącym naruszeniem podstawowych norm dotyczących ustroju i funkcjonowania rozpatrywanego systemu sądownictwa należy uznawać za niebyłe. 

Trybunał Sprawiedliwości UE w pełnym składzie odpowiedział na pytanie Sądu Najwyższego o status sędziów SN powołanych z udziałem upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. Pytanie powstało na kanwie sprawy sędziego Waldemara Żurka, który skarżył się na przeniesienie go do innego wydziału w sądzie, i sędziego Aleksandra Stępkowskiego, który wydał w tej sprawie postanowienie, ale dotyczy ono wszystkich nowych sędziów SN

 

Sędzia źle powołany, postanowienie niebyłe

Jak wyjaśniał sędzia sprawozdawca Karol Weitz, zasadniczą kwestią w tej sprawie jest pytanie, czy umarzający postępowanie w sprawie sędziego Waldemara Żurka sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Aleksander Stępkowski był prawidłowo powołanym sędzią. Zdaniem SN nie i dlatego skierował on zagadnienie prawne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, sprowadzające się do kwestii, czy powołanie sędziego do nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych jest zgodne z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej i art. 47 Karty Praw Podstawowych?

Trybunał dokonał w tym orzeczeniu wykładni art. 19 traktatu o UE, który nakazuje państwom członkowskim zapewnić skuteczną ochronę sądową. A zgodnie z unijnymi standardami, mogą to zapewnić wyłącznie sądy niezawisłe, bezstronne i ustanowione zgodnie z prawem. TSUE stwierdził,  że postanowienie, na mocy którego organ orzekający w ostatniej instancji i w składzie jednego sędziego odrzucił odwołanie sędziego przeniesionego wbrew jego woli, należy uznać na niebyłe, jeżeli powołanie owego sędziego orzekającego jednoosobowo nastąpiło z rażącym naruszeniem podstawowych norm dotyczących ustroju i funkcjonowania rozpatrywanego systemu sądownictwa.