Fundacja przeprowadziła monitoring przestrzegania zasady jawności we wszystkich sądach - od Sądu Najwyższego po sądy powszechne i administracyjne (łącznie 392). W wybranych 30 sądach wolontariusze sprawdzili także jak ograniczenia działają w praktyce. 

Od 18 maja sądy w całym kraju rozpoczęły etap "odmrażania" swojej pracy. Na wokandy wróciły sprawy spoza katalogu pilnych. Tarcza antykryzysowa 3, a potem tarcza antykryzysowa 4 wprowadziły możliwość prowadzenia rozpraw online - w sprawach cywilnych, i karnych, i to również z miejsca innego niż sąd. Tuż przed tym Ministerstwo Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Głównego Inspektora Sanitarnego, wydało zalecenia dla prezesów sądów dotyczące m.in. organizacji i pracy w sądach oraz sytuacji na salach sądowych. Zarekomendowało ograniczenie liczby osób postronnych, zakazanie wstępu do budynków sądów osób innych niż wzywane do udziału w posiedzeniu lub też wykazujące niezbędną potrzebę oraz wydanie przez prezesów sądów zarządzeń uniemożliwiających lub ograniczających dostęp publiczności do sal rozpraw. Podobne stanowisko zajęło Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, choć po fali krytyki je zmieniło.  

Fundacja Court Watch wystosowała wówczas list otwarty, w którym podkreśliła, że zalecenia dotyczące ograniczenia dostępu do rozpraw jawnych są sprzeczne z Konstytucją. Zaapelowała o wycofanie się z tych zaleceń. Były też jednak sądy - o czym pisało Prawo.pl - które nie tylko zapewniały dostęp publiczności do rozpraw, ale poszły o krok dalej i zrobiły to w przypadku e-rozpraw (Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia). 

Czytaj: Sądy testują rozprawy online, w Łodzi pierwsza z udziałem publiczności>>

Jawność w świetle zarządzeń prezesów

Z raportu wynika, że zarządzenia prezesów sądów zmieniające zasady dostępu do budynku w związku ze stanem epidemii znalazły się na stronach internetowych 94 proc. (370 z 392) sądów. W przypadku 88 proc. (345) zawierały zapisy ograniczające lub wręcz zakazujące wstępu publiczności do sądu.

37,6 proc. (139 z 370) spośród nich bezwzględnie wykluczało udział publiczności w jawnych rozprawach sądowych, nie pozostawiając możliwości ich zniesienia – chociażby za zgodą prezesa sądu. 

 


- Zakaz wstępu często nie był wyrażony wprost – zamiast niego publikowano listę osób uprawnionych do wstępu do budynku sądu, na której próżno szukać przedstawicieli publiczności - wskazano w raporcie i podano konkretne przykłady. Choćby Sąd Rejonowy w Nowej Soli, do którego poza pracownikami wstęp mają jedynie: osoby udające się do Biura Podawczego pojedynczo i tylko w przestrzeni obejmującej drogę do tego biura, osoby wezwane na termin posiedzenia lub rozprawy lub zawiadomione o tym terminie, pełnomocnicy tych osób, prokuratorzy i opiekunowie wezwanych (zawiadomionych) osób niepełnosprawnych, na określoną w wezwaniu (zawiadomieniu) godzinę, inne osoby za zezwoleniem prezesa lub dyrektora sądu, funkcjonariusze policji, straży pożarnej, lekarze i ratownicy medyczni pogotowia ratunkowego.

- Zdarzały się jednak zakazy kategoryczne w formie i treści, wskazujące, że ich autor zdaje sobie sprawę z prawdopodobieństwa pojawienia się na rozprawie osób chcących wziąć w niej udział w charakterze publiczności, jednak świadomie im tego zabrania. Przykład - zarządzenie nr 35/2020 prezesa i dyrektora SR w Węgrowie z 27.05.2020 r. o treści: W okresie od 25 maja 2020 r. do odwołania, zakazuje się wstępu do budynku sądu innych osób niż wzywane do udziału w posiedzeniu, osób towarzyszących wezwanym w charakterze opiekuna lub też wykazujących inną niezbędną potrzebę. Ograniczenie dotyczy przede wszystkim osób chcących brać udział w jawnych posiedzeniach w charakterze publiczności - piszą autorzy raportu. 

Czytaj: Sędzia Krupa: COVID-19 jawności rozprawy nie powinien ograniczać>>

Wchodzisz do sądu - musisz tłumaczyć powód

W praktyce - jak podkreślono - wolontariusze, którzy wchodzili do wybranych sądów, w przytłaczającej większości (w 29 na 30 przypadków), musieli wytłumaczyć się z celu wejścia do budynku. Zdarzało się, że pracownicy ochrony - wskazano w raporcie - byli zaskoczeni wizytą publiczności, spodziewając się najpewniej, że w sądzie nie stawi się nikt poza stronami, ich pełnomocnikami i świadkami. 

Reakcje były różne, część ochroniarzy była niemiła, inni pytali czy wolontariusz jest na liście uczestników rozprawy. Byli też tacy, którzy odmawiali i powoływali się na zakaz wstępu osób postronnych. 

- Jedynie w 4 przypadkach na 30 prób naszym obserwatorom udało się dostać do budynku sądu, wejść na salę rozpraw i pozostać w niej przez cały czas trwania rozprawy. Co ciekawe, w 3 z tych przypadków miało to miejsce w sądach, w których teoretycznie wydano zarządzenia zezwalające na przebywanie w sądzie jedynie osobom zawiadomionym lub wezwanym na rozprawę. Być może stało się tak dlatego, że wolontariusze znając wokandy informowali, że udają się na konkretną sprawę i zostali uznani za osoby wezwane - dodano.

Co więcej, jedynie w 12 z 26 sądów, do których obserwatorzy Fundacji nie zostali wpuszczeni, obowiązywały zarządzenia zakazujące wstępu publiczności na salę rozpraw. W kolejnych 11 sądach ustalono zasady ograniczające, ale nie zabraniające wstępu publiczności. 

- Ochrona bywała bardziej nieustępliwa, niż mogłoby to wynikać z oficjalnych dokumentów dotyczących organizacji pracy sądu. Przykładowo w SO w Koninie stwierdziła, iż żaden "widz" nie otrzyma zgody prezesa/dyrektora Sądu ze względu na epidemię mimo takiej możliwości w zarządzeniu - podkreślają autorzy raportu. 

 


Kolejny problem - informacja na stronach sądów

Fundacja wskazuje, że wprowadzone w marcu ograniczenia pracy sądów oraz zasady społecznego dystansowania się sprawiły, że dostępność informacji na stronach internetowych sądów stała się jeszcze bardziej istotna niż zwykle. 

- Strony postępowań, pełnomocnicy, świadkowie, publiczność oraz pozostali interesanci potrzebują bowiem dowiedzieć się nie tylko tego, czy ich rozprawa widnieje na wokandzie, ale przede wszystkim jak przygotować się do wizyty w sądzie w tak nietypowych warunkach, jakich procedur kontroli bezpieczeństwa należy się spodziewać, czy do sądu można udać się z osobą towarzyszącą, czy będzie można zaczekać na rozprawę w budynku i tak dalej - wskazano. 

Okazało się jednak, że zasady funkcjonowania sądów w czasie epidemii – w formie innej niż oficjalne zarządzenia – znajdują się na 54,1 proc. (212 z 392) sądowych stron internetowych. Tylko w 31,6 proc. sądów taka informacja pojawiała w okienku (pop-up) po wejściu na stronę. 

W zaledwie 6,6 proc. stron znajdowały się odrębne zakładki dotycząca zasad obowiązujących w sądzie w związku z COVID-19. 

- Przeszukując strony internetowe sądów, zwracaliśmy uwagę na to, czy zamieszczone informacje odnoszą się w jakikolwiek sposób do udziału publiczności w jawnych rozprawach sądowych w czasie pandemii. Udało się je odnaleźć wśród informacji udostępnianych na stronach internetowych zaledwie 12,8 proc. (50) sądów - dodano.